Szwedzi już poznali Pietuszewskiego. Tamto 6:0 zrobiło wielkie wrażenie
W czwartkowy wieczór, tuż po godz. 21.30, miny polskich kibiców był markotne - Albania prowadziła z ekipą Jana Urbana na Stadionie Narodowym 1:0. Druga połowa wszystko jednak zmieniła, dużo dobrego przyniosło wejście na boisko 17-letniego Oskara Pietuszewskiego. Czy piłkarz FC Porto znów będzie dżokerem, tym razem w Solnie? Szwedzi widzą zagrożenie w osobach dwóch innych Polaków. A o 17-latku powinni pamiętać z innego powodu. Choćby z wizyty w ich kraju niespełna pół roku temu. Wtedy "Trzy Korony" dostały od Polski potężne lanie.

We wtorek po godz. 22.30, a może i kilkadziesiąt minut później, radość wybuchnie albo w szwedzkich domach, albo w tych polskich. Na Strawberry Arena w Solnie zakończy się mecz, który rozstrzygnie o awansie jednej z drużyn na tegoroczny mundial. Albo narodowy obiekt "Trzech Koron" pod Sztokholmem eksploduje, albo ekipa Jana Urbana go uciszy.
Cztery lata temu w Chorzowie też mierzyliśmy się ze Szwedami w decydującym spotkaniu - wtedy stawką był wyjazd do Kataru. I ekipa prowadzona przez Czesława Michniewicza wygrała 2:0, po trafieniach Roberta Lewandowskiego (z rzutu karnego) i Piotra Zielińskiego. Te dwa nazwiska wciąż są w Szwecji odmieniane przez wszystkie przypadki. Zwłaszcza po tym, co liderzy reprezentacji Polski pokazali w czwartek w Warszawie w starciu z Albanią. A co z Oskarem Pietuszewskim, którego wejście na boisko po przerwie miał duży wpływ na ofensywą jakość Biało-Czerwonych?
Tu sytuacja jest trochę zaskakująca.
Mistrzostwa świata 2026. Szwecja albo Polska na mundialu. We wtorek chwila prawdy
W Szwecji zapanował delikatny optymizm po tym, co ich reprezentacja pokazała w Walencji, ogrywając 3:1 Ukrainę. Poprzedni rok dla "Trzech Koron" był koszmarem - dwa punkty w sześciu spotkaniach eliminacji do mundialu to wynik na miarę oczekiwań drużyny pokroju Gibraltaru czy San Marino. Pracę stracił więc Jon Dahl Tomasson, zastąpił go Graham Potter. I to Anglik ma dać triumf nad Polską i awans na mistrzostwa świata.
Szwedzi osiem lat temu grali w Samarze z Anglią o półfinał mundialu - dziś już tamtych gwiazd w kadrze nie ma. A Polacy łączą teraz doświadczenie z młodością, choć zapewne w Solnie Urban postawi na graczy już sprawdzonych. - Najwięcej mówi się o Lewandowskim i Piotrze Zielińskim, a Pietuszewski jest jeszcze anonimowy, choć nie powinien być - przyznaje w rozmowie z Łukaszem Majchrzykiem z "Rzeczpospolitej" Bartosz Grzelak, urodzony w Stargardzie Szczecińskim trener, który prowadził zespoły ligowe w Szwecji i na Węgrzech. I ma szwedzki paszport.

Nazwisko Oskara Pietuszewskiego pojawia się tu nieprzypadkowo. 17-latek z FC Porto ma przed sobą przyszłość, ale już zdążył zachwycić. Świetnie drybluje, jest odważny w ataku, może być decydującym trybikiem we wtorkowej potyczce. Tak samo, jak był w czwartek w starciu z Albanią.
Szwedzi mogli zobaczyć już Pietuszewskiego w październiku zeszłego roku. W eliminacjach młodzieżowych ME, gdy kadra Jerzego Brzęczka solidnie przyjechała się po zawodnikach w żółto-niebieskich strojach i zaaplikowała im sześć bramek. Pietuszewski, wtedy jeszcze skrzydłowy Jagiellonii Białystok, grał 65 minut, zszedł z boiska przy stanie 3:0. To po jego akcji, z pięknym dryblingiem, i faulu na nim, był rzut karny, z którego Tomasz Pieńko podwyższył na 2:0.
- Byłem na meczu w Jönköping, gdzie Polska wygrała 6:0 i Pietuszewski zagrał świetnie. Myślę, że więcej się będzie o nim mówiło po wtorkowym meczu. Oglądałem go w spotkaniu z Albanią i byłem pod wrażeniem - dodaje Grzelak, który sam wcześniej myślał, że internetowe zachwyty nad młodzianem z FC Porto to gruba przesada i "trochę internetowy hype", jak to nazwał. A teraz jest pewny, że jeśli Pietuszewski nie wyjdzie na boisko w podstawowym składzie, to i tak szybko na nim się pojawi.

Grzelak zaznacza jeszcze jedną istotną rzecz: choć w Szwecji zapanował optymizm po meczu z Ukrainą, to jednak eksperci mają trochę inne zdanie w kwestii faworyta: - Ludzie zawodowo zajmujący się piłką dają Polsce 60 proc. szans - uważa, cytowany przez "Rzeczpospolitą".
Wtorkowy mecz Szwecja - Polska rozpocznie się o godz. 20.45. Relacja "na żywo" w serwisie Interia Sport.














