Messi? Kosmita. On znowu to zrobił. Wystarczyło 20 minut
On jest niemożliwy! Gdy szykował się do wejścia z ławki, Jordania właśnie zaskakiwała Argentynę, zdobywając bramkę kontaktową na 1:2. Już samo wkroczenie Leo Messiego do gry, wywołało poruszenie na trybunach. A gdy as Interu Miami strzelił gola na 3:1 z rzutu wolnego - na co potrzebował zaledwie 20 minut - fani "Albicelestes" wręcz szaleli z radości. Ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki nie ma dość i łamie kolejne bariery, szlifując swój mundialowy rekord. Na mistrzostwach świata zdobył już 19 bramek. I trudno oczekiwać, by zatrzymał się na tym wyniku.

- Leo Messi rozpocznie mecz na ławce rezerwowych - powiedział przed meczem z Jordanią selekcjoner reprezentacji Argentyny Lionel Scaloni. I słowa dotrzymał, wystawiając skład dość eksperymentalny, w porównaniu z poprzednimi meczami, ale i tak naszpikowanymi gwiazdami. Od pierwszej minuty na murawę wyszli między innymi Nico Paz, Giuliano Simeone, Lautaro Martinez czy Julian Alvarez. I to właśnie snajper Atletico Madryt był bliski tego, by w 7. minucie zanotować asystę.
Ba, 26-latek zdołał nawet obsłużyć świetnym podaniem Giovaniego Lo Celso, a ten trafił do siatki. Bramka jednak nie została uznana. Sędzia Istvan Kovacs odgwizdał spalonego.
Dramat u Hiszpanów. Jest potwierdzenie. Koniec mundialu
W 19. minucie gwizdek rumuńskiego arbitra znów poszedł w ruch, tym razem sygnalizując rzut wolny. Do piłki podszedł właśnie Lo Celso, który po pięknym uderzeniu lewą nogą w końcu mógł cieszyć się z gola.
Bliski podwyższenia wyniku był później Lautaro Maritnez, trafiając jednak tylko w poprzeczkę. Jego uderzenie próbował jeszcze dobić Marcos Senesi. Zrobił to nieskutecznie, w czym przeszkodził mu jeszcze atak Nizara Al Rashdana. Atak, jak się okazało nieprzepisowy. Piłkarz Jordanii kopnął bowiem w głowę argentyńskiego obrońcę. Istvan Kovacs obejrzał jeszcze sam całą sytuację na monitorze, po czym odgwizdał rzut karny wykorzystany przez Lautaro. I zrobiło się 2:0 dla obrońców tytułu.
Tuż przed przerwą, w doliczonym czasie gry, fani Argentyny już szykowali się do fetowania kolejnego gola, ale piłka po uderzeniu głową Nicolasa Otamendiego minimalnie minęła słupek bramki Yazeeda Abulaila. I bez tego jednak prowadzenie Argentyny było bezapelacyjne. A to jeszcze wcale nie był koniec.
Neymar w końcu na boisku, a teraz takie sceny. Chwile grozy na treningu
MŚ 2026. Argentyna ogrywa Jordanię. Leo Messi znów błyszczy
Wraz z początkiem drugiej połowy do rozgrzewki ruszył Leo Messi, wywołując euforię na trybunach. Niemal taką samą, jak Giovanni Lo Celso, kolejny raz pokonujący bramkarza. Znów jednak jego radość została szybko przerwana. Ponownie przez ofsajd, na którym złapany został asystujący mu Lautaro Martinez.
W 55. minucie Leo Messi stał już przy linii bocznej i wszyscy czekali, aż wejdzie na murawę. Zanim jednak do tego doszło, Jordania niespodziewanie zdobyła bramkę kontaktową, a jej autorem został Mousa Tamari, który strzałem z bliskiej odległości zaskoczył Emiliano Martineza.
Leo Messi ostatecznie wszedł do akcji po upływie godziny gry, zastępując Lautaro. I dość szybko stanął przed pierwszą szansą na strzelenie gola, uderzając z rzutu wolnego. Delikatnie rzecz ujmując, potrzebował jednak jeszcze czasu na odpowiednie ustawienie swojego celownika.
I tak mijały kolejne minuty, a Argentyna wciąż nie potrafiła oddać po przerwie choćby jednego celnego strzału. Okazję na to, by zmienić ten stan rzeczy, wywalczył sobie w 79. minucie sam Messi, dając sfaulować się przed polem karnym rywala. I znów mógł podejść do stałego fragmentu gry, dokładnie na wprost bramki. Tym razem już się nie pomylił, uderzając niezwykle sprytnie, płasko, tuż obok muru. To jego 19. gol w historii mistrzostw świata. Trudno jednak nie ulec wrażeniu, że ustawienie muru względem bramkarza pozostawiało w tej sytuacji sporo do życzenia.
W ten sposób ośmiokrotny zdobywca Złotej Piłki przypieczętował triumf mistrzów świata, którzy z kompletem punktów meldują się w fazie pucharowej tegorocznego mundialu i w 1/16 finału zmierzą się z Republiką Zielonego Przylądka.










