16 zwycięstw i koniec. Sensacja w Badalonie, nie pomogła nawet Pajor. Barcelona zaskoczona w półfinale
Po niedawnych występach w barwach reprezentacji Polski Ewa Pajor powróciła do Hiszpanii, aby wraz z koleżankami z zespołu powalczyć o finał tegorocznej edycji Pucharu Królowej. 12 marca damska ekipa "Dumy Katalonii" rozegrała pierwszy, z dwóch półfinałowych pojedynków z Badaloną. Mimo usilnych prób, w pierwszej połowie podopieczne Pere Romeu nie zdołały znaleźć drogi do bramki rywalek. Sytuacja nie uległa zmianie również w drugiej odsłonie meczu. Ostatecznie pierwsze półfinałowe starcie Copa de la Reina zakończyło się bezbramkowym remisem.

Nie tak dawno temu mogliśmy podziwiać wyczyny Ewy Pajor w barwach reprezentacji Polski. Wpierw wpisała się ona na listę strzelczyń w zremisowanym 2:2 meczu z Holandią. Niestety, mimo heroicznej walki 29-latki, "biało-czerwone" zaliczyły chwilę później druzgocącą porażkę w starciu z Francją.
Po reprezentacyjnych zmaganiach Pajor musiała dość szybko powrócić do Hiszpanii. Już 12 marca jej Barcelona rozgrywała bowiem pierwsze z dwóch półfinałowych starć tegorocznej edycji Pucharu Królowej. Rywalkami katalońskiej ekipy były tego dnia piłkarki Badalony, które nie tak dawno temu na własnej skórze przekonały się o potędze Pajor i spółki.
Zaskakujący przebieg pierwszego półfinału. Pajor była kompletnie bezradna
Każdy kibic kobiecej drużyny Barcelony zapewne spodziewał się, że pierwsze minuty spotkania zostaną niemalże całkowicie zdominowane przez piłkarki "Blaugrany". Co rusz nacierały one na bramkę rywalek, jednak początkowo ich strzały nie przynosiły pożądanych rezultatów.
W 22. minucie szansę na otwarcie wyniku rywalizacji miała Ewa Pajor. Po strzale Polki piłka zmierzała wprost w kierunku bramki jednak Sonia Majarin zdołała wybić futbolówkę z samej linii, pozbawiając Pajor niemal pewnego gola. Raptem sześć minut później Polka ponownie mogła wpisać się na listę strzelczyń. Przedarła się bowiem przez szyki obronne rywalek, zmierzając po upragnionego gola. Tym razem przegrała jednak w bezpośrednim pojedynku z golkiperką gospodarzy Marią Lopez.
Inne zawodniczki Barcelony również próbowały zagrozić piłkarkom Badalony. Łącznie ekipa oddała w tej części meczu 9 strzałów, z czego 3 zmierzały bezpośrednio w stronę bramki. Żaden z nich nie zakończył się jednak golem, skutkiem czego, do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis, co należy uznać za niemałą niespodziankę.
Pierwsze minuty drugiej odsłony spotkania również nie przynosiły rozstrzygnięcia. Przewaga w posiadaniu piłki absolutnie nie przekładała się bowiem na skuteczność w atakach Barcelony.
W 60. minucie wszystko mogło jednak ulec zmianie. Wówczas piłka ponownie trafiła pod nogi Ewy Pajor, która popisowo uporała się z defensorkami Badalony. Strzał Polki był jednak mocno niecelny, skutkiem czego zmarnowana została kolejna niemal stuprocentowa okazja.
Raptem 7 minut później piłkarki Barcelony domagały się przyznania rzutu karnego za zagranie ręką jednej z zawodniczek Badalony. Arbiter spotkania długo analizowała sytuację, jednak ostatecznie zdecydowała się nie przyznawać "jedenastki".
Mimo licznych prób w dalszej części meczu ostatecznie Barcelona nie zdołała sforsować bramki gospodyń tego pojedynku. Pierwsze półfinałowe starcie z Badaloną zakończyło się zaskakującym wynikiem 0:0. Tym samym, "Duma Katalonii" przerwała swoją serię 16 zwycięskich pojedynków, zapoczątkowaną w listopadzie 2025 roku. Szansa na rewanż przyjdzie już 18 marca. Wówczas Barcelona podejmie Badalonę przed własną publicznością.












