Reklama

Reklama

Asy i Cieniasy piłkarskiej ekstraklasy

Wiele emocji przyniosła sympatykom krajowej piłki 3. kolejka ekstraklasy, która zaczęła się od pojedynku Wisła - Górnik, a zakończyła derbami stolicy.

W sobotę także nie brakowało ciekawych spotkań - nie było więc problemów z wytypowaniem Asów i Cieniasów do naszego cotygodniowego zestawienia.

ASY

Aleksandar Vukovic (Legia Warszawa)

24-letni Serb przełamał się strzelecko (pierwszy gol od listopada 2001 roku) w bardzo ważnym dla Legii momencie. Jego piękny strzał z woleja dał pierwsze zwycięstwo podopiecznym Dariusza Kubickiego w tym sezonie.

Vukovic przyznał po meczu, że więcej satysfakcji sprawiają mu asysty, ale my mu nie wierzymy i w nagrodę za gola umieszczamy wśród Asów.

Reklama

Maciej Żurawski (Wisła Kraków)

Mecz z Górnikiem pokazał, że kibice Wisły na kogo jak kogo, ale na Macieja Żurawskiego mogą zawsze liczyć. Napastnik reprezentacji raz po raz siał zamęt w szeregach dobrze zorganizowanej defensywy zabrzan. Po jednej z takich akcji wkręcił w ziemię bramkarza Piotra Lecha i dwójkę defensorów, a po jego strzale Frankowskiemu nie pozostało nic innego jak trafić do pustej bramki. Wcześniej "Żuraw" trafił pewnie z jedenastki i mistrzowie Polski odnieśli trzecie z rzędu ligowe zwycięstwo. Takiego Żurawskiego chcielibyśmy również zobaczyć w starciu z Anderlechtem.

Marcin Wojtarowicz (Górnik Polkowice)

Nie często zdarza się zdobyć historycznego gola, a właśnie ta sztuka udała się Wojtarowiczowi. Napastnik ten zdobył pierwszego gola dla Górnika Polkowice w ekstraklasie, w dodatku całkiem ładnego. Co więcej, bramka ta dała beniaminkowi zwycięstwo nad Amicą - także premierowe dla tego klubu na 1-ligowym froncie .

- Podejrzewam, że nikomu z graczy Amiki nic nie mówi moje nazwisko - powiedział po meczu piłkarz. Skromność godna największych Asów.

Łukasz Madej (Lech Poznań)

Młodzieżowy mistrz Europy pokazał na co go stać w meczu z Wisłą Płock. Pomocnik Lecha świetnie współpracował z Piotrem Świerczewskim w środkowej strefie boiska i często obsługiwał partnerów dokładnymi podaniami. Ukoronowaniem dobrej gry 21-letniego Madeja był kapitalny strzał z powietrza, po którym zespół Lecha objął prowadzenie. Gol ten ustawił spotkanie, bowiem lechici uspokoili grę i kontrolując sytuację na murawie już tylko punktowali dalej rywala.

Robert Mioduszewski (Górnik Łęczna)

Niekwestionowany bohater spotkania z Groclinem. Kilkakrotnie jego znakomite interwencje po strzałach Rasiaka, Niedzielana i Kriżanaca ratowały rewelacyjny zespół z Łęcznej przed utratą gola. Mioduszewski doskonale również wyłapywał groźne dośrodkowania rywali, czym udowodnił, że jego silną stroną jest gra na przedpolu.

CIENIASY

Igor Gołaszewski (Polonia Warszawa)

Niewykorzystanie karnego w derbowym spotkaniu i to w dodatku przy stanie 0:0 jest wystarczającym powodem do umieszczenia wśród Cieniasów. Gołaszewskiego przy wykonywaniu jedenastki zgubiły najwyraźniej nerwy, bo zamiast potężnie huknąć, próbował przechytrzyć bramkarza. I przechytrzył, ale... sam siebie

Jakub Wierzchowski (Wisła Płock)

"Jakub Wierzchowski najlepszym bramkarzem Polski" - skandowano kiedyś na stadionach Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. Po rocznym pobycie na ławce Werderu Brema były reprezentant Polski stracił chyba kompletnie swoje umiejętności, bowiem w spotkaniu z Lechem jego chaotyczne interwencje skończyły się dotkliwą porażką zespołu z Płocka. Gdyby Ślusarski miał lepiej nastawiony celownik, kilka innych wpadek Wierzchowskiego przyczyniłoby się do prawdziwej klęski "Nafciarzy" na Bułgarskiej. Przykład Jakuba powinien być przestrogą dla wszystkich amatorów zagranicznych wojaży.

Ofensywa Dospelu Katowice

Mecz ze Świtem miał odbudować formę snajperów z Bukowej, tymczasem pogłębił jeszcze bardziej ich strzelecką niemoc. Wróbel, Muszalik i Bojarski, choć mieli wiele okazji, to jednak nie potrafili pokonać golkipera Świtu. Wygląda na to, że wyjazdowe zwycięstwo z Widzewem bardziej zaszkodziło katowiczanom, którzy chyba zbyt pewnie czuli się w meczu z beniaminkiem. Co będzie jeśli piłkarzom z Bukowej przyjdzie zmierzyć się z silniejszymi rywalami? Powtórki klęski z Groclinem chyba nawet Piotr Dziurowicz nie pozostawiłby bez echa.

Mirosław Jabłoński (trener Wisły Płock)

Trzy mecze i zaledwie jeden punkt. To dotychczasowy dorobek w ekstraklasie "Nafciarzy", których przed sezonem stawiano w gronie faworytów do tytułu! Strzelecką formę zagubił gdzieś rewelacyjny w poprzednim sezonie Ireneusz Jeleń. Na nic zdają się wzmocnienia składu takimi nazwiskami jak Kobylański, Terlecki, Jakubowski czy Gęsior. Ktoś tych jak na razie bezbarwnych piłkarzy do Płocka sprowadził, więc jemu się dostanie. Trener z takim doświadczeniem jak Mirosław Jabłoński powinien wykazać się lepszym rozeznaniem.

Marek Jóźwiak (Legia Warszawa)

Przewrotnie można uznać, że bramkarska interwencja popularnego "Bereta" w meczu z Polonią pozwoliła Legii wygrać derby. Mimo wszystko jednak Jóźwiak osłabił swój zespół, a w dodatku próbował oszukać sędziego, udając kontuzję. - Myślałem, że sędzia tego nie zauważy - powiedział o feralnym zagraniu obrońca Legii i mimo wszystko należą mu się brawa za szczerość.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy