Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Hańbą nazwaliśmy pucharowe wpadki płockiej Wisły i Dospelu Katowice. Oba zespoły najwyraźniej wzięły to sobie do serca i wygrały swoje pojedynki w 4. kolejce piłkarskiej ekstraklasy.

Zawiódł (tylko remis u siebie z Polonią) natomiast Groclin, który jako jedyny zdał w środku tygodnia egzamin w Pucharze UEFA i pozbawił złudzeń litewski Atlantas Kłajpeda.

Amica łatwo i pewnie rozprawiła się z Wisłą i o ile wygrana zespołu z Wronek nie dziwi, to mizerny styl, w jakim podopieczni Henryka Kasperczaka oddali punkty, zaskakuje.

Teraz polskich ligowców czeka aż dwutygodniowa przerwa, związana z eliminacyjnymi meczami naszej kadry z Łotwą i Szwecją. Obyśmy na ligowe boiska wrócili w lepszych nastrojach.

Reklama

ASY

Paweł Kryszałowicz (Amica Wronki)

W pierwszym kwadransie meczu z Wisłą Kraków Paweł Kryszałowicz dał popis gry. Dwie bramki strzelone mistrzom Polski wprawiły w osłupienie piłkarzy i sympatyków Wisły. "Kryszał" ośmieszył wręcz Mariusza Jopa, który okazał się topornym i mało zwrotnym defensorem. Napastnikowi Amiki przyznajemy asa i życzymy skuteczności w meczach z Łotwą i Szwecją.

Marek Saganowski (Legia Warszawa)

Zwycięstwa Legii Warszawa w dwóch ostatnich meczach (z Polonią i Lechem) nie pozostawiają żadnych wątpliwości, że stołeczna drużyna rozpędza się z każdym ligowym spotkaniem. Siłą napędową Legii jest Marek Saganowski, którego bramka otworzyła wynik meczu z Lechem Poznań. Szybkość, zaangażowanie i pewność w polu karnym tego zawodnika dostrzegł Paweł Janas, powołując "Sagana" na eliminacyjne mecze reprezentacji Polski. My do wyróżnień, jakie spotkały Saganowskiego, dodajemy mu Asa w naszej klasyfikacji.

Polonia Warszawa

Zespół bez gwiazd, pieniędzy i stadionu zaczyna znów odbierać punkty ligowym potentatom. Remis w Grodzisku, z będącym na fali Groclinem, należy uznać za sukces i znaczny progres formy w stosunku do początku rozgrywek. Podopieczni Krzysztofa Chrobaka imponują zaangażowaniem i determinacją, z jaką podchodzą do każdego meczu. Jeśli taka dyspozycja będzie trwała dłużej, kibice "Czarnych Koszul" mogą być spokojni o ligowy byt swojej drużyny.

Marcin Bojarski (Dospel Katowice)

- Zastrzelcie mnie! - wołał po meczu z Cementarnicą Marcin Bojarski. Dobrze, że nikt tych słów nie potraktował poważnie, bo "Bojar" był najlepszym zawodnikiem na boisku w meczu z Odrą Wodzisław. Gol i asysta przy bramce Gajtkowskiego robią dobre wrażenie, a przy okazji uratowały posadę trenerowi Edwardowi Lorensowi. Bojarski wręcz broni szkoleniowca, prosząc kibiców o zaprzestanie wyzwisk, które wciąż przy Bukowej W Katowicach trafiają w Lorensa.

Sylwester Czereszewski (Górnik Łęczna)

Bez wątpienia bohater minionej kolejki, gdyż to jego gol wyprowadził zespół beniaminka z Łęcznej na fotel lidera ekstraklasy. "Czereś", mimo 32 lat, wciąż czuje głód piłki i pokazuje, że jeszcze może być postrachem obrońców. - Ta bramka była mi potrzebna. Teraz na pewno będzie mi już łatwiej - zapowiada. Obrońcy, miejcie się na baczności! "Czereś" nadchodzi...

CIENIASY

Mariusz Jop (Wisła Kraków)

Nie można robić z obrońcy Wisły kozła ofiarnego i jedynie jego obarczać winą za porażkę "Białej Gwiazdy" we Wronkach. Ewidentnie jednak Jop był najsłabszą postacią w nie grającej najlepiej krakowskiej defensywie. To po jego faulu został podyktowany rzut karny dla Amiki (na szczęście dla Wisły niewykorzystany), a kilka minut później to jego błąd wykorzystał Kryszałowicz i zdobył prowadzenie dla gospodarzy.

Od reprezentacyjnego, bądź co bądź, obrońcy wymagamy znacznie, ale to znacznie lepszej gry.

Libor Pala (trener Lecha Poznań)

Dni czeskiego szkoleniowca przy ulicy Bułgarskiej wydają się policzone. Nie może być inaczej, skoro Lech gra słabo, a na dodatek bez wyrazu. Zaledwie jedno zwycięstwo w czterech kolejkach może być powodem do dużego zaniepokojenia.

Co ciekawe, Pala zrezygnował z Krzysztofa Gajtkowskiego i Sylwestra Czereszewskiego, którzy w innym otoczeniu radzą sobie całkiem dobrze. Czy opiekun "Kolejorza" przetrwa dwutygodniową ligową pauzę?

Kierownictwo Widzewa

Nerwowe i nieudolne (co widać po wynikach) ruchy szefostwa Widzewa mszczą się coraz bardziej. Zespół z nie najgorszym przecież składem gra koszmarnie i nic nie wskazuje na to, że będzie lepiej.

W sobotnim przegranym meczu u siebie z Łęczną (0:1) łódzki zespół poprowadził Tomasz Łapiński, który zastąpił Andrzej Kretka. Na miejscu następnych chętnych do objęcia posady szkoleniowca przy ul. Piłsudskiego mocno byśmy się zastanowili...

Ofensywa Odry Wodzisław

Sprzedaż Jacka Ziarkowskiego może wyjść drużynie z Wodzisławia bokiem. Ten nieźle zazwyczaj radzący sobie w ataku zespół (przyzwyczaił nas do tego w poprzednich sezonach) był w Katowicach całkowicie bezradny.

Szansa stworzona w 67. minucie (strzał głową Masłowskiego obronił Tkocz) to zdecydowanie za mało jak na drużynę, która przecież była w ubiegłym sezonie blisko gry w europejskich pucharach.

Defensywa Górnika Polkowice

Strata trzech goli w meczu z nie grzeszącą skutecznością płocką Wisłą nie wystawia dobrej opinii defensywie Górnika Polkowice. Beniaminek stracił w niedzielnym pojedynku z "Nafciarzami" tyle goli, ile w poprzednich trzech ligowych meczach razem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje