Reklama

Reklama

Aleksander Czeferin został ponownie szefem UEFA. Na cztery lata

Ponowny wybór Aleksandra Czeferina na szefa Europejskiej Unii Piłkarskiej nie jest zaskoczeniem. 51-letni Słoweniec był jedynym kandydatem na to stanowisko i został wybrany przez aklamację.

Przypomnijmy, że Czeferin - który z zawodu jest adwokatem, specjalizującym się w prawie kryminalnym i handlowym, a prywatnie także miłośnikiem karate (czarny pas) i koszykówki - jest szefem UEFA od 2016 roku, gdy łatwo pokonał jedynego wówczas kontrkandydata, Holendra Michaela van Praaga, zdobywając 43 głosy (przeciwko 12). Tym razem nikt nie stanął z nim w szranki.

Jeszcze przed oficjalnym zamknięciem kandydatur Czeferin zapowiadał, że chce "poprowadzić UEFA w kierunku zmniejszania różnic między biednymi i bogatymi, między małymi i wielkimi klubami". W Rzymie podczas kongresu przekonywał, że okres jego rządów to była "wyjątkowa okazja do zmiany na lepsze".

Reklama

Zapewnił też, że dopóki będzie na tym stanowisku, "nie powstanie żadna Superliga", przekonując, że tak samo myśli Andrea Agnelli, szef Juventusu, występujący w tym wypadku jako przewodniczący Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA).

- Kiedy media ujawniły ten projekt w listopadzie, wydaje mi się, że niedługo przed moim pierwszym wyborem, ale też w miesiącach, które następowały, niektóre kluby rzeczywiście chciały się odłączyć. Siedliśmy jednak do stołu, wysłuchaliśmy co każda ze stron ma do powiedzenia, zrozumieliśmy swoje racje. Teraz znowu działamy wspólnie - powiedział Czeferin, po czym zwrócił się bezpośrednio do przedstawicieli największych klubów. - Pociągacie za sobą całe pokolenia kibiców, ale ciąży też na was duża odpowiedzialność. Gdybyście wprowadzili w życie swój plan, być może stracilibyście miano "wielkich klubów" - powiedział Słoweniec.

Warto jednak przypomnieć, że w ostatnich miesiącach nasilił się spór między władzami UEFA a prezydentem FIFA o wpływy w światowym futbolu. Chodzi szczególnie o rozgrywki (takie jak Klubowe Mistrzostwa Świata albo światowa Liga Narodów) promowane przez Gianniego Infantino, które mogłyby osłabiać np. Ligę Mistrzów czy powstałą niedawno "europejską" Ligę Narodów.

- Gdy mówimy FIFA, że nie zgadzamy się z tymi propozycjami, okazujemy szacunek jej i całemu futbolowi - grze, którą kochamy i którą musimy chronić. Mamy nadzieję, że FIFA również nas szanuje i wysłucha naszej opinii - powiedział Czeferin.

RP



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL