Szwedzi już czekają na Polaków. Wychodzą kulisy zagrywki trenera. "Blefował"
Już tylko jeden mecz dzieli Polaków od awansu na tegoroczne mistrzostwa świata. Podopieczni Jana Urbana pokonali Albańczyków na PGE Narodowym, dzięki czemu o przepustkę na najważniejszą reprezentacyjną imprezę w piłkarskim kalendarzu zagrają ze Szwedami. Tymczasem skandynawski kolega po fachu 63-latka, Graham Potter, triumfuje podwójnie. Nie dość, że jego ekipa pokonała Ukraińców, to na dodatek selekcjoner nabrał dziennikarzy. Ci w piątek ujawnili kulisy.

Oba spotkania w "polskiej" ścieżce barażowej zdecydowanie mogły podobać się kibicom. Przede wszystkim nie brakowało bramek, ponieważ w czwartkowy wieczór w Warszawie oraz Walencji padło łącznie siedem goli. Podczas gdy "Biało-Czerwoni" dosyć długo męczyli się z Albanią, spektakl swoim fanom zaserwowali Szwedzi. Podopieczni Grahama Pottera wyrzucili za burtę Ukraińców. Hat-tricka ustrzelił Viktor Gyokeres, który wraz z kolegami triumfował 3:1.
Honorowe trafienie dla naszych wschodnich sąsiadów padło dopiero w doliczonym czasie gry, co doskonale oddaje dominację "Trzech Koron". "Występ Viktora był niesamowity. Pomijając bramki, bo hat-trick to jedno, uważam, że jego gra w obronie i odpowiedzialność za drużynę w defensywie były częścią niesamowitego występu" - cieszył się na pomeczowej konferencji Graham Potter, cytowany przez ESPN. Opiekun Szwedów miał dobry humor jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, gdyż przechytrzył opinię publiczną.
Szwedzi zaskoczyli własnych rodaków. Jak we wtorek zagrają z Polakami?
Skandynawscy dziennikarze byli przekonani, iż Szwedzi zagrają w czwartek w formacji 4-4-2. Ostatecznie w Walencji goście wyszli na boisko z piątką defensorów. "1,5 godziny przed rozpoczęciem meczu, drużyna 'ustawiła się' w formacji 4-4-2. Wywołało to zamieszanie w szwedzkiej prasie. Ale to był tylko żart. Ponieważ gdy mecz się rozpoczął, było oczywiste, że grali pięcioma obrońcami, a drużyna utworzyła formację 5-2-3" - czytamy na łamach "aftonbladet.se". "Blef Pottera" - brzmi już sam tytuł.
W sprawie od razu po ostatnim gwizdku wypowiedział się Sebastian Larsson. "Nigdy nie chcemy dawać przeciwnikowi przewagi, a oni nie chcą dawać przewagi nam. Musimy trochę zaskoczyć (śmiech). Czuliśmy się bardzo dobrze w piątce, mamy wielu piłkarzy, którzy pasują do wszystkich ról" - przekazał asystent selekcjonera. Szwedzi donoszą jednocześnie, że w trzech meczach pod wodzą obecnego trenera, tamtejsza kadra grała już trzema różnymi formacjami.
Polaków czeka więc trudne zadanie z rozszyfrowaniem oponentów. "Mam nadzieję, że będzie nas trudno rozgryźć" - podsumował członek sztabu szkoleniowego "Trzech Koron". Początek wtorkowego starcia o godzinie 20:45. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.












