Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Za nami emocje związane z 11. kolejką ekstraklasy, która przyniosła dwa mecze na szczycie. Nie brakowało emocji na Łazienkowskiej, gdzie Legia podzieliła się punktami z Groclinem. Były gole, mnóstwo sytuacji bramkowych i czerwona kartka. W Krakowie natomiast Wisła "lekko, gładko i przyjemnie" pokonała Górnika Łęczna.

Do końca rundy jesiennej pozostały dwie serie spotkań i wygląda na to, że walka o mistrzostwo jesieni rozegra się między Amicą Wronki i Wisłą Kraków. Klaruje się również sytuacja w dolnych rejonach tabeli. Dwójka spadkowiczów powinna zostać wyłoniona spośród Polonii, Polkowic i Świtu.

ASY

Piotr Reiss (Lech Poznań)

Już po raz drugi w tym sezonie napastnik "Kolejorza" trzykrotnie trafił do bramki rywali. Gole w spotkaniu z beniaminkiem z Nowego Dworu Mazowieckiego pozwoliły mu zbliżyć się w klasyfikacji najlepszych strzelców do Macieja Żurawskiego. Reiss jest prawdziwą zmorą tegorocznych beniaminków, bowiem swoje strzeleckie umiejętności najlepiej udowadniał właśnie w starciach z Łęczną i Świtem. W 12. kolejce ekstraklasy rywalem Lecha w Poznaniu będzie trzeci z beniaminków - Górnik Polkowice. 7 listopada kibice "Kolejorza" z pewnością nie będą mieć nic przeciwko kolejnemu "deja vu" z udziałem Reissa.

Reklama

Stanko Svitlica (Legia Warszawa)

Stanko to człowiek, na którego fani Legii zawsze mogą liczyć. Tym razem gol Serba dał Legii tylko remis, ale przecież to nie wina napastnika. W dodatku gol strzelony Groclinowi był rzadkiej urody, choć były w nim elementy przypadkowości. - Dziennikarze zawsze piszą, że strzelam dziwne bramki. To jest moja 50. bramka w Legii i jestem z niej bardzo szczęśliwy - powiedział Svitlica, a my jubilatowi przyznajemy Asa.

Aco Stojkow (Górnik Zabrze)

To macedońskiemu napastnikowi Górnik w dużej mierze zawdzięcza przerwanie wstydliwej passy ośmiu ligowych meczów bez zwycięstwa. Stojko, który okazuje się bardzo dobrym nabytkiem Marka Koźmińskiego, idealnie obsłużył swojego partnera z ataku Bułgara Makriewa przy pierwszym golu. Sam natomiast zdobył trzecią bramkę dla zabrzan, pieczętując ich zwycięstwo nad Odrą.

Remigiusz Sobociński (Amica Wronki)

To wyczyn doprawdy niecodzienny, by w jednym meczu aż czterokrotnie asystować przy golach kolegów. Sobociński właśnie to uczynił w meczu Amiki z Dospelem. Z jego podań skorzystali kolejno: Dawidowski (dwukrotnie), Burkhardt oraz Kryszałowicz.

Niestety, pomocnikowi ekipy z Wronek nie udało się samemu wpisać na listę strzelców - na pociechę może wystarczy As?

Maciej Żurawski (Wisła Kraków)

Oczywiście - strzelenie jednej bramki bardzo słabemu w czwartek Górnikowi Łęczna nie jest wystarczającym powodem by zostać Asem. Jednak dryblingi, łatwość w uwalnianiu się spod opieki rywala, zwrotność i przyspieszenie - tymi cechami Żurawski wybijał się spośród wszystkich piłkarzy, którzy biegali po boisku w Krakowie. Dodatkowy plus za samodzielne liderowanie w tabeli najlepszych strzelców.

CIENIASY

Kolegium Sędziów

Zaczniemy nietypowo. Kolegium Sędziów nie brało bezpośredniego udziału w meczach 11. kolejki, ale akurat w tym samym czasie wydało oświadczenie, w którym poinformowało, że sędziujący mecz Odra - Wisła Mirosław Ryszka popełnił błędy, ale nie wypaczył wyniku meczu. Wobec czego arbiter z Warszawy będzie nadal brany pod uwagę przy ustalaniu składu sędziowskiego na kolejne mecze. Cóż - wydawałoby się (najwyraźniej: tylko), że w polskiej lidze chcemy mieć sędziów, którzy błędów nie popełniają. Rodzi się również pytanie - kiedy arbiter wypacza wynik meczu, jeśli niepodyktowanie trzech rzutów karnych takim wypaczeniem nie jest?? Za absurdalną decyzję Kolegium - duży cienias!

Jerzy Podbrożny (Świt Nowy Dwór Mazowiecki)

Miał być wzmocnieniem beniaminka, a tymczasem jest największym (jak na razie) rozczarowaniem. Sentymentalna podróż do Poznania nie wyszła Podbrożnemu na dobre. Przy stanie 0:2 mógł zdobyć kontaktową bramkę, ale z rzutu karnego nie trafił ... nawet w światło bramki. W efekcie zespół z Nowego Dworu Mazowieckiego doznał kolejnej wysokiej porażki i jego sytuacja w tabeli staje się bardziej beznadziejna.

Defensywa Świtu

W ostatnim wydaniu Asów i Cieniasów skarciliśmy obrońców Świtu za brak koncentracji w pierwszych dziesięciu minutach meczu. Reprymenda nie pomogła, bowiem w meczu z Lechem już w 9. minucie piłka zatrzepotała w siatce nowodworzan. Był to już szósty taki przypadek w obecnym sezonie, a w pięciu z nich kończyło się to dla beniaminka porażką. Czy nowodworzanie znajdą wreszcie receptę na tę bolączkę? Jeśli nie, ponowne miejsce na liście Cieniasów mają murowane.

Marek Jóźwiak (Legia Warszawa)

Filar defensywy stołecznej drużyny znów nie utrzymał nerwów na wodzy. Po raz drugi w tym sezonie popularny "Beret" zawiódł w ważnym ligowym spotkaniu. Nie chcemy rozstrząsać czy był faul czy go nie było, faktem jest natomiast, że Jóźwiak dał się Niedzielanowi sprowokować i za próbę przewinienia dostał drugą żółtą kartkę, za co w efekcie wyleciał z boiska. O ile w derbach Warszawy z Polonią jego czerwona kartka nie pozbawiła Legii zwycięstwa (wówczas wojskowi wygrali 1:0), to w konfrontacji z Groclinem mogło to się źle skończyć dla podopiecznych Dariusza Kubickiego. Gdyby Mila trafił z wolnego do siatki, osłabionej Legii ciężko by było zapewne strzelić wyrównującego gola. Na szczęście dla legionistów (a przede wszystkim dla Jóźwiaka) Mila trafił w poprzeczkę i stołeczna drużyna podzieliła się punktami z rywalami.

Ofensywa Polkowic

Jeden z dziennikarzy napisał, że Górnik Polkowice jest bez wątpienia najsłabszą drużyną w naszej lidze. Czy miał rację? Sprawa jest dyskusyjna. Bezdyskusyjna jest natomiast żenująca nieporadność ofensywny beniaminka z Polkowic w meczu z Polonią. Skuteczność fatalna, a w dodatku brak pomysłów. Wszystko to sprawia, że - przyznajmy w połączeniu z pechem - w meczu "o życie" Górnik nie zdołał zdobyć bramki i w konsekwencji stracił punkty.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy