Sprzedawał własny sprzęt by pomóc synowi. Niezwykła historia bohatera mundialu
Gdy w Europie trwała noc z 29 na 30 czerwca 2026 roku, za oceanem dochodziło do jednej z największych sensacji mundialu 2026 - a może i mistrzostw świata w ogóle, w całej ich historii. Paragwaj po karnych wyeliminował uchodzących za faworytów Niemców, a bohaterem starcia stał się bramkarz "Guaranich" Orlando Gill. Golkiper przeszedł pełną wyrzeczeń drogę, by dojść do takiego momentu - przed laty, zgodnie z relacją jego partnerki Melissy Avalos, musiał wręcz wyprzedawać własny sprzęt sportowy, by uzbierać pieniądze na leczenie swego synka.

29 czerwca 2026 roku już zawsze będzie mieć w Paragwaju swoistą legendarną otoczkę - to właśnie pod tą datą figuruje bowiem jedno z najważniejszych zwycięstw tamtejszej reprezentacji piłkarskiej.
"Guarani" w 1/16 mundialu 2026 zmierzyli się z drużyną Niemiec - mającą co prawda swoje problemy, ale bez dwóch zdań uchodzącą za absolutnego faworyta tej potyczki. Boisko Gillette Stadium w Foxborough okazało się jednak szczęśliwsze dla Paragwajczyków - choć wielu może powiedzieć, że szczęście nie miało tu nic do rzeczy.
Zespół z Ameryki Południowej miał jasny plan na to spotkanie - zewrzeć jak najmocniej szyki obronne, dać rozgrywać piłkę Niemcom i szukać swojej szansy w momentach dekoncentracji "Die Mannschaft". Tym sposobem "La Albirroja" dotarła do karnych i w serii jedenastek okazała się lepsza od czterokrotnych mistrzów globu.
Ten wielki sukces byłby jednak niemożliwy, gdyby nie fantastyczna postawa broniącego paragwajskiej bramki Orlando Gilla - ten dwoił się i troił podczas podstawowych 90 minut starcia i późniejszej dogrywki, a przy "jedenastkach" wybronił dwa strzały, Kaia Havertza oraz Nicka Woltemade. 26-latek stał się bohaterem w swej ojczyźnie, ale by dojść do takiego momentu kariery musiał przejść niemałe trudności.
Poruszającą historię - o której podczas komentowania meczu Niemcy - Paragwaj napomknął też Maciej Iwański z TVP Sport - swego czasu przedstawiła w sieci partnerka Gilla, Melissa Avalos.
Stan wrzenia po meczu Niemców. "Jesteście powodem do wstydu", ostrzej się nie da
Orlando Gill i jego partnerka przeszli przez chwile strachu. Trudny poród dziecka pary i wielkie wyrzeczenia piłkarza
W grudniu 2022 roku na świat przyszło dziecko tej pary, Lautaro, natomiast wszystko przebiegło w dramatycznych okolicznościach. Z powodu problemów związanych z ciążą zdecydowano się na wcześniejsze wywołanie porodu, na mniej więcej trzy tygodnie przed planowanym terminem.
"Cierpiałam, płakałam, krzyczałam, ale wytrzymałam" - wspominała Avalos w swoim wpisie na Instagramie sprzed blisko czterech lat. Jak wskazała, w pewnym momencie doszło u niej nawet do krótkotrwałego zatrzymania akcji serca i sytuacja zrobiła się krytyczna.
"Czułam się, jakbym umierała i błagałam męża, żeby zaopiekował się moim dzieckiem. (...) To uczucie było okropne; moje marzenie o zobaczeniu syna nikło, moje modlitwy gasły" - napisała. Na szczęście lekarze zdołali uratować zarówno ją, jak i jej potomka. Mały Lautaro musiał jednak trafić na pewien czas na oddział intensywnej terapii dla noworodków i z tym wiąże się jeszcze jedna historia.
Po latach, gdy Gill zaliczył swój pierwszy występ w seniorskiej reprezentacji Paragwaju, Avalos wróciła do tej historii w jeszcze innym instagramowym wpisie.
"Pewnego dnia sobie to wymarzyliśmy, a dziś to przeżywamy!! Pierwsze zdjęcie doprowadza mnie do łez radości, bo Ty tego dokonałeś, kochanie. Pozostałe zdjęcia pochodzą z najtrudniejszego momentu naszego życia, kiedy urodził się Lauti i nie mieliśmy nic, a Orlando sprzedawał swoje klubowe rzeczy, żeby pokryć wydatki" - opisywała.
"Nasz syn walczył o życie, a jego tata zawsze był przy nim!! Sprzedał wszystko, sprzedał swoją koszulkę reprezentacji U-20 (nie mógł jej zatrzymać jako pamiątki), sprzedał swoje ubrania, swoje korki - dosłownie, sprzedał WSZYSTKO!!" - podkreśliła.
Mam nadzieję, że cały świat wie, jak wielkie masz serce i jak bardzo chcesz się rozwijać!! TWÓJ SYN I JA KOCHAMY CIĘ I JESTEŚMY Z CIEBIE BARDZO DUMNI.
W grudniu 2022 r. Gill był jeszcze zawodnikiem CS San Lorenzo, paragwajskiego zespołu z drugiego poziomu rozgrywkowego, więc można przypuszczać, że jego zarobki były wówczas ograniczone. Dopiero w kolejnym roku związał się z... San Lorenzo, ale tym argentyńskim, w którym mógł zapewne liczyć na lepszą pensję.
Zawrzało po meczu Niemców, ich rodak wściekły. Naprawdę to powiedział
Mundial 2026: Gill zadebiutował w kadrze Paragwaju zaledwie kilka miesięcy przed turniejem
Orlando Gill pierwszy raz został zaproszony na zgrupowanie "Guaranich" w czerwcu 2025 roku, ale swojego debiutu w narodowych barwach doczekał się dokładnie 10 wrześnie 2025 r. w meczu el. MŚ z Peru, w którym zachował zresztą czyste konto.
Od tamtego czasu dla kadry grał jeszcze dziewięciokrotnie, licząc spotkanie z Niemcami. Być może niebawem usłyszymy o jego transferze do Europy - już jakiś czas temu łączono go z Besiktasem czy Valencią...












