Reklama

Reklama

10 milionów długów Lecha

Lech Poznań jest kolejnym klubem polskiej ekstraklasy, który ma poważne kłopoty finansowe. Nieoficjalnie mówi się o 10 milionach złotych długu - poinformował "Sport".

Jedynym ratunkiem dla klubu jest finansowe zaangażowanie Jana Kulczyka. - Mam nadzieję, że w sobotę uda mi się uzyskać od doktora ostateczną odpowiedź, czy jest zainteresowany zainwestowaniem w Lecha - powiedział prezes Radosław Majchrzak, który dodał również, że długi Lecha nie są aż tak duże.

- To jakieś przekłamanie. Długi są o połowę mniejsze niż nam się przypisuje, ich podstawowa część - w wyniku procesu restrukturyzacyjnego - zostanie umorzona - powiedział "Sportowi" Majchrzak. - Zaległości wobec piłkarzy wynoszą około miliona złotych i mam nadzieję, że jeśli nie do końca roku, to zaraz po pierwszym stycznia, wszystko wyrównamy.

Reklama

Prezes miał nadzieję na poprawę stanu konta poprzez sprzedaż niektórych zawodników. Sprawa nie wygląda jednak tak prosto.

Najlepszy w rundzie jesiennej zawodnik, Piotr Reiss jest zdecydowany odejść z Lecha. Choć chwali atmosferę w Poznaniu, względy finansowe i organizacyjne okazały się decydujące. Piłkarz najprawdopodobniej dogada się z Eintrachtem Frankurt. Z Lecha odejdzie jednak za darmo - gwarantuje mu to klauzula w kontrakcie. W tej sytuacji liczyć można tylko na pieniądze z ewentualnego transferu Łukasz Madeja.

Mało trafione okazało się pozyskanie Krzysztofa Gajtkowskiego i Piotra Świerczewskiego. Majchrzak chciałby zatrzymać wypożyczonego Grzelaka, jednak kwota za transfer definitywny jest mocno zawyżona.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy