Madryt przeżył drugi z rzędu długi wieczór. W niedzielę cieszył się z wygrania mistrzostwa świata, a w poniedziałek ugościł wracających ze Stanów Zjednoczonych swoich bohaterów. Kadra narodowa odwiedziła króla Filipa VI, premiera Pedro Sancheza, a następnie przejechała ulicami stolicy na Plaza de Cibeles, czyli plac frygijskiej bogini płodności i odrodzenia natury. Mówi się, że oklaskiwało ją aż dwa miliony osób.
To miejsce staje się centrum miasta po każdym sukcesie Realu Madryt lub włąśnie reprezentacji. Po dwóch latach od wygrania EURO "La Furia Roja" wróciła na teren nieopodal rzeźby z 1782 roku przedstawiającym boginię na rydwanie ciągniętym przez dwa lwy.
Wypadek przy świętowaniu triumfu w MŚ. Zawalił się przystanek. "Szaleństwo"
Niestety nie obyło się bez niebezpiecznego incydentu. Jak podają "As" i radio Cadena COPE, zawalił się jeden z obleganych przystanków autobusowych. Stało się to tuż po tym jak zespół dotarł na centralne miejsce obchodów. Zawalił się dach przystanku, na którym według wspomnianego dziennika znajdowało się aż 20 osób. Chcieli najprawdopodobniej mieć lepszą widoczność, ale też wyraźnie celebrowali - skakali, a inne osoby uderzały w konstrukcję. "As" pisze o "szaleństwie wokół drużyny narodowej".
"Cudem udało się uniknąć tragedii" - ocenia. Nie ma informacji o jakichkolwiek poszkodowanych. Upadek oczywiście nie był z bardzo dużej wysokości, jednak nagranie i tak wywołuje grozę.
"Zawalenie wywołało napięte chwile w atmosferze, która do tej pory była całkowicie szampańska" - czytamy na stronie COPE.
W komentarzach widać sporo wpisów Argentyńczyków. "Chcą nas w tym naśladować, ale nigdy im się nie uda", "nawet w tym chcą być tacy jak my", "nawet tego nie potrafią zrobić" - to niektóre komentarze. Nawiązują do świętowania mistrzostwa świata w 2022 roku, gdy ludzie również wchodzili na dachy przystanków w Buenos Aires, jednak ich konstrukcje wytrzymały ciężar.
















