Reklama

Reklama

Afera FIFA: Rafael Esquivel pozostanie w szwajcarskim areszcie

Wenezuelczyk Rafael Esquivel, były działacz Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) podejrzany o korupcję, pozostanie w szwajcarskim areszcie. W poniedziałek sąd odrzucił wniosek, aby znalazł się on na wolności ze względu na zły stan zdrowia.

Sąd odrzucił zażalenie na pozostawanie w areszcie, mimo problemów zdrowotnych Esquivela, obawiając się jego ucieczki i utrudnianie postępowania. Wpłacenie kaucji jak również elektroniczna opaska nie wchodziły w rachubę.

Aresztowanego, byłego prezesa Wenezuelskiego Związku Piłki Nożnej czekają dalsze przesłuchania. Wcześniej szwajcarskie władze zgodziły się na jego ekstradycję USA. Esquivelowi w USA grozi nawet 20 lat więzienia.

Jest jednym z działaczy FIFA zatrzymanych pod zarzutem korupcji 27 maja w luksusowym hotelu w Zurychu, na dwa dni przed wyborami prezydenta tej organizacji. Tego dnia w Zurychu policja na wniosek Departamentu Sprawiedliwości USA w jednym z luksusowych hoteli zatrzymała siedmiu wysokiej rangi działaczy FIFA. Wśród nich byli wiceprezydenci FIFA Jeffrey Webb z Kajmanów oraz Urugwajczyk Eugenio Figueredo.

Reklama

Pozostali zatrzymani to Kostarykanin Eduardo Li, Nikaraguańczyk Julio Rocha, Costas Takkas z Kajmanów i Brazylijczyk Jose Maria Marin. Kilka innych osób objętych jest nadal dochodzeniem. Prowadzący w tej sprawie śledztwo Amerykanie od początku domagali się ich ekstradycji.

Wszyscy zatrzymani związani byli z regionalnymi federacjami piłkarskimi w Ameryce Południowej (CONCACAF) i Północnej (CONMEBOL). Są oni podejrzewani o korupcję przy wyborze gospodarzy MŚ 2018 i 2022. Do tego dochodzą zarzuty przyjmowania i dawania łapówek na łączną kwotę sięgającą nawet 100 milionów dolarów.

Według anonimowych źródeł, wśród zarzutów im stawianych są też wymuszenia, pranie pieniędzy, oszustwa finansowe z wykorzystaniem technologii informatycznych. Amerykańska prokuratura twierdzi, że chodzi m.in. o przetargi związane ze sprzedażą praw telewizyjnych, marketingowych i sponsorskich do imprez, które odbywały się w Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej.

Władze USA od początku domagały się ich ekstradycji. Początkowo były z tym jednak problemy, gdyż formalnie oba kraje - Szwajcaria i USA nie mają podpisanej odpowiedniej umowy.

Pierwszym z zatrzymanych, który zgodził się na ekstradycję był Webb. W lipcu został przewieziony do USA, stanął przed Sądem Federalnym, ale nie przyznał się do winy. Także Rocha wyraził zgodę na ekstradycję, ale nie do USA, tylko do Nikaragui.

W połowie września szwajcarskie władze zgodziły się na ekstradycję do USA 83-letniego Figueredo.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje