Rozpacz Ronaldo i największy koszmar Trumpa. To działo się nocą na mundialu
W nocy z 6 na 7 lipca byliśmy świadkami dwóch poważnych starć na poziomie 1/8 finału mundialu. Najpierw do akcji wkroczyli Hiszpanie oraz Portugalczycy. Później na murawie w Seattle zameldowali się natomiast Amerykanie i Belgowie. Była to noc pełna wspaniałych momentów, ale i łamiących serce obrazków.

Tegoroczny mundial wkroczył w kolejną fazę - 1/8 finałów. Już wcześniej znaliśmy kilka ekip, które dostąpią zaszczytu zaprezentowania się w ćwierćfinale amerykańskiej rywalizacji. Są to: Francja, Maroko, Norwegia oraz Anglia.
W nocy z 6 na 7 lipca odbyły się natomiast dwa pojedynki, których celem było wyłonienie kolejnej pary tegorocznych ćwierćfinalistów piłkarskich MŚ. Jako pierwsi na murawę wybiegli Hiszpanie oraz Portugalczycy. Kilka godzin później swój pojedynek stoczyli natomiast Amerykanie i Belgowie.
MŚ 2026: Portugalia 0:1 Hiszpania
Dla wielu zestawienie dwóch europejskich potęg futbolu zwiastowało niezapomniane widowisko. Rzeczywistość rozmyła jednak nieco tę wizję. Obydwa zespoły były mocno skupione na otwarciu wyniku, przy jednoczesnym utrzymaniu czystego konta. To sprawiło, że przez dłuższy czas na tablicy widniał bezbramkowy remis.
Przełamanie nastąpiło dopiero w 91. minucie. Wówczas bramkę na wagę zwycięstwa zdobył wprowadzony chwilę wcześniej z ławki rezerwowych Mikel Merino. Ten gol przypieczętował kilka rzeczy - awans Hiszpanów do ćwierćfinału MŚ 2026, odpadnięcie Cristiano Ronaldo z jego prawdopodobnie ostatniego mundialu w karierze oraz rozstanie z dotychczasowym selekcjonerem reprezentacji Portugalii.
MŚ 2026: USA 1:4 Belgia
Kilka godzin później na placu rywalizacji zameldowali się natomiast reprezentanci USA oraz Belgii. Mecz ten od początku owiany był sporymi kontrowersjami. Przed jego rozpoczęciem FIFA podjęła bowiem decyzję o zawieszeniu czerwonej kartki dla zawodnika współgospodarzy mundialu - Folarina Baloguna. Tym sposobem napastnik reprezentacji USA mógł wystąpić w starciu z Belgami.
Od samego początku meczu widać było wyraźnie, że to europejska ekipa ma zdecydowaną przewagę. Wynik meczu otwarty został już w 9. minucie, choć uczciwie przyznać trzeba, że Belgowie mogli tego dokonać już chwilę wcześniej.
Na trafienie Charlesa De Ketelaere'a po pewnym czasie odpowiedział Malik Tillman. Amerykanie nie nacieszyli się jednak zbyt długo remisowym rezultatem. Ponowne zapewnienie Belgom prowadzenia zajęło wspomnianemu wyżej 25-latkowi raptem 2 minuty.
W drugiej połowie tego meczu byliśmy natomiast świadkami fatalnej pomyłki golkipera Amerykanów - Matta Freese'a. Ta sytuacja kompletnie wybiła reprezentantów USA z rytmu. Gwoździem do trumny stał się gol autorstwa Romelu Lukaku. Tym sposobem spełnił się największy koszmar Donalda Trumpa - Amerykanie pożegnali się z tegorocznymi piłkarskimi MŚ na etapie 1/8 finału.
Belgowie przypłacili jednak swoje zwycięstwo stratą jednego z ważnych elementów składu - Amadou Onany. 24-letni pomocnik zszedł z boiska już w pierwszej połowie spotkania. W drugiej natomiast mogliśmy zobaczyć, jak do poruszania się używa on kul. Wszystko wskazuje na to, że mimo awansu do dalszej fazy turnieju przygoda tego zawodnika na tegorocznych MŚ właśnie dobiegła końca.












