Starcie "czarnych koni" w 1/16 finału. Już wiemy, kto zagra z Brazylią
Zarówno Norwegia, jak i Wybrzeże Kości Słoniowej po fazie grupowej plasowały się na drugim miejscu w swoich grupach. We wtorek obie drużyny walczyły o awans do 1/8 finału, gdzie czekała już Brazylia. Przez 90 minut padły trzy bramki. Trafienie na wagę wygranej 2:1 zanotował Erling Haaland, który znów uszczęśliwił cały skandynawski kraj.

Mistrzostwa świata wkroczyły w decydującą fazę. Od niedzieli - pierwszy razy w historii - rozgrywane są mecze 1/16 finału. Do tego etapu dotarły reprezentacje Norwegii i Wybrzeża Kości Słoniowej.
Pierwsza z nich zajęła drugą pozycję w grupie I z Francją, Irakiem i Senegalem. Kibicom nie spodobało się jednak, że ekipa ze Skandynawii praktycznie "oddała" ostatni mecz przeciwko "Trójkolorowym" (1:4), mimo że mogła walczyć o fotel lidera. Za to sześć punktów w grupie E z drugiej lokaty dało awans zespołowi z Afryki.
Oto wynik meczu Wybrzeże Kości Słoniowej - Norwegia. Wiemy, kto zagra z Brazylią
Spotkanie Norwegów z Wybrzeżem Kości Słoniowej rozpoczęło się o godz. 19:00 polskiego czasu. Obie ekipy dochodziły do niezłych sytuacji, ale żadna z nich nie była klarowna. Nie da się ukryć, że brakowało dynamiki, odważniejszych dryblingów, szybszych decyzji. To skutkowało tym, że często oglądaliśmy siermiężną walkę w środku pola, dużo autów i bezpiecznych zagrań.
Tak czy inaczej było to starcie "czarnych koni" trwających mistrzostw. Nudę przełamał Antonio Nusa. W 39. minucie zawodnik RB Lipsk zrobił coś, co charakteryzuje najlepszych skrzydłowych świata. Zszedł do środka - znajdując się przed polem karnym - po czym uderzył, zawijając piłkę na długi słupek. Po prostu stadiony świata, cudowny gol.
Po objęciu prowadzenia Norwegowie ewidentnie nabrali wiatru w żagle. Szansę na bramkę miał chociażby Erling Haaland, który w pierwszej połowie dosłownie kilka razy miał okazję musnąć futbolówkę. Dzięki efektownej końcówce druga połowa zapowiadała się naprawdę ciekawie. W zespole Emerse Fae brakowało przebłysków gwiazd, takich jak Yana Diomande czy Nicolasa Pepe, którego niegdyś Arsenal kupował za 80 milionów euro.
Po przerwie zawodnicy z Wybrzeża Kości Słoniowej sporadycznie próbowali przyspieszyć rozgrywanie piłki, stwarzać zagrożenie po stałych fragmentach gry, jednak Norwegowie potrafili mądrze się bronić. Wbrew pozorom właśnie w defensywie często widywaliśmy Haalanda, który skutecznie neutralizował dośrodkowania rywali. W atakach zespołu Stale Solbakkena często uczestniczył Alexander Sorloth, jednak napastnik Atletico Madryt był ustawiony praktycznie na prawym skrzydle. Nie jest to jego naturalna pozycja, co było widoczne na pierwszy rzut oka.
W 74. minucie Afrykańczycy doprowadzili do wyrównania. Wszystko dzięki szybkiej akcji na jeden kontakt zwieńczonej cudownym dryblingiem i strzałem autorstwa Amada Diallo. Piłkarz Manchesteru United niecały kwadrans wcześniej wszedł na boisko z ławki rezerwowych. Kwestia awansu znów była otwarta.
Niedługo przed upływem regulaminowego czasu gry gola na 2:1 strzelił Erling Haaland. Napastnik Manchesteru City skorzystał z dogrania Patricka Berga, jego zadaniem było skierowanie piłki do pustej bramki. To 60. gol 25-latka w reprezentacji i piąty w trzecim meczu tego mundialu. W ten sposób Norwegowie wygrali 2:1 i w 1/8 finału zagrają przeciwko Brazylii. W samej końcówce uratował ich bramkarz - Orjan Nyland - który popisał się nieziemską obroną strzału Diallo z rzutu wolnego, zmierzającego wprost w okienko.











