Reklama

Reklama

Antoni Piechniczek dla Interii: Miałem szczęście do ludzi, których spotkałem

Akademia Wychowania Fizycznego imienia Jerzego Kukuczki w Katowicach nadała tytuł doktora honoris causa Antoniemu Piechniczkowi. Na uroczystość przyjechało wielu byłych piłkarzy wybitnego selekcjonera, jak również zawodników, którzy rywalizowali z nim jeszcze na boisku. Była okazja do wspomnień i wzruszeń.

Doktorat honoris causa wręczył rektor katowickiej uczelni prof. Grzegorz Juras. To dopiero piąte tego rodzaju wyróżnienie w historii katowickiej uczelni. Piechniczek jest drugim polskim trenerem piłkarskim wyróżnionym tym zaszczytnym tytułem (wcześniej w 2003 roku doktorem honoris causa AWF w Gdańsku został Kazimierz Górski). 

Antoni Piechniczek: gratulacje z całej Polski

W uroczystości na katowickiej AWF wzięli udział także koledzy Piechniczka z boiska i trenerskiej ławki, działacze PZPN i śląskich klubów, samorządowcy z naszego regionu, przedstawiciele innych uczelni oraz rodzina  - żona Zyta, syn Tomasz, córki Joanna i Krystyna oraz dziewięcioro wnucząt. Wśród nich był Jakub Buczek, olimpijczyk z Tokio w wioślarstwie w barwach Kanady. Na Śląsk przyjechali także dziennikarze komentujący i opisujący najważniejsze mecze kadry Piechniczka - Dariusz Szpakowski oraz Stefan Szczepłek.

Reklama



Na uroczystość na katowickiej AWF przyjechało również wielu byłych piłkarzy szkoleniowca, który poprowadził reprezentację Polski w 1982 roku do trzeciego miejsca mistrzostw świata w Hiszpanii. Pojawili się m.in. Grzegorz Lato, Józef Młynarczyk, Dariusz Dziekanowski, Jerzy Dudek, Stefan Majewski, Marek Kusto i Piotr Skrobowski i Jerzy Brzęczek. Byli też piłkarze z którymi i przeciw którym grał - m.in. Eugeniusz Lerch, Stanisłąw Oślizło, Jan Kowalski czy Wiktor Morcińczyk.

Antoni Piechniczek: Byłem chłopcem z piłką ze śląskiego podwórka

Piłkarskie dokonania trenera Piechniczka znają niemal wszyscy kibice, po zakończeniu pracy szkoleniowej był także senatorem RP a także wiceprzewodniczącym sejmiku śląskiego. Jest również honorowym obywatelem trzech miast: Chorzowa, Opola i Świętochłowic. Z AWF Katowice związany był przez blisko 30 lat jako wykładowca tej uczelni. - Byłem chłopcem z piłką ze śląskiego podwórka i nigdy nie sądziłem, że tyle w sporcie osiągnę. Skończyłem AWF w Warszawie robiąc specjalizację u doktora Talagi, spod którego ręki wyszło w sumie aż ośmiu selekcjonerów. Uważam, że każdy trener powinien ukończyć stacjonarne studia na AWF. Najlepiej w Katowicach, ale inne uczelnie też mogą być - uśmiechał się Antoni Piechniczek w trakcie przemówienia.

Po uroczystości przyjmował mnóstwo gratulacji od ludzi z piłkarskiego środowiska. Każdy chciał podejść. Interii udało się zdobyć chwilę sam na sam. 

Paweł Czado: Jak pan odbiera tę uroczystość?

Antoni Piechniczek: - Odbieram ją jako olbrzymie wyróżnienie skierowane pod moim adresem, uznanie dla tego co robiłem i co osiągnąłem. Ale nie mogę zapominać o innych. Bez piłkarzy nie byłoby przecież tych osiągnięć.

Czyli można to uznać jako wyraz uznania dla całej polskiej piłki nożnej? 

- Dokładnie tak. Miałem po prostu szczęście do ludzi, których spotkałem na swojej drodze. Zarówno zawodników, jak i działaczy PZPN, z którymi mogłem współpracować.

Humory wszystkim dopisują - tym bardziej, że ostatnio Polska wygrała z Albanią.

- Oceniam reprezentację bardzo pozytywnie. Uważam, że ta wygrana z Albanią jest największym osiągnięciem obecnej drużyny reprezentacyjnej, nawet większym niż remis z Anglikami. W Tiranie reprezentacja pokazała, że ma charakter, że wie o jaką stawkę gra i robiła wszystko żeby to spotkanie wygrać. 

rozmawiał: Paweł Czado

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama