Reklama

Reklama

50 dni do Euro 2016. Podwójne oblicze turnieju we Francji

Mistrzostwa Europy we Francji rozpoczną się 10 czerwca. Codziennie, przez najbliższych 50 dni, będziemy prezentować teksty, które pomogą wejść w nastrój tego piłkarskiego święta. Na początek przedstawiamy specyfikę turnieju, który ma być przełomowy, ale widać na nim dwie wyraźne rysy.

Euro 2016 - sprawdź grupy najważniejszego turnieju w tym roku!

To, że mistrzostwa Europy we Francji będą przełomowym wydarzeniem, wiedzieliśmy od dawna. Po raz pierwszy zagrają w nich aż 24 drużyny (to niemal połowa wszystkich reprezentacji zrzeszonych w UEFA!), odbędzie się 51 spotkań, a turniej potrwa aż miesiąc. Z kolei reprezentacja Polski w końcu jedzie na dużą imprezę z uzasadnionymi nadziejami na sukces. W tle pojawiają się jednak poważne sygnały ostrzegawcze, jak zagrożenia terrorystyczne i afery z szefem federacji i ikoną francuskiej piłki Michelem Platinim na czele.

Reklama

Euro zmienia specyfikę - nie będzie już elitarnym turniejem dla najlepszych zespołów na Starym Kontynencie, ale świętem europejskiej piłki. Ma przynieść radość nie w kilku państwach, które i tak wielką piłką są już przesycone, ale też w miejscach, w których duże mecze zdarzały się od wielkiego dzwona.

Zabawa dla każdego

Eliminacje pokazały, że zmieniona formuła działa na wyobraźnię maluczkich. W turnieju we Francji zagra m.in. Albania, uznawana do tej pory za trzeci świat w europejskiej piłce. Świadomość, że z grupy eliminacyjnej bezpośrednio awansują dwie drużyny, zadziałała. I dlatego we Francji nie będzie np. Holandii, która nie wytrzymała rywalizacji z "nowymi siłami" Europy.

Takich przypadków będzie pewnie więcej, bo jeśli UEFA utrzyma obecną formułę, to prawdopodobnie kolejne państwa, które dotąd były w cieniu, będą cieszyć się z awansu do turnieju. A sam awans to niesłychany bodziec dla tych reprezentacji. Nie tylko zastrzyk finansowy, ale też promocyjny, który wpływa na całe społeczeństwo.


Liczba drużyn w mistrzostwach Europy ewoluowała. Zaczęło się od czterech, później było osiem i szesnaście. I tak od 2016 roku turniej będzie liczył 24 drużyny. Rekordowa będzie też liczba meczów, bo w zbliżającej się imprezie będzie ich aż 51. W dodatku mistrzostwa Europy potrwają miesiąc, a do tej pory były to maksymalnie trzy tygodnie.

- Robią się z tego takie małe mistrzostwa świata. Wydaje mi się, że dla widowiska to dobre rozwiązanie. Niech reprezentacje z mniejszych państw też posmakują tego święta - mówi Jacek Bąk, były reprezentant Polski.

Uzasadnione nadzieje

Bąk, jako jeden z nielicznych polskich piłkarzy, uczestniczył w trzech dużych imprezach w XXI wieku. Za każdym razem reprezentacja, z nim w składzie, nie wychodziła z grupy. Teraz ma być inaczej. Ma w tym pomóc trzon drużyny, który tworzą Robert Lewandowski, Grzegorz Krychowiak i Kamil Glik. Ci trzej zawodnicy występują w poważnych klubach, ale inni kadrowicze im nie ustępują. Już dawno reprezentacja nie miała tak silnej pozycji. Problem w tym, by duże oczekiwania w końcu przekuć w sukces.

- Polakom nie będzie łatwo. Trzy razy grałem na dużych imprezach i nigdy nie udało mi się wyjść z grupy. Mam wrażenie, że teraz jednak chłopaki dadzą sobie radę - dodaje Bąk.

Będzie o to o tyle łatwiej, że z grupy mogą wyjść nawet trzy drużyny. Teoretycznie Polacy są drugą siłą w grupie C - za Niemcami, a przed Irlandią Północną i Ukrainą. Tak uważają bukmacherzy i zagraniczni eksperci.

- Trener Adam Nawałka potrafi wykorzystać umiejętności poszczególnych graczy. Reprezentacja jest silna. Stawianie sobie za cel wyjście z grupy, to trochę za mało. Życzyłbym sobie, by kadra powtórzyła sukcesy z lat siedemdziesiątych, gdy zdobywała medale na igrzyskach, czy mistrzostwach świata. Stać ją na to - ocenia Stefan Białas, były piłkarz i trener francuskich klubów.

Fanatycy z pasami szahida

Cieniem na organizację mistrzostw Europy kładzie się zagrożenie terrorystyczne. W listopadzie przy Stade de France w Paryżu, podczas towarzyskiego meczu Francuzów z Niemcami, doszło do zamachu. Był to wyraźny sygnał wysłany przez terrorystów: "Jesteśmy aktywni. Euro nie będzie spokojne". Świat zamarł, a obawy o bezpieczeństwo turnieju są uzasadnione. Nigdy wcześniej terroryści nie stworzyli takiej psychozy przed samą imprezą.

