Najpierw hat-trick, a potem musiał przejść na bramkę. Najbardziej szalony mecz Kane'a
Harry Kane to zawodnik wszechstronny - sprawdza się jako typowa "dziewiątka" i jako cofnięty napastnik biorący udział w rozegraniu, a jeśli trzeba, to i włącza się do linii obrony. Strzela gole maszynowo na mundialach i w klubie, a raz, gdy było trzeba stanąć w bramce, to... zrobił to bez wahania. Dla Anglika to był najbardziej szalony mecz w karierze.

Tottenham Hotspur w sezonie 2014/2015 zapewnił sobie grę w fazie grupowej Ligi Europy - i trzeba przyznać, że wejście "Kogutów" w te rozgrywki nie było łatwe - dwa remisy z Partizanem Belgrad oraz stambulskim Besiktasem sprawiły, że po dwóch kolejkach zespół z Londynu pilnie potrzebował sięgnąć po komplet punktów...
23 października 2014 roku piłkarze Tottenhamu podeszli więc silnie zmotywowani do starcia z greckim Asterasem Tripolis - i mało kto mógł się spodziewać, że końcówka tej potyczki okaże się aż tak zaskakująca.
Sprzedawał własny sprzęt by pomóc synowi. Niezwykła historia bohatera mundialu
Hat-trick Kane'a, a potem nieoczekiwana zmiana roli. Tak superstrzelec został na moment... bramkarzem
"Spurs" bez dwóch zdań kontrolowali przebieg meczu - do 81. minuty zdołali oni uzbierać na swym koncie aż pięć trafień, nie notując ani jednego gola "w plecy". Głównym architektem tej dominacji był Harry Kane, autor hat-tricka.
W 83. minucie ówczesny trener TH, Maurizio Pochettino (w późniejszych latach m.in. selekcjoner reprezentacji USA) zdecydował się wprowadzić na ostatnie minuty potyczki na murawę Aarona Lennona, który zastąpił Androsa Townsenda. Była to jego trzecia zmiana, a więc zgodnie z panującymi wówczas zasadami wyczerpał on już swój limit.
Tymczasem w 87. minucie niespodziewanie... z boiska wyleciał bramkarz Hugo Lloris, który obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę. W takiej sytuacji Francuza między słupkami musiał zastąpić piłkarz z pola.
Padło na Kane'a, którego warunki fizyczne dosyć dobrze pasowały do charakterystyki golkipera - ma on 188 cm wzrostu, dokładnie tyle samo, co Lloris. Ciekawostką jest też fakt, że jako młodzik przez pewien czas trenował w roli "jedynki".
Charlie [starszy brat piłkarza - dop. red.] ustawiał mnie na bramce i strzelał w moim kierunku godzinami. Jako dziecko byłem całkiem dobry w bramce. W Ridgeway Rovers początkowo byłem testowany jako bramkarz - przez krótki czas, ale uwielbiałem rzucanie się przy interwencjach
Tak czy inaczej - napastnik przejął bluzę od Llorisa i już niebawem musiał podjąć się niełatwego zadania. W 89. minucie spotkania z Asterasem do wykonania rzutu wolnego podszedł Argentyńczyk Jeronimo Barrales i uderzył w sposób, który sprawił Anglikowi mnóstwo kłopotów - jego nieporadna próba obrony uderzenie zakończyła się golem dla greckiego klubu.
Kibice Tottenhamu nie mogli jednak mieć wielkich pretensji do Kane'a, który znalazł się w zupełnie nowym dla siebie położeniu na profesjonalnym poziomie piłkarskim. Trafienie Barralesa i tak miało czysto kosmetyczne znaczenie - "Koguty" wszak wygrały 5:1 i tak zakończyła się rywalizacja, którą angielski snajper mógł wspominać latami.













