4 gole w Holandii, reprezentacja Polski dzielnie walczyła. Czeka na baraże
"Biało-Czerwone" były aktywne w Almelo, nie zamierzały spędzić 90 minut w głębokiej defensywie, ale Holenderki we wtorkowy wieczór były konkretniejsze na ostatnich metrach i pokonały nasze rodaczki 3:1. Dla podopiecznych Niny Patalon niewiele to zmienia, już wcześniej wiedziały, że nie unikną czwartego miejsca w grupie i czekania na baraże do mistrzostw świata.

Za nami mecz Holandia - Polska w ramach 6. i zarazem ostatniej kolejki Ligi Narodów będących eliminacjami do mistrzostw świata 2027. Nasze rodaczki nie miały już szans ucieknięcie z pozycji zamykających tabelę grupy, ale 4. miejsce wcale nie oznacza pożegnania z marzeniami o brazylijskim mundialu. Trafią do aż 32-zespołowych barażów, z których 7 pojedzie na turniej, a ósma ekipa przejdzie do barażów interkontynentalnych.
Od pierwszej minuty to Holenderki prowadziły grę. Reprezentantki Polski ustawiły się najwyższą linią na 35.-40. metrze. Ewidentnie czekały na kontrę. Jedna z groźnych pojawiła się na koniec pierwszego kwadransa. Paulina Tomasiak popędziła prawym skrzydłem, ale jej koleżanki z ataku były pokryte, zdecydowała się więc na strzał z ostrego kąta.
"Oranje" miały pierwszą większą sytuację za sprawą domykającej akcję z lewego skrzydła Marisą Olislagers, ale trafiła ona tylko w boczną siatkę. W 24. minucie zawodniczki "Pomarańczowych" były już skuteczniejsze. Wiktoria Zieniewicz nie upilnowała Esmee Brugts, która obróciła się na lewym skrzydle w polu karnym i wrzuciła piłkę wprost na głowę Wieke Kaptein. Szybko mogła zanotować dublet, ale nie wbiegła dobrze na futbolówkę.
"Biało-Czerwone" tymczasem zaraz wyszły z kolejnym kontratakiem. Znowu brakowało jednak liczebności. Weronika Kamczyk nie miała nikogo w polu widzenia i spróbowała szczęścia z dystansu. Strzał był nienajgorszy, ale też poleciał wyraźnie nad poprzeczką. Zaraz potem z ataku pozycyjnego na podobne uderzenie zdecydowała się Tomasiak. Podopieczne Niny Patalon nie zamierzały stać w okopach cały mecz, zaznaczały swoją obecność na stadionie w Almelo. Końcówka pierwszej połowy była już brzydsza. Lynn Wilms szukała trafienia na 2:0, ale chybiła.

Holandia - Polska 3:1. Trafienie honorowe Eweliny Kamczyk
Druga część zaczęła się od mocnego uderzenia. Dośrodkowanie Kamczyk z rzutu rożnego z bocznego sektora ominęło wszystkie zawodniczki i zatrzepotało w holenderskiej siatce. Niestety jednak bramka nie została zaliczona. Sędzia asystentka dopatrzyła się spalonego przebiegającej Pauliny Dudek. Jeśli ofsajd miał miejsce, to był niewielki. Przy tym spotkaniu nie pracował VAR.
Zaraz po tym wydarzenia przeniosły się na naszą połowę. Po jednej z wrzutek Oliwia Woś skiksowała i niemal pokonała własną bramkarkę. W 61. minucie Holenderki poradziły sobie same. Dobrze rozegrały aut na wysokości szesnastki. Romee Leuchter otrzymała dośrodkowanie na dobrej wysokości i strzałem z pierwszej piłki podwyższyła prowadzenie. Gol był typowo techniczny, naprawdę imponujący. Rotacja futbolówki przypominała trochę tę Zinedine'a Zidane'a z finału Ligi Mistrzów w 2002 roku.
Wydawało się, że z Polek zeszło powietrze. W 73. minucie wręcz powinno być 3:0. Lineth Beerensteyn wymanewrowała naszą defensywę i stanęła oko w oko z Kingą Szemik, ale uderzyła zbyt blisko środka bramki. W odpowiedzi Tomasiak rozkręciła kontratak, lecz Klaudia Maciążka nie trafiła w piłkę. W 81. minucie "Oranje" dopięły swego i wypracowały trzecią zdobycz. Tym razem to one wykorzystały kontrę. Liz Rijsbergen dobrze wkleiła się w linię spalonego i nie zardżała jej noga w starciu sam na sam z naszą bramkarką.
Kilkadziesiąt sekund później nasze rodaczki dostały szansę na gola honorowego. Egurrola sfaulowała Tomasiak, nawet nie protestowała. Kamczyk podeszła do rzutu karnego, całkowicie zmyliła Lize Kop i "zdjęła" jej czyste konto.
Zawodniczki Patalon kończą grupę z jednym punktem na koncie, tym wywalczonym przeciwko Holenderkom w Gdańsku. Wygrała ją Francja i wraz z Niemcami, Danią i Hiszpanią są finalistami MŚ 2027 ze strefy UEFA. Na kolejne rozstrzygnięcia przyjdzie poczekać. Losowanie jesiennych barażów 24 czerwca.
We wtorkowym meczu nie wzięły udziału kontuzjowane Ewa Pajor i Natalia Wróbel. Niestety lista piłkarek z problemami zdrowotnymi powiększa się. W drugiej połowie bramkarka Kinga Seweryn zeszła z boiska ze łzami w oczach. Zmieniła ją wspomniana Szemik.











