Reklama

Reklama

49 dni do Euro 2016. ​Historyczne ME: 1960 r. - Surowa lekcja Francuzów

Nie tylko Polacy znają smak klęski podczas mistrzostw Europy rozgrywanych u siebie. Dotkliwa porażka przytrafiła się także Francuzom, którzy w roku 1960 przegrali półfinałowy mecz z Jugosławią. Do Euro 2016 zostało 49 dni, "Trójkolorowi" zrobią wszystko, aby tym razem nie zawieść oczekiwań milionów kibiców.

Tylko cztery ekipy w finałach

Inauguracyjnemu turniejowi mistrzostw Europy daleko było rozmachem do imprez, które obecnie śledzą kibice na całym świecie. W 1960 roku we Francji rozegrano zaledwie cztery spotkania, a w finałowej imprezie udział wzięli gospodarze, Czechosłowacy, Jugosłowianie oraz Sowieci.

Do historii przeszedł pierwszy mecz półfinałowy rozegrany na Parc des Princes w Paryżu, w którym Francuzi rywalizowali z Jugosławią. Aby zagrać o medal inauguracyjnego czempionatu, gospodarze pokonali w kwalifikacjach Austrię, a goście z Bałkanów ograli w dwumeczu Portugalczyków.

"Trójkolorowi" podchodzili do rywalizacji w nieco lepszych nastrojach. Francuzi mogli liczyć na wsparcie trybun, a w dorobku mieli brązowy medal mundialu zdobyty dwa lata wcześniej w Szwecji. Jugosłowianie też nie byli zespołem anonimowym, bo w latach 40. i 50. sięgali po srebrne medale na igrzyskach olimpijskich.

Reklama

Kapitan polskiego pochodzenia

Goście z Bałkanów od początku pokazali, że nie zamierzają odpuszczać rywalom. W 11. minucie, na strzał z dystansu zdecydował się 22-letni Milan Galić, który pokonał Georgesa Lamię. Odpowiedź gospodarzy nadeszła po niespełna 60 sekundach. Jean Vincent dośrodkowywał piłkę w pole karne Jugosławii, nikt jej nie dotknął i wpadła do bramki Miluta Szoszkicia.

Tuż przed przerwą, "Trójkolorowi" objęli prowadzenie. Gola na 2-1 zdobył Francois Heutte. Podrażnieni Jugosłowianie chcieli wyrównać, ale zamiast tego nadziali się na akcję rywali, którą wykończył kapitan Francuzów Maryan Wisnieski - napastnik polskiego pochodzenia.

Dwie minuty później, goście z Bałkanów zdobyli kontaktową bramkę, której autorem był pomocnik Ante Żanetić. Gospodarze jakby niewzruszeni zrywem i golem rywali, trafili po raz czwarty. Z drugiego gola w 62. minucie cieszył się Heutte.

Bałkański koncert

Wówczas rozpoczął się koncert podopiecznych Ljubomira Lovricia. W przeciągu czterech minut Jugosłowianie zdobyli trzy gole i z wyniku 2-4, zrobiło się 5-4! W 75. minucie, strzałem z woleja do francuskiej bramki, piłkę skierował Tomislav Kneż. Następnie dwoma, łudząco podobnymi do siebie trafieniami popisał się Drażan Jerković, który dwukrotnie dobijał piłkę do bramki Lamii po nie najlepszych interwencjach bramkarza.

Kiedy belgijski arbiter Gaston Grandain zagwizdał po raz ostatni, trybuny Parc des Princes zamarły. "Trójkolorowi" zawiedli oczekiwania już przy pierwszej okazji, na własnej ziemi i to pomimo dwubramkowego prowadzenia.

Trzy dni później Francuzi również nie mieli powodów do radości. Bój o brązowy medal "Les Bleus" przegrali z Czechosłowacją, a następnie przez 24 lata nie potrafili uzyskać kwalifikacji na turniej finałowy Euro. Jugosłowianie przegrali co prawda w finale z Związkiem Radzieckim, ale porażkę powetowali sobie kilka tygodni później, wygrywając turniej piłkarski na igrzyskach olimpijskich.

Autor: Kamil Kania

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL