Nie mogli uspokoić piłkarza na mundialu. To on sprokurował karnego, zalał się łzami
Nieprawdopodobny przebieg miało środowe starcie pomiędzy Belgią a Senegalem. Afrykańczycy prowadzili już dwiema bramkami, by ostatecznie przegrać po dogrywce. Decydujący gol padł w jednej z ostatnich akcji, tuż po tym gdy we własnym polu karnym Youriego Tielemansa sfaulował Lamine Camara. Pomocnik był załamany i zalał się łzami. Błyskawicznie do akcji wkroczyli równie smutni koledzy, którzy starali się go uspokoić.

W nocy z środy na czwartek polskiego czasu kibice obejrzeli jeden z ciekawszych meczów podczas tegorocznego mundialu. Na obiekcie w Seattle byli oni początkowo świadkami pełnej dominacji Senegalczyków. Po godzinie gry Afrykańczycy kontrolowali wydarzenia na boisku, a wynik na tablicy wyników wskazywał 2:0. Pomagało im ponadto zachowanie wściekłych na siebie Belgów.
Sporo do wyjaśnienia mieli sobie choćby Leandro Trossard oraz Youri Tielemans. Następnie obaj stali się bohaterami drużyny narodowej. "Czerwone Diabły" dokonały historycznego powrotu, najpierw wywalczyły dogrywkę, a następnie zdobyły z rzutu karnego bramkę na wagę awansu do 1/8 finału mistrzostw świata. Do "jedenastki" doprowadził faul Lamine'a Camary.
Z zimną krwią golkipera pokonał sam poszkodowany, czyli Youri Tielemans. Na cieszącego się Belga spoglądał załamany Camara. Wraz z kolegami wierzył on jeszcze w cud w postaci wywalczenia remisu rzutem na taśmę. Ten jednak nie nadszedł, w efekcie czego pomocnik zalał się łzami. "Piłka nożna nigdy nie pozwala położyć się spać. Piłka nożna uczy pokory i wciąż nas zaskakuje" - komentował w międzyczasie Mateusz Borek na antenie TVP Sport.
Mundial. Lamine Camara płakał po ostatnim gwizdku. Długo nie mógł ochłonąć
Przy 22-letnim graczu natychmiast znaleźli się koledzy z drużyny. I nie odstępowali go oni ani na krok. Sceny, które zobaczył cały świat poruszyły nie tylko senegalskich kibiców. "Coś strasznego", "Brakuje słów, całkowicie mnie to poruszyło" - komentują internauci w mediach społecznościowych. Tuż po ostatnim gwizdku w język nie gryzł się także właściciel Pogoni Szczecin, Alex Haditaghi. "Jeden z najgorszych sędziowskich werdyktów" - zawyrokował.
Tej decyzji już się jednak nie cofnie. Belgowie grają dalej, a Senegalczycy wracają do ojczyzny. "Czerwone Diabły" niebawem zagrają z Bośniakami lub Amerykanami. Tekstowa relacja na żywo z tego meczu w Interia Sport.












