1382 dni, 237 meczów. Oto bolesna prawda nt. Arkadiusza Milika
7 czerwca 2024 roku - wtedy Arkadiusz Milik rozegrał ostatnie spotkanie. Nie w barwach reprezentacji Polski, a całej karierze, również tej klubowej. Kontuzje zaczęły nękać go po wyjeździe z Ekstraklasy. Niestety przez 13 lat było ich naprawdę mnóstwo. Oto historia wszystkich urazów napastnika Juventusu, który obecnie znów ma nadzieję na przełom.

W towarzyskim meczu z Ukrainą, zaraz przed mistrzostwami Europy w Niemczech, Arkadiusz Milik opuścił murawę Stadionu Narodowego w Warszawie po pięciu minutach. Jasnym stało się, że nie zobaczymy go na turnieju. Ale nikt nie przypuszczał, że prawie dwa lata później wciąż nie doda na swoje konto kolejnego rozegranego spotkania.
Napastnik Juventusu zaczął leczyć uraz kolana. Data jego powrotu na boisko była wielokrotnie przekładana. W desperacji Milik wracał do Polski, aby w ojczyźnie kontynuować rekonwalescencję. I kiedy wydawało się, że lada moment powróci do gry, włoskie media informowały o kolejnym urazie. Czasami nasz napastnik nabawił się kontuzji nie na murawie, a na siłowni.
Czy to największy pechowiec w historii reprezentacji Polski?
Efekt jest taki, że nie rozegrał żadnego spotkania od 7 czerwca 2024 roku, czyli od... 643 dni (stan 12 marca, 2026 roku), choć dwa razy zasiadł na ławce rezerwowych. Niestety nie jest to jego pierwszy problem ze zdrowiem.
Jak podaje portal Transfermarkt, "premierową" kontuzję Milik odniósł w kwietniu 2013 roku. Wówczas - już jako zawodnik Bayeru Leverkusen, który w styczniu wykupił go z Górnika Zabarze za ponad dwa i pół miliona euro - pauzował w jednym meczu przez infekcję grypową. Generalnie do 2016 roku jego urazy ograniczały się jedynie do problemów mięśniowych, lekkich kontuzji biodra czy kolana.
43 dni pauzował w sezonie 2014/15 - jako piłkarz Ajaksu Amsterdam, to przełożyło się na pięć spotkań absencji. Najgorsze nastąpiło 8 października 2016 roku. W meczu Polska - Dania (3:2). Arkadiusz Milik mocno naderwał więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie. Od tamtej pory zaczął się jego niemal niekończący dramat.
Do gry wrócił w lutym 2017 roku. Niestety kilka miesięcy później - we wrześniu - sytuacja się powtórzyła. Polski napastnik opuszczał kolejne mecze SSC Napoli, gdzie trafił z Holandii za 32 miliony euro. Jego zdrowie już nigdy nie wróciło do stanu fabrycznego. W kolejnych latach - w barwach Marsylii czy Juventusu - nasz rodak regularnie, w każdym roku walczył z urazami. A to naderwanie włókna mięśniowego, a to kontuzja przywodzicieli, problemy z udami czy nękające go kolano.
Liczby są wręcz przerażające. Arkadiusz Milik na przestrzeni całej kariery z kontuzjami (na ten moment) walczył dokładnie 1382 dni. To około 3 lata i 9 miesięcy. Łącznie do tej pory przełożyło się to na 237 opuszczonych meczów, biorąc pod uwagę również spotkania reprezentacyjne.
Na szczęście znów pojawiło się światełko w tunelu. Obecnie Milik trenuje z całą drużyną Juventusu, który czeka na jego powrót.
"Czasami droga jest trudniejsza, ale właśnie wtedy uczysz się najwięcej, aby doceniać to, co masz" - pisał ostatnio sam 32-latek w mediach społecznościowych. 14 marca o godz. 20:45 zespół prowadzony przez Luciano Spallettiego zagra na wyjeździe z Udinese. Równo tydzień później zmierzy się u siebie z Sassuolo. Będą to dwa ostatnie spotkania przed przerwą reprezentacyjną. Być może w kadrze meczowej pojawi się nazwisko Arkadiusza Milika.














