Zawód w meczu Europejczyków, nagle "wejście smoka". Zabójcze 20 minut
W czwartkowy wieczór rozpoczęła się druga seria gier w fazie grupowej mistrzostw świata. Niezwykle ciekawie zapowiadała się rywalizacja w grupie B, gdzie poprzednie spotkania zakończyły się remisami 1:1. O powiększenie swojego dorobku punkowego do walki ruszyły ekipy Szwajcarii oraz Bośnia i Hercegowina. Mecz nie porywał, co spotkało się z gwizdami, a czasem nawet ciszą ze strony kibiców w Los Angeles. Show rozpoczęło się dopiero pod koniec meczu. Finalnie po golach dwóch zmienników oraz Granita Xhaki 4:1 zwyciężyli Helweci. Co ciekawe, niemal wszystkie gole padły w odstępie 20 minut.

W najlepsze trwają piłkarskie mistrzostwa świata w USA, Kanadzie oraz Meksyku. Za nami już pierwsza seria gier fazy grupowej, a czwartkowym wieczorem rozpoczęła się druga. Bardzo ciekawe zapowiadała się walka o awans do fazy pucharowej w grupie B, gdzie "na dzień dobry" Kanada zremisowała 1:1 z Bośnią i Hercegowiną, a Szwajcaria podzieliła się punktami z Katarem (1:1). W drugim spotkaniu o punkty powalczyły między sobą europejskie drużyny.
Grę od pierwszej minuty prowadzili Helweci, natomiast Bośniacy byli skupieni na defensywie. I całkiem nieźle im to wychodziło. Groźny atak ze strony Szwajcarii powstał dopiero w 10. minucie. Wówczas w polu karnym sporo miejsca miał Dan Ndoye, lecz jego uderzenie trafiło tylko w boczną siatkę. Mimo to refleksem popisał się Nikola Vasilj, który był gotowy do interwencji i odprowadził piłkę wzrokiem.
Spotkanie było rozgrywane było bardzo powoli. Rzadko dochodziło do długiego podania. Zespół Murata Yakina preferował ataki pozycyjne. Z nich jednak niewiele wynikało. Swoich sił w 23. minucie spróbował Remo Freuler. 34-latek postanowił uderzyć z dystansu. Strzał okazał się niezbyt celny i ponownie tylko postraszył golkipera z Bośni.
Kibice zespołu Sergeja Barbareza ożywili się po nieco ponad 30. minutach. Po składnej akcji w polu karnym rywali znalazł się Edin Dżeko. Największa gwiazda drużyny posłała kapitalne dośrodkowanie, a w odpowiednim miejscu był Benjamin Tahirović. Pomocnik nie zachwycił, a wręcz skiksował i... nie trafił w futbolówkę. Była to zdecydowanie najgroźniejsza akcja "gości".
Po pierwszej połowie tablica wyników wskazywała 0:0.
Szwajcarzy zrobili zmiany, nagle kompletna odmiana. Dwa gole i koniec
Początek drugiej części spotkania należał do jednego aktora, wspomnianego już Dana Ndoye. Skrzydłowy Nottingham Forrest najpierw próbował dryblingu i strzału po ziemi na bramkę rywala, a zaledwie kilka chwil później mógł strzelić jednego z najpiękniejszych goli turnieju. Po wrzutce jednego z kolegów oddał mocne uderzenie przewrotką, jednakże na wysokości zadania stanął Vasilj. Co więcej, arbiter meczu odgwizdał spalonego.
W 68. minucie z kontratakiem ruszyli Bośniacy. Po nieudanym dośrodkowaniu zdołali "zebrać" piłkę, a na wolnej pozycji był Amar Dedić. Piłkarz Benfiki przyjął i oddał bardzo mocny strzał z daleka. Był on jednak w sam środek bramki Gregora Kobela, co znacznie ułatwiło mu interwencję.
W 74. minucie doszło do przełomu. Z lewej strony wolny był Ruben Vargas. Wrzucił piłkę w pole karne, lecz to zostało zatrzymane przez defensywę przeciwników. Piłka nie została wybita zbyt daleko, z czego skorzystał Johan Manzambi. Ten kropnął z woleja i umieścił piłkę w sieci. Strzelenie gola zajęło mu zaledwie trzy minuty, bowiem dopiero pojaiwł się na murawie. Było 1:0.
Szwajcarzy się przebudzili i zaczęli grać szybciej. W pewnym momencie sam na sam z bramkarzem ruszył Breel Embolo. Wślizgiem zatrzymać go próbował Tarik Muharemović, lecz nie trafił w piłkę, tylko w rywala. Poskutkowało to czerwoną kartką i wyleceniem z boiska. Zmiennicy kontynuowali show. Bardzo widoczna była przewaga liczebna Szwajcarów. Dzięki temu w polu karnym Bośni bez krycia był wspomniany Vargas. Ten wykorzystał podanie Embolo i uderzeniem po ziemi podwyższył prowadzenie swojej ekipy na 2:0.
Nie był to jednak koniec strzelania. W roli głównej znów byli zmiennicy. Na lewym skrzydle błyszczał Vargas, który podaniem odnalazł Manzambiego. Ten jedynie dołożył nogę i strzelił swojego drugiego gola w tym meczu (3:0). Bośniaków stać było tylko na trafienie honorowe. Po rzucie rożnym i zamieszaniu w "szesnastce" do piłki dopadł Ermin Mahmić. Ten uderzył z woleja i trafił do siatki (3:1).
Nie był to koniec atrakcji. Piłkarze zdawali się nadrabiać emocje za pierwszą połowę. Znów gorąco było pod bramką Bośniaków. Błąd popełnił Amar Memić, co poskutkowało rzutem karnym dla Helwetów. Do niego podszedł Granit Xhaka i zamienił go na kolejnego gola. Finalnie Szwajcarzy ograli Bośnię i Hercegowinę 4:1 i zapisali na swoim koncie bardzo ważne trzy punkty.










![Niemcy odwrócili mecz z Serbią. Wielki powrót po przegranych setach [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DMKJWY2F0RS-C401.webp)





