Reklama

Reklama

Arbiter zawsze jest na końcu łańcucha

Były sędzia piłkarski Andrzej Czyżniewski twierdzi, że arbitrzy są tylko częścią procesu korupcyjnego w polskiej piłce.

"Żeby był nieuczciwy arbiter, najpierw musi być nieuczciwy działacz. Bo arbiter zawsze jest na końcu łańcucha. Najpierw muszą być chorzy ambicjonalnie działacze, a także piłkarze, którzy chcą ułatwić sobie pracę" - powiedział, cytowany przez "Dziennik".

Reklama

Robert Pietryszyn, prezes Zagłębia Lubin zaproponował, aby wszystkich sędziów przebadać wykrywaczem kłamstw. "Wariograf to zły pomysł, jeśli zastosuje się go tylko wobec arbitrów. Bo gdybyśmy przebadali zawodników, to maszyna by zwariowała! Mogliby opowiedzieć o "uczciwie" zdobytych tytułach mistrza Polski, o "uczciwie" wywalczonych awansach, o "uczciwej" obronie przed spadkiem. To samo działacze. Całe piłkarskie środowisko jest chore na raka, który się rozprzestrzenił. I jedyne przeciwko czemu protestuję, to zrzucanie całej odpowiedzialności na sędziów" - stwierdził Czyżniewski.

Nie znaczy to jednak, że Czyżniewski uważa, że sędziowie są niewinni. " W stu procentach zasłużyli na los, który ich teraz spotyka. Już dawno mówiłem - to wszystko pęknie z hukiem, bo nie da się tak grać, tak funkcjonować. Ale zarazem sędziowie to są zwykli wykonawcy poleceń. Czy istnieją jacyś bogaci ludzie, niezwiązani z futbolem, którzy dla własnej uciechy ich korumpowali? Nie. Kasę trzeba było jakoś zorganizować. Uczestniczyli w tym zawodnicy. I nie ma możliwości, że sędzia ustawia mecz, a drużyna, dla której to robi, nie zdaje sobie z tego sprawy. Powiem panu, że teraz, po wielu latach, dowiedziałem się, przed jakimi meczami brałem pieniądze. Piłkarze mówili mi - jak to, przecież się zrzucaliśmy! Tylko, że pieniądze od nich do mnie nie trafiały, bo przejmował je ktoś po drodze. I teraz rozumiem, dlaczego czasami piłkarze mieli zdziwione miny w czasie spotkać, dlaczego czegoś ode mnie oczekiwali..." - powiedział.

Czyżniewski postawił się kiedyś samemu Marianowi Dziurowiczowi. "Kiedyś, przed meczem w Katowicach, kiedy GKS był jeszcze potęgą, wszedł do mnie do szatni i złożył mi propozycję korupcyjną. Spytałem: "W jakim świetle mnie pan stawia" A on na to wyjął notatnik i powiedział: " Synuś, tutaj są wszyscy i ty też k... będziesz!" Wtedy się wkurzyłem i powiedziałem: "O nie, mnie nie będzie". GKS ten mecz przegrał" - opowiada były sędzia.

Czy to oznacza, że Czyżniewski był jedynym sprawiedliwym wśród arbitrów? "Ktoś kto działał w piłce przez lata, w tym całym bagnie musiał się ubabrać. Bardziej lub mniej. Każdy - od prezesa po klubową sprzątaczkę" - stwierdził.

Dowiedz się więcej na temat: sędzia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama