Skandal w meczu Francuzów. Teatr Messiego i Haalanda. Działo się w nocy
Fani futbolu z Europy nie mają teraz łatwego życia, jednak ci, którzy zdecydowali się "zarwać nockę" i obejrzeć mecze w nocy z 16 na 17 czerwca na brak wrażeń nie mogli narzekać. Po pełnym emocji starciu Francji i Senegalu wygranym przez "Les Bleus" 3:1, uwaga przeniosła się na Gillette Stadium w Bostonie, gdzie Norwegowie pokonali drużynę z Iraku 4:1. Potem nadeszła pora na grupę J i kolejne emocjonujące starcie, tym razem jednak z udziałem Argentyny i Algierii. Leo Messi i spółka, jak przewidywali eksperci, wygrali z drużyną z Afryki po hat tricku lidera zespołu. Zanim jednak kapitan "Albicelestes" wszedł na murawie, pobił kolejny imponujący rekord. Nie zabrakło także polskiego akcentu.

Kolejne reprezentacje zaliczają swoje pierwsze występy na tegorocznych mistrzostwach świata w piłce nożnej mężczyzn. W nocy z 16 na 17 czerwca obejrzeć mogliśmy starcia drużyn z grup I oraz J. Jako pierwsi na murawie pojawili się Francuzi i Senegalczycy, następnie oglądać mogliśmy starcie reprezentacji Norwegii i Iraku, a po nich do akcji wkroczyli Argentyńczycy i Algierczycy. O godzinie 6.00 czasu polskiego rozpoczęło się natomiast starcie Austrii i Jordanii.
MŚ 2026: Francja - Senegal 3:1
Fani futbolu, którzy z niecierpliwością czekali na pierwszy mecz Francuzów i Senegalczyków, na brak emocji nie mogli narzekać. Deschamps wystawił do rywalizacji całą galową jedenastkę z Mbappe na czele, jednak na murawie wcale nie było widać widocznej dominacji drużyny z Europy. Druga z najmocniejszych afrykańskich ekip na mundialu już od pierwszych minut sprawiała problemy "Les Bleus", jednak na półmetku rywalizacji na ekranie wyświetlał się wynik 0:0.
Na początku drugiej połowy spotkania na boisku doszło do mocno kontrowersyjnej sytuacji. Mbappe upadł w polu karnym, jednak sędzia George Lakrindis nie zdecydował się podyktować "jedenastki". Wkrótce potem udał się do monitora VAR, aby przyjrzeć się akcji i zmienił decyzję, bo początkowo wskazał na rzut rożny. Po weryfikacji oddał jednak piłkę Senegalczykom, co wywołało ogromne poruszenie nie tylko na stadionie. Do akcji wkroczyły bowiem francuskie media, które w dość mocnych słowach oceniły decyzję arbitra.
W 66. minucie wątpliwości już nie było - Kylian Mbappe nie dał się "złapać" obrońcom Senegalu i otworzył wynik spotkania. Francuzi po strzale piłkarza Realu Madryt długo prowadzili, a w 82. minucie kolejną bramkę dla "Trójkolorowych" zdobył Bradley Barcola. W doliczonym czasie upragnionego gola dla Senegalu strzelił Ibrahim Mbaye. Na odpowiedź "Les Bleus" nie trzeba było czekać - zaledwie kilkadziesiąt sekund później kolejny raz na listę strzelców wpisał się Mbappe, który zapewnił drużynie zwycięstwo i trzy punkty na start. Francuzi wygrali 3:1.
MŚ 2026: Irak - Norwegia 1:4
Po pełnym emocji meczu Francja - Senegal do akcji wkroczyli piłkarze z Iraku i Norwegii. Dla obu ekip był to wyjątkowy mecz - skandynawska ekipa na mistrzostwa świata wróciła po 28 latach, Irakijczycy natomiast zaliczyli pierwszy występ w czempionacie od 40 lat. W tym meczu na pierwsze bramki nie trzeba było czekać - w 29. minucie spotkania wynik otworzył Erling Haaland. Odpowiedź Iraku była błyskawiczna, w 39. minucie na listę strzelców zapisał się Ayman Hussein. Zanim wrócili do szatni na przerwę, Norwegowie upewnili się, że będą górą i w 43. minucie po raz kolejny popis dał gracz Manchesteru City.
W drugiej połowie także nie brakowało wrażeń. W 76. minucie piłka znalazła się w bramce Iraku po strzale Leo Oestigaarda. Dla Norwegii był to scenariusz idealny i z pewnością wynik 3:1 byłby dla nich wystarczający. W doliczonym czasie jednak do kuriozalnej sytuacji doszło pod bramką Iraku. Akcja Norwegów zakończyła się bowiem... bramką samobójczą Aymana Husseina. 30-latek tym samym stał się jednym z bohaterów, ale też anty-bohaterów tego spotkania. Mecz zakończył się triumfem Norwegii 4:1, która po pierwszej kolejce fazy grupowej w grupie I uplasowała się na pierwszym miejscu.
MŚ 2026: Argentyna - Algieria 3:0
Zmagania w grupie J rozpoczęły się z przytupem. Spotkanie Argentyna - Algieria, prowadzone przez Szymona Marciniaka, rozpoczęło się od... dwóch nieuznanych bramek dla obu drużyn. Na otwarcie wyniku nie trzeba było jednak długo czekać - w 17. minucie spotkania swój koncert rozpoczął Lionel Messi, dla którego mundial w USA, Meksyku i Kanadzie jest szóstym w karierze. Kapitan "Albicelestes" tym samym pobił więc kolejny rekord jeszcze zanim wyszedł na murawę - jest on bowiem pierwszym w historii piłkarzem, który wystąpił w tylu edycjach czempionatu.
Na jednej bramce 38-latek się nie zatrzymał i 60. minucie dołożył kolejnego gola. Gdy Luca Zidane obronił strzał Alexisa Mac Allistera, Messi podbiegł do piłki i ponownie wpisał się na listę strzelców, zmieniając wynik na 2:0. Kto myślał, że na tym kapitan reprezentacji Argentyny zakończył swoje show, był w ogromnym błędzie. Lider ekipy Lionela Scaloniego dał bowiem sygnał, że będzie walczył o tytuł najlepszego strzelca na tym mundialu i dopisał do swojego konta kolejną bramkę w 76. minucie. Kilka minut później opuścił boisko, żegnany gromkimi brawami z trybun.
Mecz Argentyna - Algieria był występem jednego aktora. Po zejściu z murawy Messiego na boisku co prawda działo się dziele, jednak sytuacji, które mogłyby zakończyć się bramką którejkolwiek z drużyn, nie było. Ostatecznie spotkanie zakończyło się triumfem ekipy z Ameryki Południowej 3:0.
To nie koniec emocji w grupie J
Aby dokończyć zmagania w pierwszej kolejce fazy grupowej w grupie J, równo o godzinie 6.00 czasu polskiego na murawę Levi's Stadium w Santa Clara wyszli piłkarze reprezentacji Austrii i Jordanii. Relację "na żywo" z tego spotkania śledzić można na stronie Interii.








![Zagrywka była ich siłą. Najlepsze asy serwisowe Polska - Francja [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DVRJAWPU433-C401.webp)





![Bołądź nie zawiódł. Najlepsze zagrania Polaka przeciwko Francji [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N2DUDJOSYGFQE-C401.webp)
