Reklama

Reklama

AS Monaco z Kamilem Glikiem w składzie sensacyjnie pokonało PSG 3-1

AS Monako z Kamilem Glikiem w składzie niespodziewanie pokonało obrońcę tytułu PSG 3-1 (2-0). Polak spisywał się znakomicie w obronie i miał spory wkład w strzelenie pierwszej bramki. Grzegorz Krychowiak całe spotkanie spędził na ławce rezerwowych milionerów z Paryża.

Grający przed własną publicznością piłkarze AS Monaco nie przestraszyli się faworyzowanych "Les Parisiens". Od pierwszych minut pressingiem zmuszali gości do błędów i strat w środku pola.

Skuteczna  i poukładana gra "Czerwono-białych" szybko przyniosła skutek. W 13. minucie piłkarze z Księstwa wyprowadzili zabójczą akcję spod swojego pola karnego. Subasić wybił piłkę na środek boiska, tam świetnie przyjął ją Fabinho i odegrał do Glika. Polski obrońca rozciągnął grę na prawo do Djibrila Sidiby. Francuz wrzucił futbolówkę w pole karne, a Joao Muthino nie pozostało nic innego, tylko dostawić nogę i wpakować  ją do siatki. Warto wspomnieć, że ledwie pięć minut wcześniej Mutinho zwijał się z bólu po ostrym wejściu gracza PSG.

Reklama

W 22. minucie powinien paść gol dla PSG. W sytuacji sam na sam z golkiperem AS Monaco, fatalnie spudłował Cavani. Nawet gdyby Urugwajczyk trafił, to gol i tak nie zostałby uznany, bo był na minimalnym spalonym.

Gra stopniowo zaostrzała się. W 25. minucie za ostry faul na Dawidzie Luizie, żółtym kartonikiem został ukarany Tiemoue Bakayoko. Chwilę później arbiter w podobny sposób utemperował brutalne zapędy Cavaniego.

Poczynania gospodarzy przez pierwsze pół godziny mogły imponować. Faworyta spotkania - Paris Saint Germain zepchnęli na własną połowę i zmusili do jałowego wymieniania dziesiątków podań.

Tuż przed zejściem do szatni, PSG "dobił" David Luiz do spółki z Fabinho. W 46. minucie Luiz popełnił podwójny błąd - najpierw  dotknął piłki ręką, a chwilę później powalił na ziemię w polu karnym Jemersona. Sędzia pewnym gestem wskazał na "wapno". Do futbolówki podszedł Fabinho i skutecznie wpakował futbolówkę do siatki Trappa.

W pierwszej połowie Glik zanotował kilka udanych interwencji. Pewnie neutralizował zapędy graczy ofensywnych na granicy pola karnego i nie przestraszył się naszpikowanej gwiazdami drużyny ze stolicy Francji.

Po zmianie stron żwawiej do ataku zerwali się gracze z Paryża, ale w sytuacji podbramkowej (56. minuta) fatalne znów spudłował Cavani. W drużynie prowadzonej przez Unai Emery’ego widoczny był brak sprzedanego przez dwoma miesiącami do Manchesteru United supersnajpera Zlatana Ibrahimovicia.

W 63. minucie pierwszy poważny błąd popełniła defensywa AS Monaco. Serge Aurier i Cavani jak w masło weszli w pole karne, a Urugwajczyk zrehabilitował się w końcu za wcześniejsze marnotrawstwo, a piłka po uderzeniu głową zatrzepotała w bramce Subasicia.

Kontaktowa bramka podziałała na paryżan, jak krew na rekina - poczuli możliwość strzelenia gola na remis. Zwiększyli tempo gry i raz po raz bujali obroną rywali. Cavani powinien znów wpisać się na listę strzelców, ale kolejny raz fortuna była dla niego niełaskawa.

Za to w 80. minucie druzgocącą  kontrę wyprowadzili gospodarze. Piłkę adresowaną do Dirara w polu bramkowym nieszczęśliwie przeciął obrońca PSG Serge Aurier i skierował ją do własnej bramki.

Gol samobójczy załamał "Les Parisiens" i do końca spotkania wymieniali podania pogodzeni z porażką.

AS Monaco zasłużenie pokonało PSG, a Kamil Glik rozegrał w barwach "Czerwono- białych" świetne spotkanie.

Wyniki, terminarz i tabela Ligue 1


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL