Legenda rosyjskiej kadry wybrała życie w Ukrainie. Putina wprost nazywa szaleńcem
Oleg Salenko w 1994 roku strzelił pięć goli w meczu z Kamerunem, zapisując się tym samym w historii mistrzostw świata. Dotąd nikt nie pobił rekordu legendy rosyjskiej kadry. Snajper po wielu latach od zakończenia kariery postanowił zamieszkać w Ukrainie. Po wybuchu wojny w 2022 roku pozostał w ojczyźnie swojego ojca. Salenko choć nie był w armii, to wciąż walczy z reżimem Władimira Putina, którego z kolei wprost nazywa szaleńcem.

Historia mistrzostw świata jest bardzo bogata w bohaterów i legendarne postacie. Jedną z największych sensacji na światowym czempionacie sprawił w 1994 roku Oleg Salenko. Reprezentant Rosji wstrząsnął światem strzelając pięć goli w meczu fazy grupowej z Kamerunem. Dla "Sbornej" było to jedyne zwycięstwo na amerykańskim mundialu. Dla Salenki z kolei przepustka do historii futbolu.
Salenko do dzisiaj jest jedynym zawodnikiem, który strzelił pięć goli w jednym meczu mistrzostw świata. Pobił wówczas rekord należący do Ernesta Wilimowskiego. Reprezentant Polski w 1998 roku strzelił cztery gole Brazylii.
Popis w starciu z Kamerunem oraz jedna bramka strzelona Szwedom dały Rosjaninowi koronę króla strzelców. Ten wyczyn nie był dla Salenki przepustką do wielkiej sportowej kariery. Losy Rosjanina w kolejnych latach nie potoczyły się zgodnie z oczekiwaniami. Bohater Rosji w pewnym momencie trafił nawet do polskiej ligi.
Smutny koniec kariery legendy mundialu. O jego problemach przekonali się również Polacy
Salenko na tamten mundial pojechał jako zawodnik hiszpańskiego Logrones. Po powrocie z USA związał się jednak umową z Valencią, a później grał również w szkockich Rangersach. Ostatni udany sezon Rosjanin zaliczył w tureckim Istanbulsporze, lecz był to już schyłek jego kariery.
Salenko w 2000 roku trafił do Pogoni Szczecin. Przyjazd do Polski okazał się jednak kompletnym niewypałem, na co znaczący wpływ miały problemy osobiste Rosjanina. Do dzisiaj Salenko w naszym kraju jest pamiętany głównie z poważnych problemów z alkoholem, o czym po latach opowiadali m.in. jego koledzy z szatni.
Z Olega Salenki jako piłkarza zostało tylko imię i nazwisko. Treningi albo opuszczał, albo przychodził w wątpliwym stanie, zapewne nieraz pod wpływem. Alkohol w tamtym okresie przyjmował chyba bez przerwy, w takiej sytuacji nie ma mowy o graniu.
Co ciekawe, mecz z Kamerunem był dla Salenki ostatnim występem dla Rosjan. Bohater mundialu przygodę z "Sborną" zakończył z dorobkiem sześciu goli strzelonych w ośmiu spotkaniach. Salenko kolejne lata swojego życia związał z Ukrainą, z której pochodził jego ojciec.
Salenko wybrał życie na Ukrainie. O Putinie ma jak najgorsze zdanie. "Oszalał"
Po rozstaniu z zawodową grą w piłkę Salenko na stałe osiadł w Ukrainie. Mało kto pamięta, że przed grą w reprezentacji Rosji napastnik rozegrał jedno spotkanie w barwach ojczyzny swojego ojca. Ostatecznie jednak wybrał grę dla "Sbornej". Inaczej postąpił lata później jego syn. 21-letni Roman Salenko zagrał w młodzieżowej reprezentacji Ukrainy, a ostatni sezon spędził na wypożyczeniu z Dynama Kijów do Zorii Ługańsk.
Salenko pozostał na Ukrainie nawet po wybuchu wojny rozpoczętej 24 lutego 2022 roku od agresji rosyjskiej armii. Były piłkarz od tego momentu bardzo krytycznie wypowiadał się na temat Rosjan, otwarcie krytykując tamtejsze władze. Na łamach hiszpańskiego "Relevo" Salenko nazwał nawet Władimira Putina szaleńcem.
- Znam Putina od 20 lat. Człowiek nie może sprawować władzy przez 20 lat. A teraz jego szaleństwo zaprowadziło go na Ukrainę. Zwariował! Historia uczy nas, że niemożliwe jest, aby jedna osoba sprawowała władzę absolutną i pozostawała u władzy tak długo. Nawet z powodów psychologicznych - opowiadał były reprezentant Rosji.
Szerokim echem w Ukrainie odbiło się również osobiste wyznanie Salenki. Rekordzista mundialu wyznał, że zerwał całkowicie kontakty z bliskimi osobami, które pozostały w Rosji. Wśród nich miała być również jego była małżonka. Jak sam wspominał, wszelkie próby podważenia decyzji rosyjskich władz kończyły się stanowczym zaprzeczeniem. "W końcu kazałem jej spadać. Nie mogłem słuchać takich głupot, gdy tam giną dzieci" - wypalił Salenko w marcu 2022 roku.
Salenko cały czas "walczy" z Władimirem Putinem. "Pomagamy, jak możemy najlepiej"
W momencie wybuchu wojny Salenko miał 52 lata, co wciąż może obligować go do powołania do armii. Sam jednak podkreśla, że ze względów zdrowotnych nie byłby w stanie podołać takiemu wyzwaniu.
Rosjanin jednak znalazł sposób na to, by wesprzeć Ukraińców. Sam Salenko opowiedział o udziale w licznych meczach charytatywnych w miastach, przez który przeszedł front. Środki uzbierane z takich wydarzeń zasilają fundusz ukraińskiej armii, która od ponad czterech lat broni się przed Rosjanami.
- Pomagamy, jak możemy najlepiej. Gramy mecze, choć zimą przerywamy z powodu zimna, zbieramy pieniądze, kupujemy lekarstwa, kamizelki kuloodporne. Teraz jeździmy do szpitali wojskowych, żeby wspierać ludzi i dawać im to, czego potrzebują: ubrania, mundury, cokolwiek mamy. Ale także po wsparcie psychologiczne - opowiadał Salenko w 2022 roku w rozmowie z "Relevo".
Zobacz również:








![Mundial: Belgia - Hiszpania. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000N0M9VODQLTDEU-C401.webp)



