Wygryzł Lewandowskiego. Teraz stał się pośmiewiskiem. Hiszpanie są bezlitośni
Po falstarcie - jakim niewątpliwie był bezbramkowy remis z Republiką Zielonego Przylądka - reprezentacja Hiszpanii rozbiła 4:0 Arabię Saudyjską. Goli spokojnie mogło być pięć, gdyby VAR uznał trafienie Ferrana Torresa. Po dwóch meczach na mundialu napastnik Barcelony nie ma na koncie jeszcze żadnej bramki. Na Półwyspie Iberyjskim powstają już kompilacje z jego zmarnowanych okazji. Czy mistrzowie Europy obecnie grają "bez napastnika"?

Na start mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku Hiszpania nie potrafiła zdobyć bramki przeciwko Republice Zielonego Przylądka (0:0). 81 minut na murawie spędził Ferran Torres, który strzelał czterokrotnie, z czego raz w poprzeczkę. Wypracował współczynnik xG (spodziewanych goli) na poziomie 0,66.
Czy był to wypadek przy pracy? W niedzielny wieczór ekipa Luisa de la Fuente zagrała z Arabią Saudyjską. Do przerwy faworyci prowadzili 3:0 po trafieniu Lamine'a Yamala i dwóch golach Mikela Oyarzabala. Po przerwie piłkarza Realu Sociedad zmienił napastnik Barcelony.
Trudny czas Ferrana Torresa. 15 meczów i nic, a teraz to
I znów zawiódł (jeden celny strzał). Nie potrafił wykorzystać kolejnej stuprocentowej sytuacji. Nawet w atakach pozycyjnych często odstawał poziomem technicznym od kolegów z kadry utrzymującej się w posiadaniu piłki przez 67. proc czasu gry. Trudno znaleźć u niego cechę dominującą. Coś, czym faktycznie wyróżnia się wśród innych zawodników na boisku.
Co prawda w doliczonym czasie 26-latek trafił do pustej bramki z kilku metrów, jednak gol został anulowany przez VAR ze względu na spalonego. W hiszpańskich mediach społecznościowych błyskawicznie viralem stał się kilkusekundowy moment, w którym Ferran mówi pod nosem: "Proszę, niech to będzie gol, proszę". Ale gola nie było. Znowu.
Napastnikowi mistrzów Hiszpanii nie można odmówić jednego - ambicji. Wykonuje wiele skoków pressingowych, jest bardzo ruchliwy, dynamiczny, dobrze przygotowany pod względem motorycznym, pełen serca do walki, gonitw za piłką. Niestety często wszystko to nie idzie w parze z jakością.
Wielu kibiców i ekspertów z Półwyspu Iberyjskiego tworzy składanki z jego nieudanych zagrań, niecelnych strzałów, pomyłek w dobrze zapowiadających się akcjach. Takich kompilacji możemy znaleźć dziesiątki. Najczęściej są one odtwarzane setki tysięcy razy.
"Oglądam piłkę nożną od 20 lat i przysięgam, że nigdy nie widziałem takiego gracza jak ten Ferran Torres. Do dziś naprawdę nie mam pojęcia, czy jest dobry, czy zły, a nawet jakie ma mocne i słabe strony. Xavi, Flick, De la Fuente, Luis Enrique, Pep -wszyscy wydają się niezdolni do rozgryzienia, czy on w ogóle jest dobrym zawodnikiem. Nawet sam Ferran prawdopodobnie tego nie wie. Jest tak dziwny, że urodził się 29 lutego, co oznacza, że jego urodziny wypadają tylko raz na cztery lata. Facet jakimś cudem nawet stracił szansę na świętowanie urodzin co roku" - czytamy w jednym z bardziej kreatywnych postów. Może powodem kiepskiej formy Hiszpana faktycznie są astrologiczne lub metafizyczne kwestie, kto wie.
Na mundialu - mimo wielkich chęci - jeszcze nie trafił. Czy jego obecna, pozostawiająca wiele do życzenia dyspozycja może dziwić? Raczej nie. Ferran Torres to piłkarz, który w ostatnim sezonie klubowym potrafił zanotować w Barcelonie 15 meczów z rzędu bez gola. Był to okres od początku lutego do połowy kwietnia. Ale nawet mimo to zdążył zdobyć łącznie 21 bramek i zanotować trzy asysty na przestrzeni całej kampanii, przede wszystkim dzięki solidnej końcówce jesieni i zimie. To doskonale pokazuje, jak nieregularną "dziewiątką" jest wychowanek Valencii.
Trudno przypomnieć sobie jakiegokolwiek podstawowego napastnika Barcelony w ostatnich kilkunastu latach, który zanotowałby tak fatalną serię. Z podobnymi problemami strzeleckimi w sezonie 2012/2013 zmagał się Alexis Sanchez. Wówczas Chilijczyk pierwszy raz do siatki w rozgrywkach La Liga trafił dopiero w... 23. kolejce, po czternastu meczach posuchy.
A przecież jeszcze niedawno Ferran wygryzał z podstawowego składu Roberta Lewandowskiego. W końcówce mistrzowskiej kampanii znów zaczął trafiać, co było niezłym prognostykiem przed mistrzostwami świata. Obecnie jednak nie przesadzonym będzie stwierdzenie, że reprezentacja Hiszpanii gra "bez napastnika" mimo jego obecności na boisku. Ten stan ulegnie zmianie, kiedy 26-latek jakimś cudem przypomni sobie swoją dyspozycję z jesieni.
Ferran Torres to piłkarz, któremu po prostu trudno zaufać. Wiedzą o tym w Barcelonie, gdzie po odejściu Polaka wcale nie został jego naturalnym następcą. Hansi Flick szuka nowej "dziewiątki". W klubie marzą o Julianie Alvarezie lub ewentualnie innym napastniku który jest gwarancją - niekoniecznie samych goli. W przypadku Hiszpana - przynajmniej na ten moment - o żadnej gwarancji mówić się nie da.
Ostatni mecz w grupie H Hiszpanie rozegrają przeciwko Urugwajowi, w nocy z piątku na sobotę o godz. 2:00.














