Reklama

Reklama

Albańscy "bohaterowie" wrócili z Serbii do ojczyzny

Wtorkowy mecz Serbii z Albanią w Belgradzie w eliminacjach Euro 2016 został przerwany w pierwszej połowie. Dzień później tysiące Albańczyków zebrały się na lotnisku w Tiranie, aby powitać piłkarzy powracających z Serbii.

Spotkanie zostało przerwane z powodu przepychanek, w których udział wzięli zawodnicy i kibice.

Powodem zawieszenia zawodów (przy stanie 0-0) był incydent z przyczepioną do drona flagą mapy "Wielkiej Albanii" oraz albańskim godłem, która pojawiła się nad stadionem w Belgradzie.

Flagę przechwycił jeden z piłkarzy serbskich Stefan Mitrović, co doprowadziło do przepychanek między zawodnikami obu drużyn, którzy ostatecznie skierowali się do szatni. Jednocześnie z trybun poleciały na murawę race świetlne i inne przedmioty, a na murawę wbiegło kilkudziesięciu kibiców. Ze względów bezpieczeństwa mecz oglądali tylko fani gospodarzy.

Reklama

Europejska Unia piłkarska (UEFA) wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciwko obu federacjom. Serbowie i Albańczycy mają czas do 22 października na przedstawienie swoich stanowisk. Następnego dnia ma zostać wydana decyzja w sprawie kar. Zgromadzeni w Tiranie i innych miastach kibice mają nadzieję, że ich reprezentacji zostanie przyznany walkower.

- Nic nas nie obchodzi, czy awansujemy do ME 2016, czy nie. Wystarczy nam zwycięstwo nad Serbią - powiedział jeden z kibiców ubrany w kolory flagi Albanii. On i tysiące innych powitali swoich piłkarzy jak bohaterów narodowych.

"Czerwono-czarny Belgrad. Flaga na niebie, agresja na stadionie. Serbia zakazała albańskim kibicom wstępu na arenę, a tymczasem nie potrafiła sobie poradzić ze swoimi własnymi ultras, którzy wtargnęli na murawę i zaatakowali piłkarzy" - napisano w dzienniku "Gazeta Shqiptare".


Zdaniem albańskiej federacji piłkarskiej, obrażenia odniosło czterech piłkarzy ich zespołu, w tym były napastnik Jagiellonii Białystok Bekim Balaj.

"Boisko było jak pole bitwy. Napięcie było ogromne od pierwszych minut, kiedy lokalni kibice zaczęli wrzucać różne przedmioty na murawę. Później był ten incydent z flagą i fani wbiegli na plac gry" - relacjonował w albańskiej prasie bramkarz Etrit Berisha.

Prezydent UEFA Michel Platini określił zamieszki jako niewybaczalne. "Nasza dyscyplina nie powinna być w żaden sposób mieszana z polityką" - podkreślił Francuz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy