Marciniak nie wyrzucił za to Messiego. Powtórka. Tak zachował się sędzia
W pierwszym meczu Argentyńczyków na tegorocznym mundialu doszło do spornej sytuacji z udziałem Leo Messiego. Gwiazdor obecnych mistrzów świata dopuścił się przewinienia, które w oczach wielu kwalifikowało się na pokazanie czerwonego kartonika. Innego zdania był sędziujący ten mecz Szymon Marciniak, który nie zdecydował się na taki ruch. Raptem kilka dni później w innym spotkaniu doszło do bardzo bliźniaczej sytuacji. W taki sposób zachował się inny arbiter.

Mundial to impreza, która niesie ze sobą ogromny ładunek emocjonalny. Nie zawsze jednak jest on w pełni pozytywny. Mogliśmy się o tym przekonać przy okazji inauguracyjnego starcia obrońców tytułu - Argentyńczyków.
Niekwestionowanym bohaterem tego meczu był Leo Messi. Lider Argentyńczyków zdobył hat-tricka przeciwko reprezentacji Algierii. Ikoniczny piłkarz dopuścił się jednak również zagrania, które mogło zakończyć się groźnym urazem dla jednego z rywali.
Rozjemcą tego meczu był Szymon Marciniak. Polski arbiter nie zdecydował się na ukaranie Messiego. Tuż po zakończeniu meczu w mediach z całego świata rozgorzała bardzo gorąca dyskusja na temat słuszności decyzji Płocczanina. Wielu ekspertów uważa bowiem, że popełnił on ogromnybłąd pozostawiając gwiazdora na boisku.
Znalazł się w sytuacji podobnej do Marciniaka. Oto, jak zareagował
Póki co w obrębie mundialu ciężko było jednak znaleźć wyraźny punkt odniesienia, względem którego można było dokonać obecny słuszności decyzji Szymona Marciniaka. Na bliźniacze zdarzenie trzeba było nieco poczekać.
Do niemal lustrzanego przewinienia doszło podczas spotkania Belgów z Irańczykami. Jeden z graczy w bardzo wyraźny sposób przejechał stopą po łydce swojego rywala. Kontakt był bardzo wyraźny, a jego skutkiem stała się sporych rozmiarów dziura w getrze faulowanego piłkarza. Jak w tej sytuacji zachował się prowadzący to spotkanie Raphael Claus?
Brazylijski arbiter nie zakwalifikował tego przewinienia jako zdarzenie, wymagające ukarania Irańczyka kartonikiem. Czy ten incydent stanowi jednak pełen usprawiedliwienie dla decyzji Szymona Marciniaka? Z pewnością na korzyść polskiego arbitra przemawia konsekwencja w interpretacji bliźniaczego przewinienia. Trzeba natomiast wziąć pod uwagę wariant, w którym obydwaj sędziowie popełnili błąd.
Warto w tym miejscu również przypomnieć oficjalne stanowisko przełożonych Szymona Marciniaka. W ich oczach Polak nie dopuścił się żadnej rażącej nieprawidłowości podczas sędziowania starcia Argentyńczyków z Algierczykami.













