Reklama

Reklama

Afrykańska Superliga. Za podszeptem szefa FIFA

W Europie pomysł powstania futbolowej Superligi został skutecznie storpedowany przez UEFA i kibiców. Tymczasem na Czarnym Kontynencie, za podszeptami szefa FIFA Gianni Infantino, prestiżowe rozgrywki ruszą już wkrótce.

Na Starym Kontynencie z powstania Superligi póki co nic nie wyszło, bo opór przeciwko takim rozgrywkom był zbyt duży. Z 12 klubów założycieli wycofało się 9, z wyjątkiem Realu Madryt, Barcelony i Juventusu. Wszystko jest odłożone w czasie.

Innowacyjny i śmiały projekt

Co innego jest w Afryce. CAF czyli Afrykańska Konfederacja Piłkarska właśnie co z fanfarami w Aruszy w Tanzanii ogłosiła powstanie nowych rozgrywek. - To jeden z najbardziej ambitnych i ważnych projektów w historii afrykańskiego futbolu, którzy przyczyni się do jego rozwoju i do wzrostu znaczenia naszego kontynentu w piłkarskiej hierarchii - podkreśla Patrice Motsepe, szef CAF.

Reklama

Wtórował mu obecny na kongresie piłkarskich władz Afryki Gianni Infantino, który od samego początku, to jest od 2019 roku patronował rozgrywkom. - Jako szef FIFA cieszę się, że taki innowacyjny projekt powstaje. Jest on konieczny, żeby wywindować futbol w Afryce na wyższy poziom. Trzeba być odważnym w działaniu i podejmować tak śmiałe decyzje, jak przy projekcie Superligi. Wszyscy na nim skorzystają - nie ma wątpliwości szef FIFA.

Pieniądze dla najlepszych

Wszystkich mają zachęcić pieniądze. Nie są one tak olbrzymie, jak w przypadku europejskiej Superligi, gdzie padały kwoty rzędu... 3,5-5 miliardów euro. Dalej jednak na standardy afrykańskie będzie to spory zastrzyk finansowy. Rozgrywki pochłoną 100 mln dolarów, a zwycięzca otrzyma czek w wysokości 11,5 mln USD. Do tego każda z 54 afrykańskich federacji otrzyma po milionie dolarów na rok. CAF dodatkowo dostanie 50 mln dolarów na rozwój piłkarskiej infrastruktury.

W African Super League mają zagrać 24 kluby z trzech regionów, najsilniejszego północnego, z Afryki zachodniej i centralnej, a także z południa kontynentu. Z każdego regionu będzie po 8 klubów, a z jednego państwa nie więcej niż trzy. Na taki parytet niechętnie będą patrzały kuby z muzułmańskiej części Afryki, bo od lat dominują one w pucharowych rozgrywkach na Czarnym Kontynencie. W ostatnich 10 latach tylko dwóm klubom z Czarnej Afryki udało się wygrać w afrykańskiej lidze Mistrzów,  TP Mazembe z DR Konga w 2015 roku i południowoafrykańskiemu Mamelodi Sundowns rok później. Tak zawsze triumfują kluby z północnej części kontynentu.

Rozgrywki mają ruszyć w sierpniu 2023 roku i trwać do maja kolejnego roku. Ma być przy tym zachowana forma awansów i spadków. Rozgrywki będą się toczyć w 3 ośmiozespołowych grupach. Potem będzie faza pucharowa z udziałem najlepszej 16. Drużyny zostaną wyłonione na zasadzie klubowego rankingu CAF, gdzie na czele jest najbardziej utytułowany klub Afryki kairski Al-Ahly, 10-krotny klubowy mistrz afrykańskiego kontynentu i trzecia drużyna ostatnich klubowych mistrzostw świata w ZEA w lutym.           

Wielki wojownik wraca do La Liga

Bayern miał wobec "Lewego" swój plan

Afryka oburzona na prezesa Napoli 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL