W fazie grupowej i na początku fazy pucharowej Francuzi szli jak burza. Pokonali kolejno Senegal (3:1), Irak (3:0), Norwegię (4:1), Szwecję (3:0), Paragwaj (1:0) i Maroko (2:0). Jedynie w starciu z ekipą z Ameryki Południowej dyspozycja zespołu prowadzonego przez Didiera Deschampsa mogła być wątpliwa.
W półfinałowym spotkaniu z Hiszpanią to finaliści ostatniego mundialu w Katarze byli postrzegani jako faworyci. Tymczasem rzeczywistość okazała się brutalna. Francja zderzyła się z świetnie przygotowaną reprezentacją "La Roja", która zawładnęła środkiem pola.
Statystyka wstydu Francuzów
Mistrzowie Europy przeważali praktycznie w każdy aspekcie. Dłużej utrzymywali się przy piłce, tworzyli więcej groźnych okazji. "Reprezentacja Hiszpanii zdobyła podziw i szacunek kibiców piłki nożnej na całym świecie. Trudno grać lepiej, okiełznać potwora, jakim jest talent przeciwnika i zneutralizować gigantów takich jak Mbappe, Olise czy Dembele" - emocjonują się media na Półwyspie Iberyjskim.
Jednocześnie bardzo przeciętnie wyglądała linia ataku "Trójkolorowych". Wymienieni gwiazdorzy nie błyszczeli jak w poprzednich spotkaniach. Tym razem nieudolnie wchodzili w dryblingi, nie robili przewagi, nie oddawali zbyt wielu strzałów.
To przełożyło się na fatalny współczynnik xG, czyli wskaźnik spodziewanych bramek. Wyniósł od zaledwie 0.3. Jak wylicza platforma OptaJean, od momentu jej powstania reprezentacja Francji jeszcze nigdy nie zanotowała aż tak fatalnego wyniku tej statystyki.
"0,3 - Reprezentacja Francji odnotowała dziś wieczorem 0,3 xG, co stanowi jej najniższy wynik w meczu mistrzostw świata od czasu, gdy firma Opta zaczęła analizować te rozgrywki (1966). Strach" - odnotowano. To tylko pokazuje, jak przeciętnie dwukrotni mistrzowie świata wyglądali na tle świeżo upieczonych finalistów tegorocznego mundialu.














