To jednak była prawda. Kraj usłyszał Szpakowskiego podczas mundialu
Z przytupem rozpoczął się tegoroczny mundial. Pierwsza bramka padła już po dziewięciu minutach gry, ponadto Meksykanie raz za razem atakowali bezradnych momentami zawodników Republiki Południowej Afryki. Wyjątkowy moment przeżyli także polscy kibice, którzy mogli ponownie usłyszeć głos Dariusza Szpakowskiego podczas najważniejszej piłkarskiej imprezy czterolecia. Legenda dziennikarstwa pojawiła się w studiu TVP.

Meksykańscy kibice lepszego początku mistrzostw świata rozgrywanych w ich kraju nie mogli sobie wyobrazić. Ich ukochana reprezentacja nie potrzebowała nawet dziesięciu minut, by objąć prowadzenie w konfrontacji przeciwko Republice Południowej Afryki. Przyjezdni popełnili poważny błąd, który na gola zamienił Julian Quinones. Ten sam gracz kilkadziesiąt minut później obił dodatkowo słupek bramki strzeżonej przez Ronwena Williamsa.
Wspomniane wyżej dwie sytuacje były kluczowymi momentami pierwszej części potyczki. Po krótkiej przerwie reklamowej polscy widzowie posłuchali natomiast ekspertów w studiu TVP Sport. Zgodnie z wcześniejszą obietnicą znalazł się wśród nich Dariusz Szpakowski. Legendarny komentator nie poleciał do Ameryki Północnej, ale za to zapowiedział pracę na mundialu w innej roli niż zazwyczaj. Na początku skomplementował on zdobywcę jedynego trafienia przed zmianą stron.
Real wybrał trenera. Hit na Santiago Bernabeu. Klub właśnie potwierdził
Dariusz Szpakowski w studiu TVP. Tak podsumował wydarzenia na boisku
"Strzelił 33 razy w lidze, w której gra, czyli w Arabii Saudyjskiej" - przypomniał. "Wynik nie odzwierciedla w pełni przewagi Meksyku. Republika Południowej Afryki oddała jeden strzał, broni się. Świetnie interweniuje Williams" - dodał od razu. Następnie 75-latek podzielił się ciekawostką związaną z położeniem areny zmagań czwartkowego pojedynku. "350 metrów różnicy w wysokości między Johannesburgiem, gdzie te zespoły w 2010 rozpoczynały mistrzostwa świata" - oznajmił.
Ostatecznie Meksykanie wygrali 2:0. Sprawę w drugiej połowie ułatwiła im czerwona kartka dla Yaya Sithole. Zawodnik grający w żółtej koszulce miał ogromne szczęście, że do przewinienia doszło tuż przed polem karnym. Niewiele brakowało do tego, by arbiter wskazał na jedenasty metr. Miejscowi i tak wykorzystali jednak koncertowo liczebną przewagę. Jakby tego było mało, pod koniec meczu rozjemca wyrzucił jeszcze z boiska Thembę Zwane. Po stronie gospodarzy czerwony kartonik otrzymał natomiast Cesar Montes.









![Liga Narodów: Japonia wygrywa z Belgią w Osace bez straty seta [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2AZFRMVK79OM-C401.webp)


