W 31. minucie meczu Argentyna - Algieria w pierwszej kolejce fazy grupowej mistrzostw świata Lionel Messi trafił Aissę Mandiego w łydkę. Sędziujący to spotkanie Szymon Marciniak nie dopatrzył się w interwencji 38-latka nadmiernej ostrości. Nie odgwizdał przewinienia. Wielu ekspertów od razu nie zgadzało się z jego decyzją.
Co więcej, Algierska Federacja Piłkarska (FAF) po przegranym 0:3 meczu złożyła nawet oficjalne odwołanie do FIFA z powodu braku czerwonego kartonika. Ostatecznie drużyna z Afryki wyszła z grupy, po czym przegrała 0:2 ze Szwajcarią w 1/16 finału. Protest został oddalony, federacja przyznała rację Polakowi.
Tak Szymon Marciniak tłumaczy brak czerwonej kartki dla Messiego
Podczas piątkowej rozmowy na Kanale Sportowym Marciniak bardzo szczegółowo wyjaśnił cały incydent. Rozpoczął od tego, że nie bez powodu wszyscy sędziowie mundialu przybywają na miejsce dużo wcześniej, aby nabyć niezbędną wiedzę przed pracą przy spotkaniach.
Następnie przeszedł do meritum. - Oglądaliśmy sytuację. Jeżeli się obejrzy tą sytuację, przeanalizuje na spokojnie i obejrzysz w normalnym tempie, ta sekunda... Ta sytuacja trwa ułamek sekundy. Messi fauluje kolanem przeciwnika. Algierczyk się przed nim przewraca. I Messi musi gdzieś postawić krok. Dotyka jego łydki. Zauważcie, noga parzy. On od razu tą nogę zdejmuje. On czuł, że to po prostu opadając, dotknął go. Zero dociśnięcia. Algierczyk patrzy na niego. Ten podchodzi, podaje mu rękę. Całość trwa, nie wiem, czy nie 7-8 sekund - mówi polski sędzia.
- To ja czekałem tylko na Tomka, bo wiadomo, że VAR musi to sprawdzić. Jak tam gdzieś tam słucham pseudoekspertów: "Marciniak nie dał szansy VAR-owi na sprawdzenie" i tak dalej. No przecież, panowie, używamy od 2018 VAR-u. Kim on by nie był, nawet dzisiaj Collinie by powiedzieli: "Wyjdź na plac", to by powiedział: "Panowie, no ja nie mogę zacząć od informacji od VAR: check, complete, możemy jechać". Więc ja chwilę czekałem i to ja chwilę czekałem już na Tomka, bo ja do Tomka powiedziałem: "Tomek, tam nie ma w ogóle siły, nie ma dociśnięcia, ale sprawdź. Lepiej to sprawdzić. Jak będzie trzeba, wyślesz mnie do monitora - dodawał.
Marciniak podkreśla, że dla arbitrów na VARZE sytuacja była klarowna. - Byli, byli, przecież tam jest trzech VAR-ów i to nie ma trzech Polaków. Był Polak, już nie pamiętam teraz, kto tam jeszcze był, ale dwóch chłopaków innych było. I dla każdego była to przeprosta sytuacja - mówi.
Oprócz tego odniósł się również do zdjęć czy filmów w zwolnionym tempie, które mogą zakłamywać rzeczywisty obraz całej sytuacji. - Oczywiście, jak widzisz zdjęcie, ono może wyglądać źle, ale zdjęcie, pamiętajmy, jest zamrożone. To jest frozen image. Ale jak obejrzy się w normalnej sytuacji, w normalnym tempie, to trwa ułamek sekundy: zero dociśnięcia, zero wyprostowania nogi. Po prostu... Oczywiście pewnie ludzie byliby szczęśliwi, gdyby... gdyby po samym obrazku dać żółtą kartkę i pewnie technicznie, jakbyście mnie zapytali, mamy wideotesty, to na wideoteście bym dał żółtą kartkę. I to mówię uczciwie, bez żadnego problemu. Ale Mistrzostwa Świata to są Mistrzostwa Świata. Wiesz dopiero na koniec meczu, czy zrobiłeś dobrze, czy nie - podkreślał.















