Mocne słowa o mundialu. "Już dawno upadli poniżej pewnego poziomu przyzwoitości"
- Jestem pierwszym krytykiem komercjalizacji piłki i FIFA jest dla mnie instytucją, która już dawno upadła poniżej pewnego poziomu przyzwoitości. Powiększenie mundialu do 48 drużyn to celowa zagrywka, bo FIFA potrzebuje głosów z całego świata, by później podejmować różne decyzje na kongresach - mówi w rozmowie z Interią dr Seweryn Dmowski, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim, doradca ds. komunikacji, kibic i pasjonat sportu. Mistrzostwa świata w piłce nożnej rozpoczęły się w czwartek (11 czerwca).

Piotr Jawor: Czuć w powietrzu atmosferę piłkarskiego święta?
Dr Seweryn Dmowski*: - To złożone pytanie, bo odpowiedzi będą tak różne, jak różni są kibice piłki. W najszerszej grupie, która aktywizuje się głównie przy okazji meczów reprezentacji Polski, na pewno nie czuć gorączki mundialowej i pewnie nie będzie jej wcale. Ale im bardziej będziemy przesuwali suwak piłkarskiej fanatyczności, tym bardziej wyczuwalna będzie atmosfera wyczekiwania na święto. Zakładam jednak, że mniej liczna grupa kibiców obejrzy spotkanie np. Haiti - Szkocja.
Niestety, ale brak Polaków zdecydowanie zmniejsza naszą ekscytację MŚ, a to ma wpływ na wiele rzeczy. Firmy mają teraz zmniejszone budżety na sponsoring i promocję, spodziewana jest zdecydowanie mniejsza oglądalność w telewizji, mniejszy ruch w internecie itd.
Pierwsza próba dla fanatyków piłki była w nocy z czwartku na piątek, bo o godz. 4 mecz Korea Południowa - Czechy.
- Ale ja najbardziej czekam na spotkanie Uzbekistan - Demokratyczna Republika Konga, który zostanie rozegrany o 1:30 w nocy. Oglądalność tego spotkania pokaże, ilu tak naprawdę jest fanatyków mundialu.
Trzeba pamiętać, że w Polsce z 10 wydarzeń z największą oglądalnością, aż sześć to są mecze reprezentacji Polski. To pokazuje, jak wielu jest tzw. kibiców kadry. Fanów tzw. codziennej piłki jest znaczenie mniej, dlatego też zainteresowanie tym mundialem będzie nieporównywalne do zainteresowania np. MŚ w Katarze.
Najbardziej czekam na spotkanie Uzbekistan – Demokratyczna Republika Konga, który zostanie rozegrany o 1:30 w nocy. Oglądalność tego spotkania pokaże, ilu tak naprawdę jest fanatyków mundialu
Sprzymierzeńcem oglądalności w Polsce nie będzie też pora rozgrywania spotkań, bo większość odbędzie się, gdy u nas jest noc.
- Ale trzeba zwrócić uwagę na to, że dziś obie Ameryki i Azja to większy rynek telewizyjny dla piłki nożnej niż Europa, Afryka i Bliski Wchód. Dzieci w Chinach i Kolumbii też mają prawo obejrzeć mecz o normalnej porze, a nie o 2 nad ranem.
Problemem może być nie tylko pora, ale także fakt, że będzie to rekordowo duży mundial pod względem liczby reprezentacji. Wystąpi aż 48 drużyn, a to zapowiada wiele spotkań z udziałem egzotycznych piłkarsko reprezentacji.
- Jestem pierwszym krytykiem komercjalizacji piłki i FIFA jest dla mnie instytucją, która już dawno upadła poniżej pewnego poziomu przyzwoitości. Uwielbiamy jednak romantyzować przeszłość, więc dyskusja pt. "Po co powiększać mundial?" jest tak stara, jak stare jest narzekanie na młodzież. Już tysiące lat temu ukazywały się publikacje w duchu: "kiedyś to było" i tak samo jest teraz.
Głównym problemem powiększania MŚ jest oderwanie od bazy społeczno-kulturowej, jaka wokół piłki wytworzyła się od 150 lat. Nie chodzi o to, że mundial się rozrasta, tylko o to, w jaki sposób to robi. Podczas mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych w 1994 r. w turnieju grały 24 drużyny, a teraz będzie ich dwa razy więcej. Tyle tylko, że z tych dodatkowych 24 miejsc, tylko kilka przypadło Europie. To celowa zagrywka FIFA, która jest firmą globalną i potrzebuje głosów z całego świata, by później podejmować różne decyzje na kongresach. Bo umówmy się - jeśli na MŚ jedzie Uzbekistan, ale nie jedzie Dania, to oznacza, że pod względem poziomu sportowego coś tu zostało zachwiane.
A do tego wszystkiego dochodzi jeszcze polityka. Części ludzi do mundialu będzie zniechęcał fakt, że współgospodarzem turnieju jest kontrowersyjny Donald Trump?
- Mnie to absolutnie nie boli. Nie chcę wyjść na adwokata diabła, ale prowadzę krucjatę przeciwko różnym obiegowym opiniom, bo mam wrażenie, że w tym antyamerykanizmie przekraczamy granice absurdu. Prezydenta USA można krytykować, bo wiele jego posunięć może wydawać się nam dziwnych i niewłaściwych, ale umówmy się, że ten mundial w końcu rozgrywany jest w państwach, z których dwa są w pełni demokratyczne, a przecież wcześniej MŚ odbywały się w Katarze i Rosji. Mam nadzieję, że psychoza związana z Trumpem nie pchnie nas w stronę absurdu.
Na portalu społecznościowym X przeczytałem opinię, że Trump dostał od FIFA zabawkę. Należy jednak pamiętać, że wyboru gospodarzy dokonano w 2018 r., gdy wydawało się, że Trump drugą kadencję będzie kończył w 2025 r., czyli przed MŚ. Tymczasem historia potoczyła się inaczej, Trump musiał z drugą kadencją poczekać i dlatego mundial przypada na czas jego rządów.
Rozumiem, że w sprawie mundialu jesteśmy trochę podzieleni, ale mam wrażenie, że wytworzyła się jakaś moda całkowitego krytykowania tych mistrzostw. I to takiego bezrefleksyjnego i mocno eurocentrycznego.
A jak według pana zostaną na MŚ przyjęci Irańczycy? Mogą czuć się bezpiecznie?
- Tu chyba musimy sprecyzować pytanie, bo nie wiem konkretnie, co niby miałoby im grozić?
Np. nawet jakiś rodzaj przemocy fizycznej.
- Trudno mi sobie wyobrazić, by rząd USA czy FIFA mogły na coś takiego pozwolić, choć trzeba pamiętać, że MŚ to jedna z największych aren popkultury i od zawsze przyciąga ekstremistów chcących wykorzystać popularność imprezy dla swoich celów. Jeśli chodzi o konflikty rządu USA z Irańczykami, to może będą jakieś drobne złośliwości czy postawy nie fair-play np. przy okazji wiz, ale niczego gorszego nie jestem w stanie sobie wyobrazić.
MŚ. Jaki będzie mundial 2026?
Jakich MŚ się pan spodziewa pod względem sportowym?
- Turniej będzie się bardzo wolno rozkręcał. Długo będziemy czekali na fazę, w której coś ciekawego zacznie się dziać, jeśli chodzi o jakość. Bo emocje mogą być już wcześniej, przecież tym meczem Uzbekistan - Demokratyczna Republika Konga też będą żyły miliony ludzi, tyle że nie z Polski czy Europy.
Sportowo to będzie jednak słabszy turniej niż w Katarze i mówię to z przykrością. Choć krytykowałem tamten mundial, to jednak piłkarsko się obronił, bo był rozgrywany w środku sezonu europejskich lig. Pod względem poziomu były to fenomenalne MŚ.
A my pewnie będziemy krytycznie spoglądali za ocean głównie dlatego, że nie ma tam naszej kadry?
- Oczywiście, że ma to znaczenie. Mamy pecha, bo ostatnio częściej jesteśmy niż nas nie ma na mundialach, a teraz nie pojedziemy na MŚ, które są rozgrywane w kraju, gdzie jest 10 milionów Amerykanów polskiego pochodzenia. Przynajmniej w fazie grupowej trwałby szał, a zamiast tego mamy duże rozczarowanie.
Rozmawiał Piotr Jawor
* dr Seweryn Dmowski, adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim, doradca ds. komunikacji, kibic i pasjonat sportu. Prowadzi także badania na temat społecznych, politycznych oraz kulturowych aspektów współczesnej piłki nożnej.












