Na MetLife Stadium w New Jersey przyszło 80 tysięcy osób i każda z nich - z Niemcami włącznie - musiała się zastanawiać, czy błyskawiczny gol Leroya Sane powinien w ogóle być uznany. Chwilę przed jego strzałem, Aleksandar Pavlović próbował opanować piłkę z uniesioną bardzo wysoko nogą i trafił w głowę Pedro Vite. Ekwadorczyk padł na murawę, ale sędzia Tori Penso nie dopatrzyła się przewinienia, a VAR nie zalecił jej obejrzenia sytuacji przy monitorze. Decyzja wywołała zdziwienie nawet w Niemczech. Byli arbitrzy Patrick Ittrich i Manuel Graefe nie mieli wątpliwości, że Pavlović dopuścił się niebezpiecznego zagrania, a bramka nie powinna zostać uznana. Ekwadorczycy mogli więc czuć się podwójnie poszkodowani: stracili gola już w drugiej minucie, choć wcześniej - zdaniem sędziowskich ekspertów - należał im się rzut wolny.
Gdyby odpadli - mogłoby to być rozpatrywane w kategoriach skandalu. Ale ostatecznie wyciągnęli z tego meczu maksimum.
Ekwador odpowiedział natychmiast
Kontrowersyjny gol nie załamał jednak drużyny prowadzonej przez Sebastiana Beccacece. Ekwador potrzebował zwycięstwa, dlatego od pierwszych minut nie miał czego bronić. Już w dziewiątej minucie doprowadził do wyrównania, po tym, jak Nilson Angulo uderzył sprzed pola karnego poza zasięgiem długich rąk Manuela Neuera.
Ekwadorczycy nie zamierzali na tym poprzestać, bo remis eliminował ich z turnieju. Wykorzystywali straty Niemców, szybko przenosili grę pod pole karne Neuera i regularnie atakowali przestrzeń pozostawianą przez bocznych obrońców. Szczególnie aktywni byli Angulo, John Yeboah oraz Gonzalo Plata. Niemcy częściej utrzymywali się przy piłce, ale ich przewaga była momentami pozorna. Jamal Musiala i Wirtz próbowali przyspieszać akcje indywidualnymi zagraniami, lecz Ekwador bronił blisko siebie i po odbiorach natychmiast szukał kontrataków.
VAR zabrał Niemcom rzut karny
Kolejna ważna sytuacja miała miejsce zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy. Kai Havertz przewrócił się w polu karnym po starciu z Joelem Ordonezem, a sędzia początkowo wskazała na jedenasty metr. Tym razem jednak VAR wkroczył do akcji. Tori Penso podeszła do monitora i po obejrzeniu powtórek anulowała swoją decyzję. Wcześniej, podczas budowania tej samej akcji, Sane przewinił na Vite. Zamiast rzutu karnego dla Niemiec grę wznowił więc Ekwador.
Julian Nagelsmann szybko zareagował. Wprowadził Deniza Undava, który dwoma golami zapewnił Niemcom zwycięstwo z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Tym razem wejście napastnika nie odmieniło jednak obrazu spotkania.
Ekwador nadal atakował odważniej, a Niemcy popełniali zaskakująco dużo błędów. W jednej z sytuacji Neuer i Jonathan Tah nie porozumieli się przy próbie przejęcia długiego podania. Rywale nie wykorzystali zamieszania, ale był to kolejny sygnał, że niemiecka defensywa nie kontroluje meczu.
Srebro było złote
Plata po hiszpańsku znaczy "srebro". Tym razem srebro okazało się... złote. To właśnie piłkarz noszący to nazwisko, Gonzalo Plata, zapewnił Ekwadorowi awans, wpychając po rzucie rożnym piłkę z bliska do siatki. Gol całkowicie zmienił sytuację Ekwadoru. Reprezentacja, która przed rozpoczęciem kolejki miała tylko jeden punkt i pozostawała bez zdobytej bramki, znalazła się o kilkanaście minut od zwycięstwa nad jednym z faworytów mistrzostw. Kilkanaście minut później ten awans faktycznie miała.
Nagelsmann krytykuje nowy format
Niemiecki selekcjoner jeszcze przed spotkaniem zwracał uwagę na problem, który czeka jego drużynę po zakończeniu fazy grupowej. Niemcy jako zwycięzcy grupy zmierzą się z jedną z ośmiu najlepszych reprezentacji zajmujących trzecie miejsca.
Nie wiedzą jednak, z kim dokładnie zagrają. Ich przeciwnik zostanie wyłoniony dopiero po rozegraniu ostatnich spotkań fazy grupowej.
- Czujemy się trochę karani za to, że wygraliśmy grupę. Nie uważam tego za optymalne rozwiązanie - mówił Nagelsmann.
Niemcy rozegrają pierwszy mecz fazy pucharowej już w poniedziałek w Foxborough, natomiast swojego przeciwnika mogą poznać dopiero w nocy z soboty na niedzielę czasu amerykańskiego. Sztab będzie miał niewiele czasu na przygotowanie szczegółowej analizy oraz przedstawienie zawodnikom planu gry.
- Każdy może sobie wyobrazić, że istnieją lepsze rozwiązania niż pracowanie przez całą sobotnią noc, aby w niedzielę rano przedstawić drużynie rywala - podkreślał selekcjoner.
Nagelsmann zapowiadał, że jego analitycy wcześniej podzielili między siebie potencjalnych przeciwników. Każdy z nich obserwował po kilka reprezentacji, aby po ostatecznym rozstrzygnięciu natychmiast przygotować konkretny materiał.
Przed fazą pucharową Niemcy mają jednak bardziej bezpośredni problem. Spotkanie z Ekwadorem pokazało, że sama znajomość przeciwnika nie wystarczy. Po efektownym 7:1 z Curaçao i wymęczonym 2:1 z Wybrzeżem Kości Słoniowej zespół Nagelsmanna po raz pierwszy na tym mundialu znalazł się na krawędzi porażki.
I to przeciwko drużynie, która przed pierwszym gwizdkiem była bliska pożegnania z turniejem.











