"Wolę mundiale bez Polaków". Naprawdę to powiedział. Rozpętała się burza
Przez porażkę 2:3 ze Szwecją w finale baraży reprezentacji Polski zabrakło na mistrzostwach świata, co zasmuciło wielu kibiców i ekspertów. Okazuje się, że nie wszystkich. - Ja wolę mundiale bez Polaków - powiedział ostatnio na antenie TVP Sport Piotr Żelazny.

Mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku trwają w najlepsze. Nie ma na nich reprezentacji Polski, która nie zdołała przebić się przez baraże. Po wygranej 2:1 z Albanią w półfinale w najważniejszym meczu lepsi okazali się Szwedzi (3:2).
W ten sposób "Biało-Czerwonych" zabrakło na wielkiej imprezie pierwszy raz od 2014 roku. W kraju zapanował smutek i rozczarowanie.
Piotr Żelazny "woli mundiale bez Polaków". Oto powód
Tymczasem jeden z ekspertów twierdzi, że woli śledzić mistrzostwa świata bez udziału swoich rodaków.
- Ja wolę mundiale bez Polaków. No tak. Ja bardzo nie lubię tej atmosfery wokół reprezentacji Polski. Tego, że najpierw dziennikarze i media zajmują się tym, że Polacy zjedli śniadanie, a potem, że przeszli się na spacer. Pompowanie każdego ich ruchu. A później jest jakieś takie krzyżowanie - powiedział Piotr Żelazny na antenie TVP Sport.
Jego zdaniem "pompowanie balonika" to coś, co przeszkadza mu w udziale Polaków na mundialu. - Reprezentacja Polski przyzwyczaiła nas też do tego, że na mundialach gra mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor. Poza Katarem to jest reguła, niestety. Ja nie przepadałem za tą atmosferą, która była po tych meczach o wszystko. Nie przepadałem za tym krzyżowaniem po niespodziewanie przegranych pierwszych meczach. Przypominam sobie Słowację (wiem, że to Euro) czy Senegal, czy Ekwador, czy Koreę - dodawał, mając na myśli wzmożoną krytykę po przegranych Polaków na wielkich turniejach.
- Wyszliśmy z grupy pierwszy raz od 36 lat - dopowiedział jeden z prowadzących. - I na czym się skupili piłkarze? Na premii od premiera (…) Kac po Katarze był jeszcze większy przez tę aferę premiową, niż po tych mistrzostwach, w których graliśmy trzy mecze i do domu - uważa, wracając do tzw. afery premiowej po mundialu w 2022 roku.











