Stan wrzenia po porażce na mundialu, Niemcy nie wytrzymali. "Festiwal żartów"
Po przekonującej wgranej z Curacao oraz skromnym pokonaniu Iworyjczyków reprezentanci Niemiec zapewnili sobie awans do fazy pucharowej tegorocznego mundialu. Ich ostatnim grupowym rywalem byli reprezentanci Ekwadoru. Podopieczni Juliana Nagelsmann niespodziewanie polegli jednak w tym spotkaniu. Po jego zakończeniu w tamtejszych mediach pojawiło się wiele nieprzychylnych opinii na temat postawy "Die Mannschaft".

Piłkarskie mistrzostwa świata 2026 trwają w najlepsze. Obecnie jesteśmy świadkami zmagań grupowych, które wchodzą w swoją decydującą fazę. Z dnia na dzień poznajemy kolejne ekipy, które wezmą udział w zbliżającej się fazie pucharowej amerykańskiego turnieju.
25 czerwca swoje ostatnie potyczki na tym etapie MŚ stoczyły zespoły ulokowane w grupie "E". Wśród nich prym wiedli reprezentanci Niemiec, którzy w imponującym stylu pokonali Curacao, a później udało mi się uporać z Iworyjczykami.
Już przed pojedynkiem z Ekwadorczykami podopieczni trenera Juliana Nagelsmanna byli pewni zakończenia zmagań na pozycji lidera tabeli. Z pewnością chcieli się jednak odwdzięczyć swoim kibicom za męczarnie w poprzednim meczu. Ta sztuka nie udała się. Niemcy dość niespodziewanie przegrali swój ostatni mecz fazy grupowej tegorocznych MŚ.
Niemcy nie wytrzymali. Gromy po niespodziewanej porażce na mundialu
Awans z 1. miejsca w grupie absolutnie nie udobruchał niemieckich mediów. Te nie były bowiem zadowolone z nieoczekiwanej porażki swoich reprezentantów na końcowym etapie grupowych zmagań "MŚ".
"Wielka porażka przed ważnymi meczami: drużyna DFB przegrywa ostatni mecz grupowy. [...]. Reprezentacja nie zdołała potwierdzić swoich mistrzowskich aspiracji, prezentując doprawdy fatalną grę" - takimi słowami zaistniałą sytuację opisali dziennikarze portalu "sport.de".
W podobnym tonie o poczynaniach swojej kadry wypowiedzieli się także żurnaliści portalu "sport1.de". W ich oczach porażka z Ekwadorem zasłużyła na miano "poważnego ciosu".
Dużo mocniejszą narrację zaprezentowali natomiast dziennikarze "Bilda". Określili oni spotkanie z Ekwadorczykami jako "Festiwal żartów i błędów". Wskazali szereg czynników, które miały wpływ na tak fatalną prezencję zespołu. Przede wszystkim wyróżniono tutaj dwa nazwiska: Floriana Wirtza oraz Jamala Musiali. Dwaj liderzy nie potrafili w tym meczu odnaleźć prawidłowego rytmu, co ostatecznie przełożyło się na bolesną porażkę naszych zachodnich sąsiadów. Niemniej nie wpłynęła ona na ogólny wynik grupy "E".












