Sensacja na MŚ wisi w powietrzu. "Są w stanie to zrobić"
Mistrzostwa świata widziały już wiele niespodzianek i sensacji, a kolejna może napisać się w czwartek. Przed mundialem marzenia piłkarzy Curacao sięgały zdobycia bramki, najwięksi optymiści myśleli o punkcie, tymczasem zawodnicy z najmniejszego kraju w historii MŚ stają przed szansą wyjścia z grupy. Warunek? Muszą przede wszystkim pokonać Wybrzeże Kości Słoniowej. - Będzie trudno, ale wierzymy, że ta drużyna jest w stanie sprawić niespodziankę - mówią Interii dziennikarze Curacao Chronicle.

Curacao to państwo, które ma mniejszą powierzchnię niż Warszawa i mieszka tam mniej więcej tyle samo ludzi, co w Zabrzu. Nic więc dziwnego, że już sam awans takiego kraju na mistrzostwa świata był nie lada wydarzeniem. W pierwszej odsłonie fazy grupowej eliminacji zdobyli komplet punktów w meczach z Haiti, Saint Lucią, Arubą i Barbadosem, a w drugiej wyprzedzili Jamajkę, Trynidad i Tobago oraz Bermudy.
- Awans na mundial stał się czymś więcej niż tylko osiągnięciem sportowym - to jeden z najważniejszych momentów w historii naszego kraju. Curacao przeżywa bezprecedensową falę dumy narodowej - podkreślają dziennikarze Curacao Chronicle, których poprosiliśmy o opisanie nastrojów panujących w ich kraju.
Piłkarze Curacao już zapisali się w historii MŚ jako zawodnicy najmniejszego kraju, który kiedykolwiek zakwalifikował się na tę imprezę. Z kolei w debiutanckim meczu zdobyli pierwszą w historii bramkę (przegrali 1:7 z Niemcami), a to wydarzenie było dla nich tak podniosłe, że doświadczony Dick Advocaat (w wieku 78 lat został najstarszym trenerem w historii mundialu) miał aż łzy w oczach. Okazję do kolejnego wzruszenia mieszkańcy Curacao mieli kilka dni później, gdy remis z Ekwadorem (0:0) dał im pierwszy punkt w historii.
- Mieszkańcy Curacao wspierali nas. Mimo porażki z Niemcami na wyspie wciąż trwało święto i było pełno radości. Zwykle w takich przypadkach jest krytyka, ale tutaj było odwrotnie i drużyna odwdzięczyła się dziś kibicom. To było wspaniałe przeżycie, a piłkarze walczyli jak lwy - mówił po meczu Dick Advocaat.
Mieszkańcy Curacao są niezwykle dumni z naszej reprezentacji. Jako najmniejszy kraj, który kiedykolwiek zakwalifikował się do mundialu, osiągnęliśmy już coś, co zjednoczyło całą wyspę
Curacao - Wybrzeże Kości Słoniowej. Zespół z Afryki zdecydowanym faworytem
Piłkarze Dicka Advocaata stają przed szansą, jaka kilka miesięcy temu wydawała się niemal nieosiągalna. Dzięki punktowi w dwóch meczach mają okazję na zajęcie nawet drugiego miejsca w grupie, co dałoby im pewny awans. By tak się stało, muszą pokonać faworyzowane Wybrzeże Kości Słoniowej, które jest zdecydowanie bardziej doświadczone, a w rankingu FIFA znajduje się ponad 50 miejsc wyżej.
- Większość kibiców rozumie, że wyjście z grupy to trudne zadanie, ale wierzą, że ta drużyna jest w stanie sprawić niespodziankę. Niezależnie od wyniku, piłkarze już zapisali się w sportowej historii Curacao - podkreślają dziennikarze Curacao Chronicle.
Receptę na sensację zdradził już po meczu z Ekwadorem Advocaat.
- Piłkarze walczyli jak lwy, a wtedy można wiele osiągnąć przeciwko drużynie, która gra na bardzo wysokim poziomie - podkreślał szkoleniowiec.
Na razie Curacao z punktem zajmuje czwarte miejsce w grupie E, taki sam dorobek ma trzeci Ekwador. Na drugiej pozycji jest Wybrzeże Kości Słoniowej (trzy punkty), a liderem są Niemcy (sześć punktów i już pewny awans).
PJ