- Mistrzostwa będą trudne przede wszystkim pod względem organizacyjnym. Z dwóch powodów - liczby drużyn i listopadowych zamachów. Rząd francuski wprowadza właśnie specjalne prawa do kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Nowe obostrzenia będą obowiązywać podczas Euro i Tour de France. Francuzi muszą odpowiednio zabezpieczyć te imprezy, bo to witryna ich sportu - tłumaczy Białas, który przez wiele lat był związany z francuską piłką i na bieżąco śledzi wydarzenia w tym kraju.

- Wszyscy są już prawie gotowi. Listopadowe wydarzenia wywołały ogromną presję na organizatorach. Uważam jednak, że nic w trakcie turnieju się nie stanie, bo służby są poważnie zmobilizowane - dodaje.

Innego zdania jest natomiast Bąk, który przez 12 lat grał we Francji.

- Oby nic się nie zdarzyło. Wiemy, na co stać fanatyków religijnych. Gdy słucha się o kolejnych zamachach czy bombach, robi się bardzo przykro. Mam nadzieję, że policja jest dobrze przygotowana i teraz tego nie będzie. Prawda jest jednak taka, że jeśli będą chcieli dokonać zamachu, to to zrobią. Może jednak nic głupiego nie przyjdzie im do głowy - podkreśla uczestnik MŚ w 2002 i 2006 roku oraz ME w 2008.

Inna sprawa, że sprawy organizacyjne mogą wpłynąć na... poziom sportowy. Gdy głowa jest obciążona obawami o bezpieczeństwo, gra się zdecydowanie trudniej. Niekoniecznie więc Euro 2016 przejdzie do historii jako genialna impreza pod względem jakości sportowej.

Białas: - Sportowcy to też ludzie. Żyją tym, co dzieje się wokół. Teraz jest trochę spokojniej i miejmy nadzieję, że tak będzie cały czas.

Zamazana ikona

Problem jest też jeden. W tle wciąż dudni afera korupcyjna z Michelem Platinim w roli głównej, ale też innymi ważnymi ludźmi europejskiej piłki. Cieniem na doskonałą organizację kolejnych imprez kładzie się kupczenie organizacją turniejów. Proceder ten dotyczył głównie FIFA, ale podejrzenia na europejską federację wciąż są żywe. Po raz pierwszy też mistrzostwa Europy nie będą miały "głowy rodziny", bo Angel Maria Villar jedynie tymczasowo pełni funkcję prezydenta UEFA.

Wydawało się, że Platiniego mógłby zastąpić jedynie Gianni Infantino, ale Szwajcar stanął na czele FIFA. Mamy więc bezkrólewie, które też nie poprawia nastrojów przed wielką imprezą.

Białas: - Francuzi wszystkimi siłami bronią Platiniego, bo to ikona ich sportu. Symbol, bez którego nie ma wielkich imprez. Platini odegrał ważną rolę podczas MŚ w 1998 roku, teraz miało być podobnie. Zamachy i afery w FIFA i UEFA to rzeczywiście dwie duże rysy na idealnym przygotowaniu Francuzów do dużych imprez.

Bąk: - Szkoda, bo to postać, która powinna tam być. Platini we Francji jest kimś takim, jak Boniek w Polsce. Za grzechy trzeba jednak płacić.

Zbliżające się mistrzostwa Europy będą też okazją do podreperowania nadszarpniętej reputacji UEFA. Doskonale zorganizowany turniej może przegonić demony, które od roku ciążą na sumieniu europejskiej centrali. W dodatku bezpieczny turniej pomógłby samej Francji, której społeczeństwo jest już znużone życiem w ciągłej obawie.

Tak czy inaczej turniej przejdzie do historii, bo może być ostatnim z samodzielnym organizatorem. UEFA planuje, by kolejne odbywały się w wielu lokalizacjach. Tak będzie w 2020, gdy impreza zostanie rozegrana w 13 miastach, w 12 państwach. 

Autor: Łukasz Szpyrka

Andrzej Kruczyński, szef bezpieczeństwa podczas Euro 2012 w Polsce, a obecnie wiceprezes Instytutu Bezpieczeństwa Społecznego, specjalnie dla Interii:

- Podczas Euro we Francji nie powinno nic się wydarzyć. Organizator zrobi dużo, by była to impreza bezpieczna. Będzie tu zaangażowanie wszystkich służb, które muszą stanąć na wysokości zadania. Stadiony, wbrew pozorom, będą najbardziej bezpieczne. Gorzej może być w strefach kibiców, bo tam może się coś wydarzyć. Nie mówię tu o zamachach, ale o panikach.

- Stadiony będą najbardziej bezpieczne. Nie jest tajemnicą, że taki obiekt można perfekcyjnie przygotować. Kontrole będą zaostrzone i nie spodziewam się tam jakichś wielkich, dziwnych sytuacji. Kibiców można też poprosić, by przyszli na stadion nie standardowo trzy godziny przed meczem, ale np. pięć godzin wcześniej. Jest to święto i bawić można się już na obiekcie.

Dowiedz się więcej na temat: Euro 2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje