Męczarnie Chorwatów. Manewr trenera zdecydował. Wyciągnął jokera
"Męczarnie" - tak jednym słowem można podsumować to, co przeżyła reprezentacja Chorwacji w pierwszej połowie meczu z Panamą rozgrywanego na stadionie BMO Field w Toronto. Kluczowy dla losów spotkania okazał się manewr, na jaki w przerwie zdecydował się trener Zlatko Dalić. 59-latek wyciągnął wówczas z rękawa jokera, którym był Ante Budimir. To on strzelił jedynego gola, zapewniając swojej drużynie niezwykle cenny triumf 1:0.

Obie ekipy przystępowały do tego spotkania z nożem na gardle. Chorwacja po porażce 2:4 z Anglią, a Panama po przegranej 0:1 potyczce z Ghaną.
Faworyt tego starcia był jasny, lecz podopieczni trenera Zlatko Dalicia musieli jeszcze udowodnić swoją przewagę na murawie, wszak niespodzianek na tym mundialu nie brakuje. A koleją stanowił bezbramkowy remis Anglii z Ghaną w pierwszym tej nocy spotkaniu grupy L.
O zaskakujący rezultat chcieli postarać się także Panamczycy. Po jednym z ich wypadków bramkę zdobyć mógł Jose Fajardo, dopadając do piłki wstrzelonej z prawej flanki. Później na tym samym skrzydle niezłą akcją błysnął Christian Martinez. Dośrodkował wprawdzie niecelnie, ale w taki sposób, że piłka poleciała w światło bramki, w której czujność zachował Dominik Livaković.
Nie bez kozery w powyższych akapitach brak wzmianki o obiecujących atakach Chorwatów, bo takich po prostu brakowało. Luka Modrić i spółka grali zbyt wolno i przewidywalnie, nie potrafiąc sforsować skomasowanej linii obrony Panamy.
A ekipie Thomasa Christiansena nie brakowało nie tylko woli walki, ale i odwagi. Tak jak w sytuacji, po której świetny strzał oddał Michael Murillo. Dominik Livaković znów był czujny, parując piłkę na poprzeczkę, po czym sędzia i tak orzekł, że piłka jeszcze przed dośrodkowaniem opuściła plac gry. Ale był to kolejny dowód na to, że Panama zamierzała walczyć o pełną pulę.
Przerwa na nawodnienie nie przyniosła przełamania i ożywienia w grze Chorwacji. Piłkarze z Bałkanów w końcowej fazie pierwszej połowy mieli wprawdzie przewagę optyczną, często goszcząc na połowie rywali, ale niewiele z tego wynikało. Panamczycy atakowali rzadziej, ale stwarzali za to większe poruszenie we wrogich szeregach. Tak jak wtedy, gdy Michael Murillo ruszył z indywidualną szarżą, przerwaną dopiero przez ostatniego obrońcę.
W doliczonym czasie gry podopieczni Zlatko Dalicia w końcu oddali pierwszy celny strzał. Jego autorem był najbardziej chyba aktywny w pierwszej połowie Martin Baturina. Górą był jednak Orlando Mosquera.
Odpowiedzią selekcjonera "Vatrenich" na problemy była podwójna roszada przeprowadzona w przerwie - na murawę nie wrócili już Petar Musa i Josko Gvardiol, a pojawili się na niej Andrej Kramiarić i Ante Budimir. Zmiana szybko popłaciła, bo drugi z wymienionych snajper snajper Osasuny trafił do siatki już w 54. minucie, wieńcząc składną akcję, zakończoną dośrodkowaniem Josipa Stanisica z prawego skrzydła.
Co więcej, po chwili Chorwaci wyprowadzili kapitalną kontrę po rzucie rożnym dla Panamy. Finalizował ją Mario Pasalić, który jednak przegrał pojedynek z bramkarzem, a następnie zmarnował także okazję do dobitki.
Przed podwójną szansą po drugiej stronie boiska stanął potem wymieniany już wcześniej Michael Murillo. Ba, dwukrotnie uderzał celnie, ale za każdym razem skutecznie bronił Dominik Livaković. Skończyło się więc na rzucie rożnym, po którym znów błysnął bramkarz Chorwatów, zatrzymując uderzenie Jiovany'ego Ramosa.
Wicemistrzowie świata z 2018 roku nie zdołali już strzelić kolejnego gola, uspokajając sytuację, ale i nie dali się złamać rywalom. W efekcie w ostatniej kolejce zmierzą się w bezpośrednim pojedynku z Ghaną w walce o drugie miejsce w grupie L, a może i o pierwsze, jeśli tylko Panama zdoła sensacyjnie powstrzymać Anglię.











