Reklama

Reklama

Barcelona blisko spektakularnego transferu

"Bardzo chciałbym grać z Messim" - mówi David Villa. "Idealnie pasowałby do Barcelony" - odpowiada Messi. Podobno transfer na Camp Nou jest już pewny.

David Villa i Leo Messi zeszli się na promocji. Tam gdzie spotykają się piłkarze różnych klubów pobierający pieniądze od tej samej firmy: kosmetycznej, odzieżowej, czy samochodowej. Kosmetyki tradycyjnie nie interesowały nikogo (poza tymi, którzy płacą), toteż dziennikarze próbowali ustalić jak bardzo prawdopodobne jest, że jesienią Villa będzie bronił twierdzy Camp Nou.

"El Guaje", który ma jeszcze przed sobą cztery lata kontraktu w Valencii ogłosił, że swoją przyszłość chce znać przed mundialem w RPA. "Kiedy tylko skończy się liga, pójdę do prezesa, by porozmawiać, co i jak" - obiecał. Liga kończy się za cztery dni.

Reklama

Villa nie dopuszcza myśli, że mógłby przeżywać to samo co przed rokiem na Pucharze Konfederacji. Nie mógł się wtedy skupić na grze w reprezentacji Hiszpanii uczestnicząc w negocjacjach Valencii z Barceloną. Szefowie klubu z Mestalla w ostatniej chwili zablokowali niemal pewny transfer. Villa był załamany.

Teraz pojawia się nowa nadzieja. Dla wybitnego piłkarza, który dobijając 29. roku życia zdobył tylko dwa Puchary Hiszpanii (jeden z Saragossą, jeden z Valencią), Barcelona to szansa na grę o najwyższe cele. W ostatnich trzech latach zawsze była w półfinale Champions League, w ostatnich czterech dwa razy zdobywała tytuł najlepszej drużyny Europy (2006, 2009).

Z uśmiechów, które wymieniali Messi i Villa można było wnioskować, że wiedzą więcej niż chcą powiedzieć. Katalońska prasa od kilku dni uważa transfer za przesądzony. Po sezonie z Barcy odchodzi Thierry Henry, klub z Camp Nou chce się też uniezależnić od kaprysów formy Zlatana Ibrahimovica. A Villa daje gwarancje. W ostatnim czasie strzelał mniej, dawno stracił szansę na pichichi, które za cztery dni odbierze Messi (32 bramki). Ale "swoje" 21 goli w Primera Division zdobył, podczas pięciu lat w Valencii uzbierał ich 107 - i żaden snajper w najsilniejszych ligach Europy równać się z nim nie może.

Villa nazwał Messiego najlepszym piłkarzem świata i dodał, że to byłaby frajda zagrać razem. "Każdy by chciał znaleźć się u jego boku. Na razie, niestety wciąż jesteśmy rywalami. Mówię niestety, bo Valencia wiele razy cierpiała z powodu jego gry i goli". Messi uważa, że Villa nie będzie miał na Camp Nou kłopotów aklimatyzacyjnych. Przecież to najlepszy strzelec reprezentacji Hiszpanii (36 bramek) goniący rekordzistę wszech czasów Raula Gonzaleza (44). U Vicente del Bosque bez kłopotu współpracuje z Xavim, Iniestą, Puyolem, Pique i Busquetsem. Dlaczego to samo nie miałoby działać w Barcelonie?

Dla klubu z Mestalla nadszedł czas rozstrzygnięć. Przyszłość Villi pokaże, czy w Walencji bardziej potrzebują gotówki, czy goli. Zwłaszcza, że za chwilę po Davida Silvę zgłosi się Real Madryt. I jego argumenty też będą przekonujące.

Dyskutuj o artykule z Darkiem Wołowskim!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL