Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Gdy Legia prowadziła w Grodzisku 2:0, wielu kibiców "Białej Gwiazdy" już przygotowywało się do świętowania tytułu. Koronacja została jednak odłożona przynajmniej o tydzień i - za karę dla Legii - może odbyć się przy Łazienkowskiej.

Kolejny raz na wielkie słowa pochwały zasłużył GKS Katowice. Podopieczni Jana Furtoka poprawili humor wszystkim wierzącym w nieprzewidywalność polskiej piłki, pokonując Zagłębie Lubin...

Reklama

ASY

Adrian Sikora (Groclin Grodzisk Wlkp.)

Bohater kolejki! To właśnie Adrian Sikora odłożył koronację Wisły Kraków, strzelając dwie bramki Legii Warszawa oraz zaliczając asystę przy zwycięskim golu Marcina Radzewicza. Przy ostatniej bramce Sikora pokazał, że nie zależy mu na indywidualnych osiągnięciach, bo miał możliwość skompletowania hat-tricka, ale zauważył lepiej ustawionego kolegę i nie zawahał się z podaniem do niego.

Adrian w meczu z Legią pokazał swoją niesamowitą szybkość, pokazując plecy ruszającym się jak mucha w smole obrońcom Legii. Choto, który miał najwięcej do czynienia z Sikorą, na długo zapamięta numer na koszulce największej gwiazdy Groclinu.

Maciej Żurawski (Wisła Kraków)

- Jeżeli ktoś naprawdę w ten sposób myśli, to jest idiotą - powiedział Maciej Żurawski, poproszony przez INTERIA.PL o skomentowanie wypowiedzi krytyków, którzy twierdzą, że popularny "Żuraw" jest już myślami przy letnim transferze.

I rzeczywiście wychowanek Warty Poznań zamknął usta wszystkim, którzy podważali jego zaangażowanie w grę. Strzelając dwie bramki Odrze Wodzisław Żurawski udowodnił, że jest profesjonalistą w każdym calu i do ostatniego dnia kontraktu będzie dawał z siebie wszystko. Od nas "Żuraw" otrzymuje Asa i szczere życzenia znalezienia klasowego i hojnego pracodawcy.

Jan Furtok (trener GKS-u Katowice)

Wszyscy pamiętają Jana Furtoka z gola strzelonego ręką w spotkaniu z San Marino. Teraz pora zmienić "zaszufladkowanie" byłego reprezentanta Polski. Furtok naprawdę dobrze spisuje się bowiem w roli szkoleniowca klubu z Bukowej, a - biorąc po uwagę katowickie realia - można powiedzieć nawet, że fantastycznie.

W ubiegłą sobotę praktycznie zdegradowany już GKS podejmował Zagłębie Lubin i... wygrał 2:0. Gdyby popatrzyć na sytuację finansową oraz warunki pracy w obu klubach, to okazałoby się, iż tak naprawdę nie ma porównania. GKS powinien wyjść na murawę i błagać o jak najniższy wymiar kary. Tak się jednak nie stało i to głównie dzięki Furtokowi, którego kariera trenerska zapowiada się całkiem ciekawie.

Ireneusz Jeleń (Wisła Płock)

Ireneusz Jeleń przebywał na placu gry zaledwie przez 32. minuty, ale wystarczyło to, żeby został bohaterem meczu Wisła Płock - Amica Wronki (2:0). Obie bramki dla "Nafciarzy" były właśnie autorstwa "Jelonka", którego w żaden sposób nie potrafili upilnować obrońcy Amiki.

W sobotę Jeleń prezentował znakomitą dyspozycję i gdyby nie kontuzja, zapewne nie skończyłoby się na dwóch trafieniach. - Zachował się jak rasowy snajper, miał dwie okazje i obie wykorzystał. Należą mu się za to słowa uznania - powiedział obrońca Amiki, Jarosław Bieniuk.

Paweł Nowak (Cracovia)

Paweł Nowak był niewątpliwie piłkarzem, który walnie przyczynił się do zwycięstwa Cracovii nad Polonią Warszawa (3:2). Pomocnik "Pasów" był aktywny przez całe 90 minut, a jego dośrodkowania, czy to z akcji, czy ze stałych fragmentów gry, stwarzały zagrożenie pod bramką polonistów.

