Reklama

Reklama

Afery biletowej z Kazimierzem Greniem ciąg dalszy

Nie milknął echa afery biletowej z Kazimierzem Greniem w roli głównej. Sam zainteresowany, zawieszony w piątek przez zarząd PZPN, po raz kolejny zabrał głos w tej sprawie. - Podam przykład na to, że pan Kwiatkowski kłamie. Mówił, że bilety dotarły do podkarpackiego związku, a nie wie, w jaki sposób się to stało. Czy zostały wysłane, czy Greń je odebrał - mówi Greń, oskarżając rzecznika PZPN.

- Pan Kwiatkowski jest pracownikiem PZPN i musi mówić to, co mu każą - uważa Greń.

Greń sugeruje, że ktoś z Polskiego Związku Piłki Nożnej dał anonimowy sygnał irlandzkiej policji.

Reklama

- W okolicach stadionu było ponad pięćdziesiąt tysięcy ludzi, a zatrzymano akurat mnie - mówi Greń.

- Na sali sądowej nie zadano mi żadnego pytania. Policja przedstawiła dwa zarzuty, które zostały odrzucone. Byłem zdziwiony, że już po siedmiu minutach jest koniec rozprawy - mówi Kazimierz Greń.

Prezes Podkarpackiego ZPN został oskarżony o handel biletami przed meczem Irlandia - Polska.

- Czekałem pod stadionem na przyjaciela, który miał odebrać bilety. Miałem ich przy sobie dwanaście - mówi Kazimierz. 

- Jeżeli ktoś prosi o pomoc, to dlaczego miałem tego nie zrobić? - pyta retorycznie.

Zobacz wypowiedzi Grenia:

Dowiedz się więcej na temat: Kazimierz Greń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje