Skandaliczne zachowanie Paragwaju. Trener Francuzów mówi o obelgach
Prowokacje na boisku, ale i na ławkach. Didier Deschamps zachowywał klasę po meczu Paragwaj - Francja i nie chciał atakować przeciwników za ich styl gry, ale między wierszami dało się wyczuć jego irytację. - Z ich ławki padały obelgi - przyznał.

Korespondencja z Filadelfii
Francja miała grać, Paragwaj miał przeszkadzać. I przez długi czas dokładnie tak wyglądał ten mecz. Drużyna z Ameryki Południowej ustawiła się bardzo nisko, w praktyce często w pięcioosobowej linii obrony, a do przodu wychodziła rzadko i ostrożnie. Chyba, że mówimy o wejściach we Francuzów - wtedy tej ostrożności brakowało. Skandalem można nazwać fakt, że Paragwaj skończył mecz bez żółtej kartki.
Po meczu Deschamps nie chciał jednak wprost uderzać w rywali, choć jego słowa były wymowne. - Widziałem wiele rzeczy. Przygotowałem piłkarzy. Oni wiedzieli, jakiego meczu mogą się spodziewać. Aie nie chcę krytykować Paragwaju. Każdy zespół gra tak, jak chce. Choć z ich ławki padały obelgi, bez których mógłbym się obejść - stwierdził.
Francja zakończyła spotkanie z trzema żółtymi kartkami, choć to Paragwaj przez większą część meczu grał ostro, głęboko się bronił i próbował zamienić spotkanie w serię pojedynków oraz prowokacji. - Najważniejsze było to, żebyśmy na koniec meczu nie dali się wciągnąć w kłótnie i nie dostali kolejnej kartki - mówił Deschamps.
Mbappe na celowniku
Szczególnym celem rywali był Kylian Mbappe. Kapitan Francji zdobył jedyną bramkę meczu, wykorzystując w 70. minucie rzut karny po faulu Diego Gomeza na Desire Doue. Wcześniej i później musiał jednak znosić twarde wejścia oraz zaczepki rywali.
Deschamps przyznał, że w końcówce martwił się o swojego lidera. - Poprosiłem dwóch największych chłopaków, żeby stanęli wokół Kyliana, bo oni chcieli go ściąć - powiedział selekcjoner Francji.
Po chwili dodał jeszcze mocniej: - To nie było łatwe. Oni używają wszystkich sztuczek z książki. To nie jest futbol, który przyciągnie ludzi na stadion, ale bronili dobrze. Zawsze trudno gra się przeciwko takim południowoamerykańskim drużynom.
Mbappe po meczu także nie uciekał od tematu. Kapitan Francji przyznał, że jego drużyna była przygotowana na tego typu spotkanie. - Wiedzieliśmy, jaki mecz nas czeka. Jeśli trzeba pobrudzić sobie ręce, potrafimy to zrobić. My też umiemy grać brzydki futbol - powiedział Mbappe.
Francuz zasugerował też, że Paragwaj próbował zaskoczyć rywala charakterem meczu.
- Myśleli, że wyjdziemy w smokingach, ale byliśmy gotowi. To jest ich futbol. Nie ma dobrej ani złej drogi do gry. Próbowali nas wciągnąć w taki mecz, ale wygraliśmy - dodał.
Zwycięstwo Francji przyszło po długim oczekiwaniu. W pierwszej połowie nie było ani jednego celnego strzału. Francuzi mieli piłkę, ale długo nie potrafili przedrzeć się przez zasieki Paragwaju. Dopiero wejście Desire Doue ożywiło ofensywę. To właśnie on wywalczył rzut karny, który Mbappe zamienił na gola.
Paragwaj do końca próbował jeszcze doprowadzić do chaosu. W 90. minucie Mike Maignan musiał pierwszy raz naprawdę interweniować, a w doliczonym czasie Orlando Gill dwukrotnie zatrzymał Mbappe. Wynik już się jednak nie zmienił.
Francja wygrała 1:0 i awansowała do ćwierćfinału, w którym zagra z Marokiem. Stylu wielkiego nie było. Była za to odporność, cierpliwość i chłodna głowa. Dokładnie tego po meczu najbardziej bronił Deschamps.









![Liga Narodów: USA dominuje w starciu z Brazylią w Osace [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1DLXIC6TMNE1-C401.webp)

