Wskazał winnego porażki Egiptu. Jedna kontrowersja goniła drugą
Argentyna wygrała 3:2 z Egiptem i awansowała do ćwierćfinału mundialu 2026. Jednak jeszcze w 78. minucie Egipt prowadził 2:0. Jeśli do tego dodamy potężne kontrowersje w końcówce (tuż przed golem na 3:2 dla Argentyny) i nieuznany gol dla Egiptu przy 1:0, to trudno się dziwić, że na boisku wrzało. Michał Listkiewicz specjalnie dla Interii ocenił trzy sporne decyzje i wskazał winnego porażki zespołu z Afryki.

Co to był za mecz! Jeszcze w 78. minucie mistrzowie świata byli na kolanach. W końcówce jednak Leo Messi i spółka zdemolowali drużynę Egiptu. Towarzyszyły temu jednak potężne kontrowersje, a ławka rezerwowych Egiptu aż się gotowała.
Egipt domagał się anulowania bramki. Co na to Listkiewicz?
Członkowie sztabu szkoleniowego zespołu z Afryki, ale też sami piłkarze domagali się, by sędzia anulował trzeciego gola dla Argentyny, gdyż ich zdaniem był on poprzedzony akcję na linii pola karnego Argentyny, w której faulowany był Mohamed Salah. - Pierwsze wrażenie mogło być takie, że Salah był faulowany. Wiadomo, że każdy z nas w emocjach, bo słaby bił silniejszego i jakoś tak podświadomie trzymaliśmy kciuki za Egipt i wielką niespodziankę. Kiedy jednak obejrzeć tę sytuację na spokojnie, to tam nie było mowy o żadnym faulu - mówi nam Michał Listkiewicz, były znakomity sędzia.
- Nie widziałem też żadnego faulu w tej drugiej kontrowersyjnej sytuacji z końcówki spotkania, gdzie w polu karnym Argentyny mieliśmy dwie przepychające się pary. Tam była walka o piłkę, ale nie stało się nic takiego, co mogłoby sprowokować sędziego do podjęcia jakiejś drastycznej decyzji. Karnego dla Egiptu zdecydowanie nie było - ocenia Listkiewicz.
"Głupi przepis". Listkiewicz wprost o nieuznanej bramce dla Egiptu
Nasz świetny ongiś sędzia skomentował też decyzję o anulowaniu bramki dla Egiptu. - Przepis uważam za głupi, ale decyzja arbitra była słuszna. Był wcześniej faul i sędzia musiał wrócić do tego, automatycznie kasując gola - opowiada Listkiewicz.
- Krótko mówiąc, to nie sędzia zdecydował o przegranej Egiptu. Argentyna miała trochę więcej szczęścia, miała też Messiego, który znów zrobił różnicę. Nie zmienia to takiej ogólnej refleksji, że Argentyna znów się szczęśliwie urwała i gra dalej. Zobaczymy, co będzie dalej, bo jednak gra Argentyny jest uzależniona od Messiego. Tym razem znów im pomógł, ale przecież nie ma gwarancji, że znów to zrobi - zastanawia się nasz rozmówca.
Argentyna nie chciała tego arbitra
Ciekawostką jest to, że wybór francuskiego arbitra do sędziowania meczu Argentyny wywołał duże kontrowersje. Wybór kwestionowali kibice, którzy obawiali się, że Francois Letexier będzie "gwizdał" przeciwko nim. Teraz pretensje do Letexier ma Egipt, ale tu warto wrócić do słów Listkiewicza o tym, że pierwsze wrażenie było takie, że arbiter mógł się pomylić, ale po obejrzeniu powtórek nie ma wątpliwości, że postąpił słusznie, a Egipt załatwił Messi. - Egipcjanie narobili w końcówce szumu, posypały się kartki, w tym czerwona (dostał ją ktoś ze sztabu Egiptu - dop. red.), ale sędziemu niczego nie można zarzucić - kończy Listkiewicz.












