Zaczęło się od sensacji. Trzy gole w meczu Anglików, wygrana rzutem na taśmę
Demokratyczna Republika Konga sensacyjnie rozpoczęła spotkanie z Anglikami, zdobywając gola już w 7. minucie spotkania. Taki wynik utrzymał się do 75. minuty, kiedy to Harry Kane się "przebudził". Dwa kolejne gole kapitana "Trzech Lwów" sprawił, że Anglicy odwrócili losy meczu i ostatecznie wygrali 2:1.

Już w trakcie meczu z Panamą Harry Kane udowodnił, że chwilowa nieskuteczność pod bramką rywali była jedynie wypadkiem przy pracy. Piłkarze prowadzeni przez trenera Thomasa Tuchela wyszli z pierwszego miejsca w swojej grupie, co dało im świetne - przynajmniejsz na papierze - miejsce w drabince fazy pucharowej.
Już w pierwszym meczu play-off ich rywalem była bowiem Demokratyczna Republika Kongo, która przez wielu kibiców była skazywana na pożarcie, a mimo to udało jej się zremisować z Portugalią i ograć Uzbekistan, co zapewniło ekipie Steve'a Kapuadiego awans z 3. miejsca.
Nie było jednak tajemnicą, że w starciu z Anglią ich szanse na sukces były określane jako prawie zerowe.
Nie przeszkodziło im to jednak w sprawieniu sensacji już w 7. minucie spotkania. Brian Cipenga został niepilnowany na lewym skrzydle i to właśnie do niego trafiła piłka z kontry. Zawodnik z Konga miał wystarczająco dużo czasu, aby przyjąć sobie piłkę i uderzyć na krótki słupek. Jordan Pickford do prawda jeszcze futbolówkę trącił ręką, ale i tak wpadła ona do bramki. Było to jego debiutanckie trafienie w barwach narodowych.
Jeszcze przed przerwą Yoane Wissa mógł być katem Anglików, kiedy w 42. minucie dołożył nogę do strzelonej piłki, ale z bliskiem odległości trafił w słupek, po czym futbolówka opuściła plac gry.
"Synowie Albionu" błyskawicznie wznowili grę i piłka trafiła pod nogi Harry'ego Kane'a, który padł w polu karnym. Sędzia chwilę zwlekał z decyzją, ale ostatecznie nie wskazał na "wapno".
Zaledwie 5. minut pod zmianie stron prędkością błysnął Marcus Rashford, który popędził lewym skrzydłem i postanowił samemu kończyć akcję, ale trafił jedynie w boczną siatkę.
Na kwadrans przed końcem nadeszło przełamanie. Anthony Gordon, który pojawił się na murawie kilkanaście minut wcześniej, dośrodkował piłkę w poszukiwaniu Harry'ego Kane'a, a kapitan Anglików urwał się obrońcy i przymierzył z główki. Golkiper Konga robił co mógł, ale nie obronił tego strzału.
Na tym jednak napastnik Bayernu Monachium nie skończył i w 86. minucie znów zapisał się na liście strzelców - tym razem jeszcze ładniej. Anglik wpadł w pole karne i uderzył prawie w samo okienko.
Ostatecznie Anglia wygrała 2:1. W 1/8 finału czeka już na nich Meksyk, który w poprzednim meczu rozprawił się 2:0 z Ekwadorem. Mecz odbędzie się 6 lipca o 2:00 czasu polskiego. Relacje na żywo ze wszystkich meczów mundialu prowadzone są na portalu sport.interia.pl.





![Japonki grały skuteczniej w kluczowych momentach. Najlepsze ataki meczu z Polską [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1F0U4RLNGFO8-C401.webp)




