Po tym co zrobili Niemcy FIFA zmieniła zasady. Dzisiaj jest to wykluczone
Historia mistrzostw świata jest pełna momentów pełnych emocji, radości i piękna. Walka o prymat na świecie miała również ciemne strony. W pamięci kibiców do dzisiaj pozostaną hańbiące wydarzenia z 1982 roku z udziałem zawodników z Niemiec i Austrii. Wydarzenia z Gijon wymogły na FIFA zmianę przepisów, które wykluczyły możliwość powtórki takich żenujących scen. I tylko szkoda oszukanych Algierczyków.

11 czerwca meczem Meksyku z RPA rozpoczął się kolejny, 23. w historii piłkarski mundial. Piłkarskie święto tym razem opanowało stadiony w USA, Meksyku oraz Kanadzie. Do walki o mistrzostwo świata po raz pierwszy w historii przystąpiło aż 48 reprezentacji narodowych.
Tytułu zdobytego cztery lata temu w Katarze bronią Argentyńczycy. Pokrzyżować plany Leo Messiemu i spółce starają się m.in. Brazylijczycy, którzy jako jedyni w historii aż pięciokrotnie świętowali triumf na mundialu. W pogoni za "Canarinhos" znajdują się Niemcy i Włosi, którzy dotychczasowo sięgali po tytuł czterokrotnie.
Niemcy są jedną z najbardziej utytułowanych reprezentacji na świecie. Nasi sąsiedzi mają na koncie cztery złote, cztery srebrne oraz cztery brązowe medale. Nie zawsze jednak Niemcy na mundialu pisali szlachetną historię. W pamięci kibiców wciąż pozostają hańbiące wydarzenia z 1982 roku.
Debiutant zaszokował Niemców. Faworyt stanął pod ścianą
Mundial w Hiszpanii nie rozpoczął się po myśli reprezentacji Republiki Federacji Niemiec. Kadra prowadzona przez Juppa Derwalla na inaugurację pierwszej fazy grupowej sensacyjnie przegrała 1:2 z Algierią. Triumf 4:1 nad Chile w drugiej kolejce sprawiał, że potyczka z Austrią jawiła się jako "mecz o wszystko".
Algierczycy ze swojego zadania wywiązali się w najlepszy możliwy sposób. Ówcześni debiutanci pokonali 3:2 Chilijczyków i oczekiwali na rezultat drugiego spotkania grupowego, który zaplanowano na kolejny dzień.
Sytuacja w grupie drugiej była bardzo specyficzna. Niemcy i Austriacy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem znali wszystkie możliwe scenariusze, co dawało im niebywały komfort. Krótki wgląd na "małą tabelkę" rozwiewał wszelkie wątpliwości.
W przypadku wygranej RFN jedną lub dwiema bramkami, do drugiej fazy wchodziliby Niemcy oraz Austriacy. Bardziej okazała wygrana premiowałaby Algierczyków. Zainteresowani nie dopuścili jednak do tego scenariusza, a obrazki z tamtego spotkania ostatecznie przeszły do historii jako "Hańba w Gijon".

"Hańba w Gijon" przeszła do historii. Żenujący spektakl Niemców i Austriaków
Niemcy w starciu z Austriakami szybko osiągnęli swój podstawowy cel. W 10. minucie kluczowym trafieniem popisał się Horst Hrubesch. To co wydarzyło się później, zniesmaczyło cały piłkarski świat. Kontrowersji nie brakuje do dzisiaj.
Zawodnicy obu drużyn aż do ostatniego gwizdka sędziego Boba Valentine'a robili wszystko, by "nie zrobić sobie krzywdy" i dowieźć korzystny dla obu stron wynik do końca. Tak się oczywiście stało, rezultat nie uległ już zmianie.
Wszystko wydarzyło się kosztem Algierczyków, którzy debiutując na mistrzostwach świata zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. Wszak rzadko się zdarza, by "kopciuszek" już na starcie mundialu pokonał zdecydowanego faworyta i żelaznego kandydata do mistrzowskiego tytułu.
Kibice obecni na stadionie zareagowali na ten żenujący spektakl gromkimi gwizdami. Do dzisiaj symboliczne są obrazki kibiców z Algierii, którzy w ramach protestu wymachiwali banknotami w kierunku murawy. Na bieżąco reagowali komentatorzy telewizyjni. Austriak Robert Seeger wzywał widzów do wyłączenia telewizorów a w ramach protestu przez ostatnie 30 minut nie wypowiedział ani słowa. - To, co tutaj się dzieje, to hańba, która nie ma nic wspólnego z piłką nożną - rzekł z kolei komentujący to spotkanie Niemiec Eberhard Stanjek.
Algierczycy w akcie desperacji złożyli protest, który FIFA ze względu na brak ewidentnych dowodów musiała odrzucić. Federacja piłkarska nie pozostawiła jednak sprawy bez echa. Żenujący spektakl Niemców i Austriaków spowodował kluczową zmianę w przepisach.
Począwszy od MŚ w 1986 roku w Meksyku wszystkie mecze ostatniej kolejki fazy grupowej rozgrywano w tym samym terminie. Ta zasada dzisiaj jawi się kibicom jako oczywistość, lecz zanim ją wprowadzono, światowy futbol musiał przeżyć dzień pełen hańby.
Zobacz również:











