Zaciekła batalia o wygranie grupy. Padły trzy ciosy. Jest historyczny awans
Szwajcaria pokonała 2:1 Kanadę w ostatniej kolejce fazy grupowej i niepokonana melduje się w 1/16 finału mundialu. Bramki padły dopiero po przerwie. Helweci potrzebowali niespełna kwadransa, by wyprowadzić dwa ciosy. Współgospodarzy turnieju stać było tylko na trafienie honorowe, ale dzięki korzystnemu bilansowi bramek kończą zmagania na drugim miejscu w grupie. To oznacza historyczny awans do fazy pucharowej MŚ.

To było bezpośrednie starcie o pierwsze miejsce w grupie B. Oba zespoły przystępowały do tego spotkania z czterema punktami na koncie. Lepszym bilansem bramkowym legitymowali się Kanadyjczycy, dlatego w pełni zadowalał ich remis.
By zapewnić sobie łatwiejszą ścieżkę w fazie pucharowej, Szwajcarzy musieli zgarnąć pełną pulę. Mieli przeciwko sobie trybuny. I rozpędzających się współgospodarzy turnieju - ich wygrana z Katarem 6:0 musiała budzić respekt.
Helweci przechodzą przez grupę niepokonani. Ekipa spod znaku Klonowego Liścia z historycznym awansem
Szwajcarzy mogli i powinni objąć prowadzenie jeszcze przed upływem kwadransa. Oko w oko z kanadyjskim bramkarzem stanął Breel Embolo. Górą z tego pojedynku wyszedł jednak Maxime Crepeau.
Później formacje obronne obu zespołów długo spisywały się bez zarzutu. Żadna ze stron nie osiągnęła przewagi optycznej. Nic nie zapowiadało w tym meczu kanonady.
Dopiero w końcówce pierwszej odsłony gospodarze zdecydowali się na bardziej zaawansowany pressing. Efektem były okazje bramkowe Cyle'a Larina i Ali Ahmeda. Za każdym razem skutecznie interweniował jednak Gregor Kobel.
Bramki padły dopiero po zmianie stron. Helweci na korektę rezultatu potrzebowali niespełna dwóch minut. Ze skrzydła dogrywał Johan Manzambi, futbolówkę przytomnie przepuścił Embolo, a akcję niezawodnie sfinalizował Ruben Vargas.
Kanadyjczycy momentalnie zerwali się do szturmu. Zamiast wyrównania doczekali się jednak drugiego ciosu od rywala. Tym razem Manzambi wcielił się w rolę egzekutora i zamienił na gola zagranie Embolo. Niespełna godzina gry i 2:0!
Zaniepokojony selekcjoner Jesse March od razu zdecydował się na potrójną zmianę. Jego roszady nie przyniosły jednak oczekiwanego efektu. Trafił dopiero kwadrans przed końcem, wpuszczając na plac gry Promise Davida.
Dubler przebywał na boisku tylko kilka chwil i niemal z marszu zameldował się na liście strzelców. Otrzymał podanie z bocznego sektora od Nathana Saliby i wpakował piłkę do siatki wślizgiem, uderzając ją w powietrzu. Trybuny obiektu w Vancouver eksplodowały.
Na zdobycie drugiej bramki Kanadzie zabrakło czasu. Ale dzięki korzystnemu bilansowi bramkowemu zespół kończy rozgrywki grupowe na drugim miejscu. To oznacza historyczny awans do fazy pucharowej finałowej MŚ.
W drugim meczu tej grupy Bośnia i Hercegowina pokonała 3:1 Katar. Ekipa z Bałkanów też ma na koncie cztery punkty. O awans może być raczej spokojna.
Aktualną tabelę drużyn zajmujących w grupach trzecie miejsce znajdziesz TUTAJ.
Zasady ustalania kolejności miejsc w tzw. małej tabeli przedstawiamy TUTAJ.













