Wzruszające obrazki w hicie mundialu. Na ten moment kibice czekali aż 981 dni
Na ten moment Brazylijczycy czekali od naprawdę bardzo dawna. Cały kraj oszalał, kiedy Carlo Ancelotti zdecydował się powołać Neymara na tegoroczny mundial. Z powodu niedoleczonego urazu gwiazdor nie mógł jednak wystąpić w pierwszych meczach swojej kadry. Na jego debiut trzeba było poczekać do 25 czerwca. Wówczas 34-latek został przywitany jak prawdziwa legenda.

Tegoroczny mundial budził w Brazylijczykach bardzo wiele obaw. Ich kadra narodowa na przestrzeni ostatnich miesięcy przechodziła bowiem swego rodzaju kryzys. Światełkiem w tunelu dla całego narodu stała się jednak decyzja, którą przed wyjazdem na tegoroczne MŚ podjął Carlo Ancelotti.
Ciężko opisać euforię Brazylijczyków, którzy dowiedzieli się, że na amerykański turniej wybierze się także niekwestionowana legenda tamtejszego futbolu - Neymar. Radość ta nie była przypadkowa. Swój ostatni mecz w barwach reprezentacji narodowej 34-latek rozegrał bowiem 18 października 2023 roku.
Neymar w końcu zadebiutował na MŚ. Królewskie powitanie legendy
Po rozpoczęciu mundialu okazało się jednak, że na debiut ikonicznego zawodnika będzie trzeba nieco poczekać. Z powodu niedoleczonego urazu Neymar ominął bowiem dwa pierwsze spotkania swojej reprezentacji.
W końcu przyszedł jednak 25 czerwca. To właśnie tego dnia "Canarinhos" rozgrywali ostatnie spotkanie fazy grupowej mundialu. Rywalizacja ze Szkocją od samego początku układała się pod dyktando reprezentacji z Ameryki Południowej. Przeciwnicy popełniali tego dnia masę błędów. Te były natomiast bezlitośnie wykorzystywane przez rozpędzonych Brazylijczyków.
W 76. minucie spotkania na tablicy widniał już wynik 3:0 dla podopiecznych Carlo Ancelottiego. To właśnie wtedy włoski szkoleniowiec zdecydował się na ruch, który momentalnie uszczęśliwił wszystkich kibiców jego drużyny. Przy linii bocznej pojawił się gotowy do gry Neymar.
Ikoniczny zawodnik zajął miejsce Matheusa Cunhy. Jego wejściu na plac gry towarzyszyła nieprawdopodobna euforia. Trybuny tonęły bowiem w zachwytach widząc zawodnika, który po raz ostatni przywdział reprezentacyjne barwy dokładnie 981 dni temu.
Ostatecznie Neymar popisał się kilkoma akcjami ofensywnymi oraz dośrodkowaniami z rzutu rożnego. Jego występ nie przyniósł drużynie podwyższenia wyniku. Dla kibiców nie miało to jednak większego znaczenia. Każdy przeżywał bowiem możliwość ponownego obserwowania poczynań żywej legendy brazylijskiego futbolu.