Nowak udokumentował swój dobry występ asystą przy bramce Łukasza Szczoczarza i miał swój udział także przy golu dla "Pasów" na 2:0. To właśnie po dokładnym dośrodkowaniu Nowaka z rzutu rożnego, Arkadiusz Baran strzelił głową, a niefortunną interwencją popisał się Grzegorz Jakosz.

CIENIASY

Drażen Besek (trener Zagłębia Lubin)

- GKS zostawił dzisiaj na murawie serce. Okazało się, że moi piłkarze nie potrafią grać co trzy dni - powiedział po przegranym meczu w Katowicach szkoleniowiec Zagłębia Lubin Drażen Besek. Trzeba przyznać, że Chorwat ma niesamowicie mocną pozycję w klubie, który staje się największym rozczarowaniem sezonu.

Wielu fachowców widziało Zagłębie w roli tzw. "czarnego konia" rozgrywek, a tymczasem zespół z Lubina pokazuje na boisku minimum zaangażowania. Czy to wina trenera? Naszym zdaniem tak, bo dobry szkoleniowiec powinien być również dobrym psychologiem, potrafiącym umotywować podopiecznych, nawet przed meczem z GKS-em Katowice. W innym klubie już dawno Besek straciłby posadę, a w Zagłębiu - sponsorowanym przez KGHM - dają mu wciąż nowe szanse. Jak długo jeszcze?

Karol Gregorek (Amica Wronki)

- Gregorek jest słaby psychicznie - powiedział INTERIA.PL jeden z fachowców związanych z piłkarskim środowiskiem Radomia, z którego napastnik Amiki się wywodzi. Wydaje się, że w stwierdzeniu tym jest wiele prawdy, bo Karol talent bez wątpienia ma ogromny, ale jak na razie z wielką starannością zakopuje go głęboko pod ziemią.

Pamiętamy kilka bardzo dobrych występów Gregorka w reprezentacji Polski do lat 21, zapowiadających, że niebawem będzie grał pierwsze skrzypce w "dorosłej" kadrze. Dziś wychowanek Beniaminka Radom nie zasługuje nawet na miejsce w pierwszym składzie rezerw Amiki. Szkoda kolejnego zmarnowanego talentu.

Defensywa Polonii

Tylko GKS Katowice stracił więcej goli w tym sezonie. Samo to jest już wystarczającą "rekomendacją" bloku obronnego "Czarnych Koszul". Polonia traci dużo goli i to goli bardzo, bardzo "głupich".

W piątek w pojedynku z Cracovią do defensywy zespołu z Konwiktorskiej nie można mieć pretensji tylko o sytuację z 4. minuty, kiedy to fenomenalnym uderzeniem z dystansu popisał się Piotr Bania. Później było już znacznie gorzej, a gol stracony po strzale samobójczym Grzegorza Jakosza musi budzić zażenowanie obrońców ze stolicy. Problem w tym, że wpadki defensywy Polonii to nie nowość, ale poprawy jak nie widać, tak nie widać...

Artur Boruc (Legia Warszawa)

Legioniści dokonali tego, co wydawało się niemożliwe. Piłkarze Jacka Zielińskiego prowadzili już z Groclinem 2:0, a mimo to wyjechali z Wielkopolski bez żadnej zdobyczy punktowej. Za taki "wyczyn" postanowiliśmy przyznać Cieniasa bramkarzowi stołecznego zespołu, Arturowi Borucowi. Trudno obwiniać tylko Boruca o utratę goli, ale zwłaszcza przy drugiej i trzeciej bramce dla Groclinu mógł zachować się lepiej. Naszym skromnym zdaniem, Borucowi zbyt mocno zaprząta głowę transfer do Celtiku Glasgow. Przypominamy reprezentantowi Polski, że nadal jest zawodnikiem Legii i dopóki to się nie zmieni, powinien jak najlepiej wywiązywać się ze swoich obowiązków.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje