Show Messiego. "Dopadł" niemiecką legendę. Sceny na oczach Marciniaka
Po kilku dniach mundialu do akcji wkroczyli wreszcie obrońcy tytułu. W Kansas City pod czujnym okiem Szymona Marciniaka Argentyna rozpoczęła mistrzostwa świata od spotkania z Algierią. Bohaterem okazał się Leo Messi, którego hat-trick ustalił wynik meczu 3:0. 38-latek wyrównał tym samym rekord strzelonych bramek na mundialu należący dotychczas jedynie do Miroslava Klose.

Mistrzostwa świata przez długie lata były symbolem niespełnionego marzenia dla Leo Messiego. Legendarny zawodnik na niwie klubowej zdobył absolutnie wszystko, co mógł. Wielu zarzucało mu jednak brak sukcesu na mundialu z reprezentacją Argentyny. Przełom nastąpił dopiero za piątym razem w Katarze. W wielkim finale sędziowanym przez Szymona Marciniaka Argentyna po serii rzutów karnych pokonała Francję.
Po trzech i pół roku od tego wydarzenia drogi Marciniaka i Messiego ponownie się skrzyżowały. Polak poprowadził spotkanie mistrzów świata z Algierią, które już na wstępie przeszło do historii mistrzostw świata. Messi wychodząc na murawę od pierwszej minuty został pierwszym piłkarzem, który zagrał na sześciu różnych mundialach.
Marciniak po raz kolejny został doceniony przez FIFA, dostając szansę poprowadzenia prestiżowego meczu na mundialu. Dla Polaka było to szóste w karierze spotkanie światowego czempionatu. W 2018 roku arbiter z Płocka poprowadził mecze Argentyna - Islandia oraz Niemcy - Szwecja. Cztery lata później prócz wspomnianego finału były to również spotkania Francja - Dania oraz Argentyna - Australia.
Wymiana ciosów, a później popis Leo Messiego. Legenda znów pokazała swój geniusz
Od pierwszych minut spotkania w Kansas City Algierczycy starali się podchodzić wysoko do Argentyńczyków, którzy cierpliwie konstruowali atak pozycyjny. Pod bramką Algierii groźnie było w zasadzie od pierwszych sekund. W 5. minucie po dograniu Lautaro Martineza futbolówkę do bramki skierował Messi. Radość momentalnie przerwał jednak Marciniak, słusznie odgwizdując pozycję spaloną.
Odpowiedź Algierczyków była natychmiastowa. W 8. minucie defensywę Argentyńczyków przeszyło znakomite prostopadłe podanie autorstwa Ibrahima Mazy. W sytuacji sam na sam z Emiliano Martinezem Fares Chaibi zachował się świetnie, umieszczając futbolówkę tuż przy bliższym słupku. Również i tym razem ostatnie słowo należało do Marciniaka. Głos Polaka szybko obwieścił wszystkim anulowaniem gola, ponownie przez spalonego.
Żadnych wątpliwości nie było już w 17. minucie. Messi po raz kolejny w swojej karierze pokazał przebłysk geniuszu, wprowadzając wypełniony Argentyńczykami stadion w Kansas City w ekstazę. Messi otrzymał zdecydowanie za dużo miejsca przed polem karnym, przez co mógł precyzyjnym i mocny strzałem pokonać Lukę Zidana - syna słynnego Zinedine'a Zidane'a.
Po strzeleniu gola Argentyna wciąż dominowała, a ich przeciwnicy czyhali na kolejne okazje. Groźniej pod bramką Martineza zrobiło się w 40. minucie. Wówczas golkiper Argentyny odbił na rzut rożny zagranie Chaibiego. Po drugiej stronie boiska niecelnie zza pola karnego strzelił Thiago Almada. Algierczycy robili co mogli, lecz ostatecznie na przerwę schodzili przegrywając 0:1.
Koniec ery. Wieści dzień przed meczem Portugalii. Decyzja już zapadła
Messi ustalił wynik meczu. Argentyńczyk napisał historię mistrzostw świata
W pierwszych minutach po przerwie Algierczycy nie ustawali w staraniach, by sforsować bramkę Martineza. Kolejną próbę podjął Messi, lecz tym razem futbolówka po jego strzale poszybowała bardzo daleko bramki. W 54. minucie Messi posłał prostopadłe podanie do Lautaro. Snajper Interu Mediolan posłał mocne, płaskie uderzenie, z którym jednak poradził sobie Zidane.
Po godzinie gry Messi dał kibicom kolejny powód do radości. Na bardzo mocny strzał z dystansu zdecydował się Alexis Mac Allister. Zidane tym razem zawiódł, odbijając futbolówkę tuż przed siebie. Messi takich sytuacji nie zwykł marnować i podwyższył prowadzenie Argentyny. Było to jego już 15. trafienie na mundialu. Argentyńczykowi brakuje już tylko jednej bramki do wyrównania rekordu Miroslava Klose.
Sześć minut później Messi mógł skompletować hat trick. Bohater tego spotkania oddał kolejny kąśliwy strzał na bramkę Algierii, lecz tym razem Zidane nie zawiódł i zdecydowanie bardziej umiejętnie niż wcześniej sparował futbolówkę na rzut rożny. W odpowiedzi niecelnie z dystansu strzelił wprowadzony z ławki Houssem Aouar.
76. minuta spotkania przyniosła nam absolutnie historyczny moment mistrzostw świata. Messi po raz kolejny otrzymał zbyt dużo miejsca tuż przed polem karnym. 38-latek miał na tyle dużo komfortu, że technicznym uderzeniem pokonał Zidane'a po raz trzeci. Argentyńczyk zakończył to spotkanie z 16. golami na koncie. Wyrównał tym samym rekord bramek strzelonych na mundialu należący dotychczas jedynie do Miroslava Klose. Na jego pobicie będzie trzeba poczekać do następnego meczu, bowiem tuż po strzeleniu trzeciej bramki Messi opuścił murawę.
W kolejnej serii spotkań Argentyna zmierzy się z Austrią (22 czerwca, godz. 19:00, Arlington). Algieria o premierowe punkty na mundialu powalczy z debiutującą Jordanią (23 czerwca, godz. 5:00, Santa Clara).
Zobacz również:







![Japonia - Polska. Skrót meczu [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N1EK2U56I0GB9-C401.webp)



