Piłkarz swoimi słowami rozpętał burzę. Teraz ogłasza ws. mundialu
Jeremy Doku rozpętał istną burzę, gdy ogłosił chęć opuszczenia mistrzostw świata, aby być obecnym przy narodzinach swojego syna. Ostatecznie Belg otrzymał od federacji zgodę na powrót do Europy, a teraz za pośrednictwem mediów społecznościowych podzielił się ze światem radosną nowiną. Jak się okazuje, jego żona jest już po porodzie i ona oraz ich pociecha czują się dobrze. 24-latek podjął także decyzję ws. dalszych występów na mundialu.

Jeremy Doku znalazł się na językach dziennikarzy z całego globu, gdy podczas jednej z konferencji prasowych reprezentacji Belgii na mistrzostwach świata ogłosił, że zamierza opuścić mundial. Decyzja ta spowodowana była sprawami prywatnymi - piłkarz wyznał bowiem, że wkrótce doczeka się narodzin swojego pierwszego potomka i chciałby w tym ważnym momencie być u boku swojej ukochanej.
"To moje pierwsze dziecko, więc z pewnością chciałbym tam być. Jeśli zapytasz mnie, czego chcę, moja odpowiedź brzmi: nikt nie chce przegapić narodzin swojego pierwszego dziecka. Ale wiem też, że piłka nożna wiąże się z wieloma innymi czynnikami. Wiem, że federacja wspiera swoich zawodników i rozumie ich sytuację. Zobaczymy, co da się zrobić" - ogłosił wówczas (cytat za agencją Reuters).
Żywy posąg ma pomóc drużynie na mundialu. Właśnie wkroczył do akcji
Belgijska federacja pozwoliła swojemu zawodnikowi opuścić turniej, 24-latek spakował więc walizki i wrócił do Europy. Teraz podzielił się ze światem radosną nowiną - jak ogłosił za pośrednictwem mediów społecznościowych, na świat przyszedł jego syn, Praise.
"Dziękuję wszystkim za miłość, modlitwy i życzliwe wiadomości, które otrzymywałem w ciągu ostatnich kilku dni. Shireen i Praise mają się świetnie, a moje serce jest pełne wdzięczności. Powitanie mojego syna na świecie to jedno z największych błogosławieństw, jakie Bóg kiedykolwiek mi dał. Dziękuję drużynie za wsparcie. Teraz czas wrócić do futbolu i reprezentować mój kraj na największej scenie" - przekazał.

Dziennikarka zaatakowała Jeremy'ego Doku. Potem została zawieszona
Podczas gdy Doku cieszy się z narodzin potomka, wielkie poruszenie wywołała dziennikarka France Pierron. Prezenterka kanału L'Equipe w dość ostrych słowach skomentowała chęć opuszczenia mundialu przez Jeremy'ego Doka, twierdząc, że ojciec jest kompletnie zbędny podczas narodzin dziecka. Sam poród nazwała "obrzydliwym momentem".
"Masz szansę uczestniczyć w mistrzostwach świata, są setki piłkarzy, które zabiłyby, aby znaleźć się na twoim miejscu. A jednak ty decydujesz się opuścić mundial, żeby uczestniczyć w narodzinach swojego dziecka - to obrzydliwy moment, jeśli wybaczysz mi to wyrażenie, w którym ojciec jest zupełnie bezużyteczny" - ogłosiła.
Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. Za swoje wypowiedzi dziennikarka została wkrótce potem zawieszona. "W piątek, 19 czerwca, podczas debaty w programie "L'Equipe de Choc', France Pierron wygłosiła uwagi, które zszokowały wielu widzów kanału L'Equipe. Zespół stanowczo odcina się od tych uwag, które są bardzo odległe od wartości Grupy i przeprasza zaniepokojonego piłkarza, a także swoich odbiorców" - przekazano w oficjalnym komunikacie L'Equipe.













